Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

9.09.2014

Recenzja: "Dar Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: Dar Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 383
Data wydania: maj 2014
Ocena: 8/10


Muszę powiedzieć, że miałam pewne obawy przed sięgnięciem po tę książkę. W żadnym wypadku nie chciałam się rozstawać z bohaterami, ani też z fabułą, ale z drugiej strony bardzo chciałam dowiedzieć się jak autorka podsumuje tą trylogię. To drugie jednak przeważyło i postanowiłam ją wziąć ze sobą na wyjazd i przeczytać. 

Nie żałuje mojej decyzji, a jednak jestem ciut zawiedziona tą lekturą. Po przeczytaniu książki uderzyła mnie myśl, że nie jestem nią tak zachwycona jak poprzednimi tomami. Z tego powodu jestem zawiedziona, ponieważ biorąc pod uwagę poprzednie części to oczekiwałam czegoś ekstra wystrzałowego, a nie koniecznie to dostałam. 

Zaskoczyć to mnie zaskoczyła i była też ogromnie wciągająca, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, ale brakowało jej tego czynnika wow, który to sprawia, iż książka jest super świetna. 

Na plus z pewnością muszę zaliczyć fakt, że Julia dalej dorasta i rozwija się. Jej osobowość staje się coraz ciekawsza, w końcu, kto lubi czytać o dziewczynach bojących się własnego cienia, ja na pewno nie. Zdecydowanie fajniej czyta się o nieustraszonych, hardkorowych (bądź, jak kto woli badass)  bohaterkach, które mają mocno zarysowane osobowości i nie uciekają na widok nawet najmniejszego niebezpieczeństwa. Nie wiem jak wy, ale takie mdłe bohaterki to zdecydowanie nie dla mnie. Co prawda Julia w głębi duszy nadal pozostała po części dawną sobą i to czasami wypływa na wierzch, przez co momentami robi się jeszcze bardziej interesująco. 

Natomiast Adam ogromnie mnie zgorszył w tym tomie. Nie tego się po nim spodziewałam i jestem zdziwiona, iż autorka jednak uciekła się do chwytów tego typu. Mianowicie Adam zmienił się na dużo gorsze, a do tego ta jego przemiana jest taka trochę mało wiarygodna. Cały czas miałam wrażenie, że pisarka zrobiła to specjalnie tylko po to, aby czytelnik jednak bardziej przekonał się do Warnera. I chociaż cel został osiągnięty, po tym już kompletnie znielubiłam Adama, to nadal można było to uzyskać w inny sposób. 

W takim wypadku został mi jeszcze Warner/Aron. Mimo, że początkowo kibicowałam Adamowi, to od początku bardziej intrygował mnie Aron i w duchu to jemu jednak życzyłam jak najlepiej. Dlatego też jestem bardzo zadowolona z tego jak to się wszystko potoczyło w tym tomie. Mamy okazję w końcu w pełni poznać tą postać i muszę powiedzieć, iż od teraz patrzę na niego zupełnie inaczej. Według mnie jego postać jest bardziej złożona, niż postać Adama, co czyni go tajemniczym i intrygującym, ale nawet jak już część otaczających go sekretów zostanie wyjawiona, to nadal zostaje interesująca rozbudowana osobowość, której nie da się znienawidzić ot tak o. Idąc krok dalej stwierdzam, że ten bohater jest na tyle skomplikowany, aby uniemożliwiało to przedstawienie go w całości w jednym tomie. Po prostu było na to potrzeba aż trzech. A teraz tak serio, dużo lepiej jest krok po kroku rozpalać w czytelniku ciekawość odnośnie bohatera, niż wyłożyć wszystkie karty na stół od razu.

Co do fabuły, to jak już wspominałam nie jestem do końca usatysfakcjonowana. Miałam wielką nadzieję  na coś, co wgniecie mnie w fotel i pozbawi oddechu na krótką chwilę, a nie koniecznie to dostałam. Rzeczywiście momentami wręcz nie mogłam usiedzieć na miejscu z powodu ekscytacji i napięcia, ale z drugiej strony były też chwile, kiedy domyślałam się co będzie dalej i to już nie sprawiało mi takiej frajdy. Zdecydowanie podobały mi się relacje Julia Warner, tam to się dopiero działo. Spodziewałam się, ze autorka ostatnią część wzniesie na wyższy poziom niż dwa poprzednie tomy, ale jakoś nie odebrałam tego w ten sposób. Mogę nawet powiedzieć, iż dwa pierwsze tomy dużo bardziej podbiły moje serce. 

Jeśli chodzi o zakończenie, to aż szkoda słów. Dla mnie jest to zdecydowanie porażka roku, jeśli chodzi o tą książkę. Niby wszystko fajnie, ale jednak nie, i nie wiem czy to ja zrobiłam się bardziej krwiożercza czy co, ale to zakończenie całkowicie mi nie pasowało do książki. Chodzi przede wszystkim o to, że po tym jak autorka pokazała, na co ją stać, to zakończenie jest takie trochę nudne. I chociaż cieszę się, że wszystko skończyło się tak, a nie inaczej to zakończenie bardziej przypominało mi środek książki niż podsumowanie całej trylogii. Dużo bardziej, według mnie, sprawdziłoby się tutaj coś, co wywołałoby u czytelnika wiele sprzecznych emocji, a nawet wprawiło w osłupienie. Mam wrażenie, iż autorka zostawiła sobie otwartą furtkę w razie gdyby jednak chciała kontynuować tą serię. 

Podsumowując, uważam, że ten tom na tle innych wypadł gorzej niż się spodziewałam. Koniec końców nie żałuję przeczytania tej pozycji. W końcu dowiedziałam się co dalej działo się z bohaterami, a także miałam możliwość ponownego zagłębienia się w świat wykreowany przez pisarkę, co zawsze sprawia mi wielką przyjemność. Sądzę, że jeśli przepadacie za literaturą z gatunku dystopia to będzie to dla was świetna seria i może wam akurat spodoba się to jak cała trylogia się zakończyła - kto wie w końcu każdy ma inny gust.


25.08.2014

Recenzja: "Wybrani" - C.J. Daughtery

Tytuł: Wybrani
Autor: C.J. Daughtery
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 440
Data wydania: marzec 2013
Ocena: 8/10


Dużo pozytywnego się nasłuchałam o tej książce, wiele blogerek ją polecało, ale ja jakoś nigdy nie byłam przekonana. Niby stała ona na mojej półce i czekała na swoją kolej, ale nic mnie do niej nie ciągnęło. Koniec końców przeczytałam ją na wakacjach, bo jakoś tak nie było nic innego do czytania. 

Z pewnością pierwszym, co mi się rzuciło w oczy jest ta paskudna okładka. Nie wiem jak wy, ale ja mimo wszystko przywiązuję dużą wagę do okładek i czasami to decyduje o tym czy książkę przeczytam czy nie. Ta należy do tych odstraszających. Oryginalna okładka jest o niebo lepsza, ale to tylko moje skromne zdanie. 

Jestem dość zaskoczona, że lektura jednak mi się spodobała. Nie koniecznie była jakaś super hiper świetna, ale zła też nie była. Trzymająca w napięciu i zaskakująca, choć momentami domyślałam się, co będzie dalej. Co więcej nawet nie przeszkadzał mi fakt braku jakichkolwiek elementów fantastycznych, a to było moim największym zmartwieniem, ponieważ ja zazwyczaj nie czytam takich książek, zwłaszcza młodzieżowych. Jak się jednak okazało nie miałam się czym przejmować, nawet nie zauważyłam, iż brak tutaj stworów nie z tej ziemi czy magicznych umiejętności. 

Niestety było też kilka spraw, które mnie irytowały. Po pierwsze momentami autorka gubiła się w fabule. Najlepiej będzie mi to wytłumaczyć na przykładzie. Coś się stało i początkowo było powiedziane, że nie wiadomo, co to było, a dosłownie jedno zdanie później zdarzenie to jest nazywane napaścią. Denerwowało mnie to, ponieważ psuło całe skrzętnie budowane napięcie i pozwalało mi się domyślić, co będzie dalej. 

Poza tym od początku nie lubiłam Sylviana. Od razu odebrałam go, jako takiego typowego pozera, który zrobi wszystko, aby dobrać się dziewczynie do majtek. Jak ja nie znoszę takich typów. Co prawda pod koniec lekko zmieniłam moją opinię na jego temat, ale nadal za nim nie przepadam. Z drugiej strony natychmiastowo polubiłam Cartera, chociaż czasami zachowywał się jak kompletny idiota i dupek. Jeśli chodzi o Allie, to jakoś nie mogłam się do niej przekonać, ale im bardziej zagłębiałam się w historię tym bardziej moja niechęć do niej malała. Może nie jest ona najbystrzejszą i najciekawszą bohaterką, ale nawet ją lubię. 

Mówiąc o tej książce zdecydowanie trzeba wspomnieć o szkole z internatem. Jestem pewna, że gdybym przeczytała ją wcześniej to szkoła trafiłaby do rankingu HIGH FIVE, ponieważ jest naprawdę fajna. Taka trochę tajemnicza, z interesującym wyglądem zewnętrznym i ciekawymi zasadami. Nie wiem, dlaczego, ale ja jakoś tak lubię szkoły z internatem. Jak takowa występuje w lekturze to dla mnie już jest plus. 

Bardzo pozytywne wrażenie zrobiło na mnie zakończenie książki, było zarówno po części oczekiwane przeze mnie jak i zaskakujące. Poza tym jest na tyle intrygujące, że podsyciło moje zainteresowanie kolejnymi częściami serii. 

Jeśli chodzi o plusy to autorka naprawdę dobrze buduje napięcie, fabuła jest ciekawa i nawet ten trójkąt miłosny za bardzo mi nie przeszkadzał. W sumie to akurat w tym wypadku mi się podobał. Nie był jakiś przesadnie ckliwy i bez niego książka nie byłaby taka ciekawa. Również sam wątek miłosny jest świetnie zbudowany. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co dzieje się u bohaterki w głowie. 

Podsumowując nadal jestem zaskoczona tym jak bardzo ta książka mi się spodobała, ale rzeczywiście jest dobra i warto ja przeczytać. Polecam ją zwłaszcza osobom, które nie koniecznie gustują w książkach fantasy czy paranormal. Ta zdecydowanie nie należy do żadnej z tych kategorii. 

24.06.2014

Recenzja: "Przez bezmiar nocy" - Veronica Rossi

Tytuł: Przez bezmiar nocy
Autor: Veronica Rossi
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 352
Data wydania: sierpień 2013
Ocena: 7/10


Opis:  Przeżyli eterowe burze, ale czy ich uczucie przetrwa bezmiar nocy? Po miesiącach rozłąki Aria i Perry znów są razem, lecz ich wspólna przyszłość jest niepewna. Perry, nowy Wódz Krwi plemienia Fal, musi walczyć o zaufanie swoich ludzi. Aria zaś prowadzi sekretną misję. Do tego gwałtowność burz eterowych się nasila, a niekończący się półmrok spowija ziemię. Aria i Perry mają coraz mniej czasu, by odnaleźć Wielki Błękit. Czy zdążą, zanim bezlitosny żywioł zniszczy ich świat i marzenia o wspólnej przyszłości?

Jak pewnie pamiętacie pierwsza część tej serii nie wzbudziła we mnie emocji, ale mimo wszystko zdecydowałam się sięgnąć po kolejny tom i dać całej serii szansę. Starałam się podejść do lektury na chłodno, nie patrząc na to co było wcześniej i w miarę mi się to udało, ponieważ tamta opinia nie miała wpływu na to jak odebrałam tą książkę.

Powiem tak, podchodząc do tej książki miałam jakieś tam oczekiwania, niezbyt wygórowane, ale za wszelką cenę unikałam jej recenzji, aby nie zmącić odbioru książki. Chociaż uczyniłam to wszystko, to lektura nadal nie zachwyciła mnie jakoś bardzo, ani też nie zirytowała bądź wkurzyła. Po prostu nadal żadnej reakcji u mnie nie wywołała i jestem niezmiernie z tego powodu zawiedziona, ponieważ tak po cichu miałam nadzieję, że będzie lepiej niż poprzednio. Normalnie mogłam sobie odłożyć książkę na bok i nie czułam, że potrzebuję już zaraz do niej wrócić. Nie była to kompletnie nudna lektura, czytało się ją przyjemnie, ale znów mi czegoś brakowało.

Miałam nadzieję, że dowiemy się więcej na temat tego dystopijnego świata, a tu gucio. On sobie jest, ale ja nadal za dużo o nim nie wiem, a szkoda, bo wydaje się być coraz bardziej interesujący. Sama fabuła była ciekawa, ale jak dla mnie czasami wszystko działo się za szybko i miałam problem z połapaniem się w tym, co się dzieje. Plus za dwuosobową narrację, ponieważ wprowadzała ona element napięcia. Autorce zdarzało się zakańczać wypowiedź jednego z bohaterów w najmniej odpowiednim momencie. I dobrze, w końcu to jakieś urozmaicenie.

Jeśli chodzi o bohaterów, to nadal lubię Arię, ale Perrego zamiast stać się jeszcze fajniejszą postacią zdecydowanie zaczął zmierzać w drugą stronę. Jego zachowanie było irracjonalne i mnie wkurzało. Jakoś tak nie mógł się zdecydować, co myśleć. Niby wiedział, dlaczego stało się tak nie inaczej, a mimo to bardzo prosto było go wmanewrować, aby uwierzył w kompletną nieprawdę. Kłóciło się to z jego wizerunkiem i silnych charakterem. Dosłownie, tak jakby gdzieś pomiędzy książkami zagubił swoją stanowczość jak i wiarę w siebie i ludzi, którzy byli mu najbliżsi. Poza tym mamy jeszcze nowego bohatera, który w poprzedniej części był raczej tym złym, a teraz zwrot o 180 stopni i jest milutki i pomocny. Miałam wrażenie, iż wypadło to nad wymiar sztucznie, w końcu nikt nie jest się w stanie aż tak diametralnie zmienić. No chyba, że ja coś po drodze przegapiłam.

Samo zakończenie było dla mnie przewidywalne i banalne. Ja wiem, to dopiero 2 część trylogii, ale można się spodziewać czegoś lepszego. Po tym jak książka doszła do pewnego ważnego momentu w fabule, ja podejrzewałam co może się wydarzyć, a szkoda, bo autorka mogła rzucić czytelnikowi i bohaterom jakąś kłodę pod nogi. Byłoby ciekawiej, a nie powiem miała kilka idealnie nadających się do tego momentów i ich nie wykorzystała.

Podsumowując, źle nie jest, ale zdecydowanie mogłoby być lepiej. Sądzę, iż sięgnę po ostatni tom zwłaszcza po to, aby się przekonać czy będzie lepiej. W końcu ostatni tom to nie przelewki, no ale pożyjemy zobaczymy. Mimo, że nie seria raczej nie trafi na listę moich ulubionych, to cieszę się, iż po nią sięgnęłam, ponieważ zdecydowanie ma w sobie coś, co mnie zaciekawiło.

Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Book Lovers, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Klucznik, Dystopia 2014, Grunt to okładka.

22.06.2014

Recenzja: "Sekret Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: Sekret Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 400
Data wydania: lipiec 2013
Ocena: 9/10


Opis:  „Nareszcie wiem, co muszę zrobić, wreszcie jestem gotowa pomóc, wreszcie mam wrażenie, że może tym razem będę
w stanie utrzymać swoją moc pod kontrolą, i muszę spróbować.
Więc cofam się chwiejnie.
Zamykam oczy.
I daję z siebie wszystko."



Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się powstrzymać przed przeczytaniem tej książki, aż wyjdzie ostatnia część trylogii, a nawet trochę dłużej. Muszę powiedzieć, że cieszę się z tego powodu niezmiernie, bo teraz w krótkim odstępie czasowym będę mogła pochłonąć ostatni tom i zakończyć moją przygodę z serią.

Zanim jeszcze przejdę do meritum recenzji, chciałabym poświęcić chwilę na kontemplowanie piękna okładki. Zdecydowanie wyróżnia się wśród okładek w Polsce, skutecznie przyciąga wzrok czytelnika i wygląda wręcz odjazdowo, chociaż muszę przyznać, iż okładka do pierwszej części bardziej mi się podobała - mówię o tej z tą dziewczyną w sukience. 

Z tego co pamiętam to przez cały pierwszy tom kibicowałam Adamowi, ponieważ bardzo go polubiłam, ale po tym co się działo w tej części jestem zdecydowanie na nie. Po prostu zaczął mnie ogromnie irytować swoim zachowaniem. Zrobił się taką ciepłą kluchą, która nie postawi na swoim, a do tego boi się stawić czoło nadchodzącym kłopotom, a momentami miałam wrażenie, że zachowuje się jak nastolatka z PMS. Poza tym w miarę rozwijania się fabuły on zamiast zmężnieć, to zachowywał się jak pobity szczeniaczek, a to nie przysporzyło mu mojej sympatii, wręcz jeszcze bardziej utwierdziło w przekonaniu, iż jednak wolę Warnera.

Jak już ponarzekałam na  Adama, to teraz czas na słów kilka o jego przeciwniku, czyli Warnerze. Na początku jego wręcz nienawidziłam. Jak dla mnie był mało pociągającą postacią w książce, a było to dość dziwne biorąc pod uwagę, że ja to wręcz szaleje na punkcie złych chłopców. Podczas czytania moje zdanie zaczęło się diametralnie zmieniać. Początkowo łapałam się na tym jak zastanawiałam się, kiedy się pojawi i jakie wrażenie wywrze na głównej bohaterce, a miałam co do tego pewne podejrzenia. Potem doszłam do wniosku, iż coraz bardziej go lubię, a to ponieważ autorka rozwinęła w tej części jego wątek. W końcu mogłam się dowiedzieć, dlaczego jest taki, a nie inny i przyznam się, że jak już się tego dowiedziałam to poziom mojej sympatii względem niego wzrósł. Wiem już ile przeszedł i co nim powoduje. Dodatkowo w tej części powoli zaczyna się przebijać na powierzchnie jego człowieczeństwo, które do tej pory było schowane pod maską opanowania i braku uczuć. Także to już oficjalne - przeszłam na ciemną stronę mocy i jestem team Warner. 

Jeśli chodzi o główna bohaterkę, to zaczynam ją lubić coraz bardziej. Julia zmienia się na lepsze i można powiedzieć, że na swój sposób dorasta. Podejmuje trudne decyzje i godzi się z ich konsekwencjami, staje się bardziej samodzielna, a przede wszystkim uświadamia sobie, ze nie może być ciągle zależna od innych. W końcu to jej życie i nikt go za nią nie przeżyje. I choć rzeczywiście powoli się zmienia, to nadal pozostaje ogromnie uczuciowa i przeżywa wszystko bardzo mocno, ale zdecydowanie lepiej panuje nad swoimi emocjami. Nie jest już tą smutną, przestraszoną dziewczynką, która boi się wszystkiego i wszystkich. Co prawda zdarzyła się sytuacja kiedy zachowywała się jak kompletnie szalona osoba, no może dwie, to jakoś mi to nie przeszkadzało, ponieważ świetnie się to wpasowywało w specyficzny klimat książki. 

Mówiąc o specyficznym klimacie książki ni można zapomnieć o unikalnym stylu autorki, jak i wyjątkowym stylu graficznym samej książki. Tak mam tu na myśli wszechobecne powtórzenia, przekreślone zdania, a także ogrom epitetów i ciekawych porównań. Jestem bardzo ciekawa skąd autorka bierze natchnienie, aby tak pisać. Poza tym podczas naszej podróży przez książkę natkniemy się na wiele zaskakujących wydarzeń i niespodziewanych wątków. W książce dużo się dzieje, ale nie ma się co martwić, częste opisy tego co myśli i czuje Julia ładnie to równoważą.  

W takim wypadku jeszcze słowo o samym zakończeniu, które po prostu mnie tak zaskoczyło, że tego się nie da opisać. Za żadne skarby świata nie powiedziałabym, iż to wszystko właśnie tak się potoczy. Powiem nawet więcej ja to nie za bardzo byłam w stanie wymyślić jak autorka to zakończy, a wyszło jej to świetnie. 

Podsumowując, nie jestem w stanie powiedzieć, czy ta część była lepsza od poprzedniej, ponieważ niewiele z tamtej pamiętam, ale zdecydowanie są na zbliżonym poziomie. Śmiem twierdzić, że ta wydaj mi się ciut ciekawsza i bogatsza w wartką akcję. Jak ktoś jeszcze nie czytał to powinien to rozważyć, a zwłaszcza osoby, które lubią dystopijne historie miłosne oraz bycie zaskakiwanym.


Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Book Lovers, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Bingo czytelnicze, Z półki 2014, Klucznik, Dystopia 2014, Od A do Z, Grunt to okładka.

9.04.2014

Recenzja: "Przez burze ognia" - Veronica Rossi

Tytuł: Przez burze ognia
Autor: Veronica Rossi
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 368
Data wydania: styczeń 2013
Ocena: 7/10


Opis: Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.
Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje. Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…


Wiem, że o tej książce w swoim czasie było głośno, wiem również, iż jest lubiana przez wiele czytelników zarówno u nas jak i za granicą. Do przeczytania zachęciła mnie koleżanka, w sumie to tak przypadkiem, ponieważ porównała ją do jakiejś książki, którą obie czytałyśmy i nam się podobała. Niestety w tym momencie za żadne skarby świata nie jestem sobie w stanie przypomnieć co to było. No, ale mniejsza.

Od razu na początku powiem szczerze - zawiodłam się na tej pozycji. Słyszałam o niej bardzo dużo pozytywnych opinii i podeszłam do niej z oczekiwaniami, w tym wypadku chyba zbyt wygórowanymi, bycia naprawdę zabójczą lekturą, która zdecydowanie wywrze na mnie duże wrażenie. Niestety tak się nie stało. Nie powaliła mnie na kolana, ani też nie pozostawiła po sobie niesmaku. Moje odczucia po lekturze nie są ani zbyt pozytywne, ani zbyt negatywne. Po prostu takie "Whatever, nie robi mi to większej różnicy." Szkoda, bo mimo wszystko miałam nadzieję na coś innego.

Z jednej strony pomysł świata dystopijnego, w którym wszyscy wiodą wirtualne życie pod specjalnymi kopułami, gdzie nie może się im nic stać zdecydowanie mnie zaintrygował. Z drugiej natomiast mniej więcej tyle się dowiadujemy o tym świecie i strasznie mnie to irytuje, ponieważ chciałabym dowiedzieć się więcej na temat tego wszystkiego. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach ten wątek będzie podjęty i ładnie rozwinięty, abym mogła zaspokoić moją chorobliwą ciekawość.

Poza tym, bohaterowie, którzy występują w książce są bardzo ciekawi. Zwłaszcza ci żyjący poza kopułami. Mają oni wrodzone zdolności, o ile można to tak nazwać, które zbliżają ich do natury. Chodzi mi tutaj, że żyją w zgodzie z naturą, co wydaje się być dobrym przeciwieństwem dla reszty postaci i jeszcze bardziej podkreśla przepaść między nimi.

Jeśli chodzi o bohaterów pierwszoplanowych, to Aria zaimponowała mi swoją siłą woli, chęcią do życia i zadziwiającą umiejętnością przezwyciężania bólu. Dodatkowo była dociekliwa, dumna i trudno było ją złamać fizycznie jak i psychicznie. Natomiast Perry ciut mnie irytował swoim zachowaniem, zwłaszcza na początku, późnej było już tylko lepiej. Szczerze współczułam mu posiadanych zdolności, z którymi musiał sobie radzić, a także podziwiałam jak bardzo dużo potrafił poświęcić dla rodziny i bliskich.

Powiedziawszy to wszystko muszę stwierdzić, że bohaterowie dobrali się jak w korcu maku. Wydawałoby się, że to podobne charaktery, ale nic bardzo mylnego. Dobre wrażenie zrobił na mnie wątek miłosny, który rozwijał się swoim tempem, nie za szybkim nie za wolnym, przynajmniej do pewnego momentu. Po przełomie w historii miłosnej sprawy, przynajmniej dla mnie, nabrały zbyt dużego tempa, a było tak dobrze.

Sama akcja nie jest jakaś zbyt rozwlekła i dobrze, przynajmniej nie zanudziłam się na śmierć, ale brakuje mi tutaj trochę zwrotów akcji. Muszę też przyznać, że momentami nie była w ogóle zaskakująca. Nie wiem, jakim cudem, ale gdzieś tam w podświadomości wiedziałam, co wydarzy się dalej.

Pomówmy o zakończeniu. Spodziewałam się czegoś bardziej wystrzałowego, mam wrażenie, że gdyby autorka postanowiła zakończyć książkę kilkanaście stron wcześniej, to miałoby ono większy wpływ na czytelnika, trzymałoby go w większym napięciu i nie pozwoliłoby przestać myśleć o książce nawet po jej odłożeniu.

Ogólnie to zachwycona nie jestem, źle też nie jest, zawsze mogłoby być gorzej. Wątpię, abym wyczekiwała z wielkim utęsknieniem chwili, w której przeczytam kolejny tom, ale zdecydowanie po niego sięgnę, aby zobaczyć, co się stanie dalej. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Widzę potencjał, ale brakuje mi tego CZEGOŚ, co sprawia, że książka jest wyjątkowa i nie sposób się od niej oderwać.


Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Klucznik, Z półki 2014, Serie na starcie 2014, Czytaj - to się opłaca, Od A do Z,
Czytamy polecane książki, Dystopia 2014, Fantastyczna Dwunastka.

24.10.2013

Recenzja: "Requiem" - Lauren Oliver

Doszłam do wniosku, że mimo wszystko jakoś trzeba się wytłumaczyć z takiej nieobecności. Jeśli mam być szczera, to bardzo bym chciała mieć więcej czasu, aby tu częściej zaglądać, ale nie wiem, co z tego wyjdzie. Nigdy w życiu nie podejrzewałabym, że w klasie maturalnej nie będę miała czasu po prostu na nic, to jest przerażające. Nie wiem czy to tylko u mnie, ponieważ jestem w mat-fizie czy to tak zazwyczaj wygląda. Mam nadzieję, że nie obraziliście się na mnie za bardzo i nadal będziecie mnie odwiedzać. 

To jeszcze mam dla was niespodziankę, jak już pisałam na facebooku, w najbliższym tygodniu pojawi się na blogu konkurs! Mam nadzieję, że się wam spodoba. Oczywiście do wygrania będą książki, jaki to póki, co tajemnica. Tylko chciałabym jeszcze jedno wiedzieć, wolicie losowanie czy coś bardziej kreatywnego?


Tytuł: Requiem
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo:
Otwarte
Liczba stron: 392
Data wydania: marzec 2013
Ocena: 8/10



Opis: Ostatni tom bestsellerowej trylogii [delirium] już w sprzedaży!
Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości.
W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji.
Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą?


Bardzo polubiłam bohaterów tej trylogii i wprost nie mogłam się doczekać, kiedy przeczytam ostatnią część. Tak, więc przeczytałam i muszę się przyznać, że jestem trochę rozczarowana, ale o tym później. Zacznijmy od pozytywów.

Coś, co można zauważyć już od drugiego rozdziału, to wprowadzenie "podwójnej narracji", jest to po prostu druga osoba opowiadająca swoją historię. W tym wypadku jest to Hana, przyjaciółka Leny z dzieciństwa. Dzięki temu zabiegowi jesteśmy na bieżąco z tym, co się dzieje w obydwu światach. Poza tym jest to ciekawe urozmaicenie historii i wprowadza pewien dynamizm do akcji.

Kolejnym zaskoczeniem, nie jestem w stanie zdecydować się czy pozytywnym czy nie, jest śmierć drugoplanowej postaci (nie powiem, kogo, ponieważ to jest mega spoiler). Nie podejrzewałam, iż autorka podejmie się uśmiercenia, i mówimy to o takiej śmierci na amen, nie tak jak to było poprzednio, może i postaci rzadziej występującej w fabule, ale moim zdaniem równie ważnej. Z jednej strony jest to plus, ponieważ wprowadza tragizm do powieści. Z drugiej strony rzecz biorąc, to mógłby być ktoś inny, akurat tą postać polubiłam ii było mi bardzo przykro, że jej losy skończyły się tak a nie inaczej.

Książkę czytało się bardzo przyjemnie i dość szybko, pomimo tego, iż początkowo nie byłam przekonana, co do słuszności i potrzeby wprowadzania drugiego narratora. W miarę czytania coraz bardziej mi się to podobało.

Jak wiemy z poprzedniej części główna bohaterka, Lena, kompletnie się zmieniła. Wydoroślała, zmężniała i zaczęła w końcu walczyć o swoje poglądy. Ten charakter towarzyszy nam w tej książce, co prawda zdarza się, że Lena popada ze skrajności w skrajność. Na przykład nie myśląc w ogóle biegnie na pomoc przyjaciołom, bez mrugnięcia okiem rzuca się w wir walki nie wiedząc, co ja czeka z drugiej strony odzywa się jej rozlazłość i niezdecydowanie, a to jest zazdrosna o Alka, mimo, że to, co się wydarzyło ich rozdzieliła, a to odpycha Juliana, bo chyba nadal kocha Alka. Jest to jakieś urozmaicenie w historii miłosnej, ale ja po prostu nie przepadam za takimi trójkątami.

Pamiętacie, jak bardzo Lena i Alek byli w sobie zakochani w pierwszej części i pewnie wiecie też, co się wydarzyło w drugiej. Powiem wam szczerze, że po tym, co przeczytałam teraz mam wrażenie, że ich miłość dużo mniej realna, niż mi się wydawało na początku. W tej części to czasami wygląda jakby nic między nimi nigdy nie zaszło. Może głupio to zabrzmi, ale ja się akurat z takiego obrotu spraw cieszyłam, ponieważ kibicuje Lenie i Julianowi. Na moje nieszczęście w fabule były przebłyski, podczas, których było widać jak na dłoni, że Alek nadal kocha Lenę. Nadal pozostaje dla mnie zagadką, dlaczego w takim wypadku tak brutalnie ją odrzucił.

W pierwszej jak i drugiej części jest wspomniana mama głównej bohaterki, a w tej ten temat jest dużo szerzej opisany, z czego się niezmiernie cieszyłam, ponieważ chciałam się koniecznie dowiedzieć jak rozwinie to autorka. I byłam pozytywnie zaskoczona jak to zostało rozegrane.

To chyba tyle, jeśli chodzi o pozytywne strony, teraz trochę ponarzekam. Na początek idzie zakończenie. Przepraszam ja was bardzo, ale kto je wymyślił? Jak dopadnę to uduszę gołymi rękoma. Dosłownie sekundę po tym jak odłożyłam książkę miałam chęć zacząć krzyczeć, a lektura tylko cudem uniknęła bycia wyrzuconą przez najbliższe otwarte okno, tak bardzo mnie rozczarowało i zezłościło to zakończenie. Zupełnie nie tego się spodziewałam. Wygląda mi to tak jakby autorka zostawiła sobie otwartą furtkę, aby w przyszłości jeszcze napisać kolejną część tej serii. Nie mniej jednak ja jestem na nie, jeśli chodzi o zakończenie.

W obu poprzednich częściach pisarka stawiała sobie poprzeczkę wysoko i za każdym razem udawało jej się sprostać wyznaczonemu poziomowi. Biorąc pod uwagę jak to wyglądało, byłam pewna, że ta książka nie będzie wyjątkiem, a po przeczytaniu jej czułam się jakby ktoś zdzielił mnie obuchem w twarz. Jestem po prostu zawiedziona tym, że autorka nie podołała poziomowi wyznaczonemu przez poprzednie tomy. I to jest wielka szkoda, bo potencjał, aby to zrobić był i trochę został zmarnowany.

Książka polecona przez czytelników z portalu Lubimy Czytać.

30.09.2013

Recenzja: "Pandemonium" - Lauren Oliver

Tytuł: Pandemonium
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 376
Data wydania: październik 2012
Ocena: 8/10 


Opis: Lena żyje w świecie, w którym [miłość] uznano za niebezpieczną chorobę, a ludzie poddawani są zabiegowi, po którym już nigdy nie będą mogli kochać. Tuż przed operacją dziewczyna zakochuje się w Aleksie. Ich wspólna ucieczka kończy się tragicznie... Wśród dymu i płomieni Lena widzi twarz ukochanego po raz ostatni.
Zrozpaczona przystępuje do ruchu oporu, by walczyć o wolność i [miłość]. Na jej drodze staje tajemniczy Julian. Czy można pokochać największego wroga?


Ta książka chodziła za mną odkąd na moje półce pojawiła się pierwsza część, niestety na moje (nie)szczęście, akurat jak chciałam kupić ją w empiku, ponieważ była promocja, to jej nie mieli na stanie. Takim sposobem czatowałam na nią w bibliotece, znów moje szczęście wykazało się kreatywnością i tym razem była wypożyczona. No dobra, ale termin zwrotu był następnego dnia, ja już szczęśliwa, a tu patrzę chwilę później ktoś sobie przedłużył termin oddania. Takim sposobem całkowicie o niej zapomniałam. I zgadnijcie, co, któregoś razu jak byłam po inne książki w bibliotece to poleciła mi ją pani, stwierdzając, tylko to jest druga część. Gdyby nie to, to znając mnie pewnie bym nie przeczytała jej w najbliższej przyszłości. Ach to moje szczęście. 

Zakończenie poprzedniej części zmusiło mnie do myślenia, co może dalej z tą historią zrobić autorka. Tak myślałam, myślałam i wymyśliłam - coś tak niestworzonego, jak to ja potrafię. Mimo wszystko fabuła przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Poprzednią książką pisarka ustawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę i ku mojemu kompletnemu zaskoczeniu tym dziełem udało jej się, nie tylko sprostać wymaganiom jak również podwyższyć je. To wydawało mi się prawie niemożliwe, a tu proszę jednak się dało. 

Jeśli chodzi o język to jest on bardzo czytelny, a co więcej autorka zrezygnowała w dużej mierze z przydługich opisów oraz to, co mnie zasmuciło to nie zauważyłam aż tylu porównań, które mnie tak zachwyciły w poprzednim tomie. Ciekawym zabiegiem, a mimo wszystko  w pewnym stopniu mnie irytowało, było podzielenie tekstu na rozdziały teraz i kiedyś. W ten sposób nie poznaliśmy kompletnego ciągu wydarzeń, które połączyłyby obie części, tylko dowiadywaliśmy się o nich stopniowo. Przyznaje, czasami to trochę mieszało mi w głowie, ale nie aż tak. 

Pamiętacie Lene? Taka trochę nijaka, bojaźliwa, niezdecydowana, a nawet powiedziałabym łatwa do zmanipulowania. Zapomnijcie, tamta Lena już "umarła" jak to określiła sama bohaterka. I to w 100 % jest prawdą, w tym tomie poznajemy dziewczynę odważną a często po prostu niemyślącą o konsekwencjach swoich decyzji, walczącą o swoje, niebojącą się okazywać uczuć i wrażać opinii, a mimo wszystko nadal trochę skołowaną i cierpiącą po stracie. Sądzę, że tego typu "lifting" przydał się naszej bohaterce, w końcu, kto lubi czytać na temat takich rozlazłych osobowości? 

Podsumowując, książka bardzo fajna, a nawet powiem więcej, póki, co to najlepsza część trylogii (zobaczymy jak to się będzie przedstawiać po przeczytaniu ostatniego tomu). Czytało się ją w mgnieniu oka, lekko i przyjemnie. Była w jakimś stopniu nieprzewidywalna, na tyle na ile może być nieprzewidywalna młodzieżowa książka o miłości. Sami wiecie jak to bywa, a mimo wszystko ta naprawdę była dość nieprzewidywalna. Polecam. 


24.09.2013

Recenzja: "Delirium" - Lauren Oliver

Tytuł: Delirium
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 360
Data wydania: kwiecień 2012
Ocena: 8/10 


Opis: „Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.

Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?


Koniec końców, jednak koleżanka zachęciła mnie już tak ostatecznie do przeczytania tej książki. Owszem posiadałam ją na swojej półce przez jakiś czas, ale jakoś tak nie wiedziałam czy chce ją czytać czy nie. Dodatkowo nie chciałam za bardzo czytać recenzji innych na jej temat, ponieważ jeśli by mnie zachęciły to przeczytałabym tą pozycję mając gdzieś tam na obrzeżach umysłu jak recenzent ją odebrał i byłoby to na tyle świeże, iż po prostu mogłoby wpłynąć na moje odczucia odnośnie książki. Tak więc odpuściłam sobie recenzje i zdałam się na opinię mojej koleżanki, bardzo zwięzłą muszę dodać. Bez zbędnych detali.

Zaczynając książkę spodziewałam się zupełnie czegoś innego. No dobra może przesadzam, ale z pewnością spodziewałam się czegoś bardziej w stylu "ja tu nie pasuje" bądź "nie podoba mi się ten system, zbuntuje się wobec niego" i to od samego początku lektury. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że fabuła potoczy się ciut inaczej, a jeszcze większe, kiedy dowiedziałam się, iż główna bohaterka nie ma nic przeciwko panującemu stanowi rzeczy. Nawet gorzej, sądzi, że to jedyne dobre wyjście dla ludzkości.

Drugim zaskoczeniem była miłość. Oczywiście z opisu wywnioskowałam jedyny możliwy wniosek: główna bohaterka jest już zakochana i tylko poznamy jej obiekt uczuć bądź pozna go w najbliższym czasie i zakocha się od pierwszego spojrzenia. Jakaż byłam szczęśliwa, że tak się nie stało. Dzięki temu książka zyskała pewien element świeżości, odróżniający ją na tle innych powieści. A ja muszę powiedzieć, iż nie mam zielonego pojęcia, skąd u mnie takie wyobrażenia o niektórych książkach, czasami sama siebie zadziwiam w tym, czego ja oczekuje od książki. Bardzo możliwe, że już po prostu za dużo naoglądałam się romantycznych filmów i naczytałam romansów paranormalnych. No cóż, bywa.

Ogromnie podobała mi się prostota i lekkość, z jaką została napisana książka. Ponad to uważam, że środki stylistyczne zostały w tym wypadku bardzo dobrze dobrane. Są to głównie porównania, które po prostu działają na wyobraźnie i to w dość dużym stopniu. Co więcej, sądzę, iż to jak pisarka przedstawiła miłość, w tym wypadku, jako chorobę zakaźną, której definitywnie trzeba się pozbyć, jest interesujący. Niektórzy pewnie sobie myślą, ale taka koncepcja jest tak bardzo oderwana od rzeczywistości. W tym wypadku muszę się z tymi opiniami zgodzić, a zarazem nie zgodzić. Z jednej strony, owszem jak miłość można ukazać w tak, powiedziałabym nawet, drastyczny sposób. Wychodzi na to, że można, a rozwijając temat sądzę, iż gdzieś tam na świecie są ludzie, którzy utożsamiają się z takim opisem miłości.

To powoduje, iż książka może być odebrana prze każdego inaczej i dobrze. Bo jaki byłby świat gdyby wszyscy myśleli i odczuwali tak samo. Brrr. Właśnie sobie to wyobraziłam i to w cale nie było miły obraz. Nie mniej jednak polecam tą lekturę i z chęcią dowiem się, co wy o niej sądzicie. 


11.08.2013

Recenzja: "Finale" - Becca Fitzpatrick

Tytuł: Finale
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 424
Data wydania: listopad 2012
Ocena: 7/10


Opis: Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie.
Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć.
Czy istnieją takie przeszkody, których nawet miłość nie pokona?


Muszę wam powiedzieć, że miałam straszny dylemat czy pisać recenzję tej książki. Jak by nie patrzeć jest to ostatnia część serii, a wcześniejszych nie recenzowałam a dodatkowo czytałam je już ileś temu. Na szczęście po głębszym przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, a co mi tam, przecież wcześniej już tak pisałam, może aż tak źle nie będzie.

Książka mi się podobała zarówno pod względem treści jak i jakości tekstu. Zachwycająca to nie była, nudna też nie. Można spokojnie stwierdzić, iż była przemyślana. Lekko napisana, czytało się ją przyjemnie i była dobrym wyborem jako krótki przerywnik między cięższymi lekturami.

Minusem, jeśli rzeczywiście nie miałam pod tym względem zwidów, są podobieństwa do książek Alyson Noel, nie są one jakieś ogromne i bardzo widoczne. Z tego powodu nie wpływają źle na odbiór książki. Czy ktoś jeszcze miał takie wrażenie podczas czytania czy to moja wyobraźnia płata mi figle?

Jeśli mam jeszcze na coś narzekać to jest zakończenie, które jak dla mnie było mniej spektakularne niż bym się spodziewała. Nie mówię, że nie było zaskakujące, ale jak na koniec serii spodziewałabym się czegoś z większym efektem wow. Do tego jeszcze epilog, który tak trochę miał się nijak do książki. Niczego nie wytłumaczył, a po prostu bardziej zamotał wszystko.

Taka końcowa myśl. Moje uczucia co do książki są mieszane, ale mimo wszystko nie uważam, iż czas jaki poświęciłam na przeczytanie tej książki był źle wykorzystany. Ogólnie była to bardzo odprężająca lektura. 

25.07.2013

Recenzja: "Dotyk Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 336
Data wydania: lipiec 2012
Ocena: 9/10



Opis: „Nie możesz mnie dotknąć – szepczę.
Kłamię – oto, czego mu nie mówię.
Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem.
Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”.
Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija.
Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha.


Książkę przeczytałam z zapartym tchem przez jeden wieczór, nie potrafiłam jej odłożyć dopóki nie przeczytałam ostatniego słowa. Po prostu magiczna lektura. Wciągająca, całkowicie absorbuje twoją uwagę wręcz pochłania. Już nie mogę się doczekać kolejnej części.

Może zacznę od czegoś, co się bardzo rzuca w oczy przy pierwszym zetknięciem z okładką. Pomijając, że jest ona przepiękna i jakimś cudem idealnie wpasowuje się w klimat książki, pojawiają się w opisie jak i z przodu przekreślone zdania. Jest to ciekawy zabieg stylistyczny i wydaje mi się, że firmowy znak autorki. Możecie pomyśleć, przecież takie coś będzie utrudniać czytanie. Nic bardziej mylnego. Te przekreślone zdania pełnią określoną funkcję, dzięki nim możemy jeszcze lepiej poznać bohaterkę, a zwłaszcza to jak myśli.

Do tej pory ileś książek, które miały narrację pierwszoosobową, i które czytałam, nie zrobiły na mnie pozytywnego wrażenia. Po jakimś czasie fabuła robiła się za bardzo przewidywalna, a akcja strasznie nudna. Na szczęście, ta lektura w niczym nie przypomina innych, które czytałam. Akcja była wartka, a ten typ narracji pomógł mi lepiej poznać bohaterkę.

Jeśli chodzi o bohaterów to uważam, że są na prawdę dobrze dopracowani i sprawiają wrażenie prawdziwych. Mają mocne osobowości zwłaszcza ci "źli", a równocześnie zmieniają się wraz z biegiem czasu w książce. Najbardziej polubiłam główną bohaterkę, a dzięki opisom emocji nią targających możemy poznać ją jeszcze lepiej. Dodatkowo te opisy sprawiły, że czułam się jakbym doświadczała wszystkiego, co główna bohaterka.

Lekki i przyjemny styl pisania autorki nie wyróżniłby jej książki z pośród innych, ale biorąc pod uwagę przekreślone zdania i dużo powtórzeń, które nadają lekturze charakter, śmiem twierdzić, iż jest to innowacyjna powieść oparta na ciekawym pomyśle i dobrym wykreowaniu świata przedstawionego jak i bohaterów. Póki, co książka ląduje na liście moich ulubionych i coś czuję, że nieprędko z niej zejdzie. Z całego serca polecam tą książkę!


23.02.2013

Spotted: Ciekawe marcowe premiery

Jakoś tak ostatnio przeglądałam strony internetowe pod względem książek, które mają wyjść w marcu. Tak więc będąc mniej więcej na bieżąco chciałabym się z wami podzielić co ciekawego znalazłam i od razu informuje, są to książki, które uważam za warte przeczytania.


Tytuł: Wybrani
Autor:
C.J. Daugherty

Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron:
440
Data premiery:
6 marzec 2013


Opis: Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?
Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?
Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?
Wybrani to pierwsza część bestsellerowej sagi. Książka jest skazana na sukces, przepis na niego doskonale zna brytyjska redaktorka Wybranych, która odkryła również Stephenie Meyer (autorkę kultowego Zmierzchu). Dotychczas prawa do wydania Wybranych zostały sprzedane do 18 krajów.



 Tytuł: Partials
Autor:
Dan Wells

Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron:
brak danych
Data premiery:
20 marca 2013 


Opis: Pierwsza z cyklu powieści Dana Wellsa, autora nominowanego do Hugo i Campbell Award, klasyczna wizja świata po apokalipsie, dla której inspiracją były między innymi serial „Battlestar Galactica” oraz filmy z serii „Mad Max”.

Rasa ludzka wymiera. Po wojnie z Partialsami, wychodowanymi w laboratoriach, zmodyfikowanymi genetycznie żołnierzami, pozostała ledwie garstka ocalałych. Ale to nie krwawe walki zdziesiątkowały ludzkość. Partialsi, niewdzięczne dzieci naukowców, wypuścili śmiercionośny wirus, RM, który wybił ponad 99% ludności. Od ponad dekady na świat nie przyszło ani jedno zdrowe dziecko…
W enklawie ludzi na Long Island panuje twarde prawo – każda kobieta, która ukończyła siedemnasty rok życia musi zajść w ciążę i urodzić dziecko. Z nadzieją, że właśnie ono przetrwa. Że będzie miało gen odporności na RM. I że dzięki niemu uda się stworzyć szczepionkę… Przez ostatnie lata asystująca w szpitalu Kira widziała już dość śmierci. Gdy Rada chce po raz kolejny obniżyć wiek reprodukcyjny, dziewczyna, mając już dość rozpaczy kolejnych młodych matek, zaczyna szukać rozwiązania problemu na własną rękę. Wiadomo, że wirus działa wyłącznie na ludzi, Partialsi pozostali odporni. Już od lat nikt nie widział ich oddziałów. Kira wierzy, że to właśnie w ciałach stworzonych w laboratoriach superżołnierzy znajduje się klucz do rozwiązania zagadki RM. Chce znaleźć i pojmać jednego z nich – nawet za cenę rozpętania kolejnej wojny…



Tytuł: Dziewięć żyć Chloe King. Upadła
Autor: Liz Braswell
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron:
300
Data premiery:
20 marca 2013



Opis: Chloe King to normalna nastolatka, chodzi do szkoły, interesuje się chłopcami, kłóci się z mamą. Do czasu. W okolicy swoich 16-tych urodzin Chloe orientuje się, że ma bardzo szczególne zdolności… Zrobi wszystko żeby odkryć prawdę. Musi się spieszyć bo jej prześladowca cały czas czai się w cieniu, żeby znów zabić. Bo Chloe ma dziewięć żyć, ale czy one jej wystarczą…? Pierwsza część trylogii znanej na całym świecie! Na podstawie książki powstał serial o tym samym tytule.


Tytuł: Niebo
Autor: Alexandra Adornetto
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron:
brak danych
Data premiery:
20 marca 2013


Opis: Anielica Bethany oraz Xavier, jej ziemski ukochany, wystawili cierpliwość niebios na próbę już w chwili, gdy zaczęli się spotykać. Teraz przekraczają ostateczną granicę: biorą ślub. W dniu, w którym poprzysięgli sobie, że nic ich nigdy nie rozdzieli, dowiadują się, iż najtrudniejsze z dotychczasowych wyzwań dopiero przed nimi: zmuszeni będą stawić czoło Siódmym, specjalnie wyszkolonemu oddziałowi żołnierzy anielskiego wojska powołanemu do pilnowania ładu we wszechświecie. A oni nie spoczną, dopóki ich misja nie zostanie wypełniona, krnąbrny anioł schwytany i doprowadzony przed oblicze niebieskiego sądu. Czy zakochany anioł udowodni niebu i ziemi, że nie istnieje na świecie siła potężniejsza od miłości?

Tytuł: Requiem
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron:
392
Data premiery:
20 marca 2013 


Opis: Ostatni tom bestsellerowej trylogii [delirium]
Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości.
W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji. Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą?

Reklama