Tytuł: Przebudzenie arkadii
Autor: Kai Meyer
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 448
Data wydania: październik 2013
Ocena: 7/10
Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Book Lovers, Czytam Fantastykę, Bingo czytelnicze, Serie na starcie 2014, Pod hasłem, Klucznik, Czytamy polecane książki, Mitologia YA 2014.
Autor: Kai Meyer
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 448
Data wydania: październik 2013
Ocena: 7/10
Tę książkę przeczytałam tylko i wyłącznie z powodu braku innej
lektury na wakacjach. Została mi ona polecona i pożyczona, więc stwierdziłam,
że co mi tam dam jej szansę, a nóż widelec się spodoba. Tak więc podeszłam do
lektury zupełnie w ciemno, jedynie domyślając się co nieco z grafiki na
okładce.
Później jak już trochę poszperałam na jej
temat to się okazało, iż w Polsce są już wydane wszystkie 3 części tej serii,
co mnie trochę zdziwiło, ponieważ nie słyszałam o niej za dużo. Trylogia należy
do tych raczej mniej popularnych i wcale się temu nie dziwię. Nie zrobiła na
mnie większego wrażenia. Przyznaje, było kilka fajnych aspektów, było też ileś
irytujących, ale koniec końców nie wzbudziła ona we mnie większych emocji i nie
zapadła w pamięć na dłużej. Mimo to nadal spędziłam z nią bardzo miło czas.
Zacznę od tego co mnie irytowało.
Zdecydowanie na pierwszym miejscu uplasował się wątek miłosny, który w książce
gra ważną rolę, ale nie koniecznie został dobrze dopracowany. Mianowicie
pojawia się tutaj coś, czego ja z całego serca, przynajmniej ostatnio, nienawidzę,
czyli miłość znikąd. Wiecie o co mi chodzi, raptem puf i mamy zakochanych
bohaterów. Denerwowało mnie to strasznie, ponieważ to uczucie nie miało żadnych
podstaw, a był czas aby je umieścić i wtedy wszystko byłoby cacy.
Poza tym Rosa jest jak dla mnie taką
szaloną bohaterką i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Niestała w uczuciach,
sama nie wie, co ma myśleć, do tego jest taka trochę świrnięta, a momentami
wręcz przerażająca ze swoim dziwnym i nielogicznym zachowaniem. Z drugiej
strony jest uczuciowa, co się zdarza rzadko, ale zdarza. Niby rozumiem,
dlaczego ona zachowuje się tak, a nie inaczej, ale po prostu za nią nie
przepadam.
To może teraz trochę pozytywów. W książce
naprawdę dużo się dzieję i podczas czytania miałam dość poważny problem, aby ją
odłożyć. Naprawdę musiałam wiedzieć, co się stanie dalej i skończyło się na
tym, że przeczytałam ją całą w jeden wieczór.
Dodatkowo do gustu przypadła mi odmienność
lektury. Niby jest ona o ludziach zmieniających się w zwierzęta, ale nie są to
typowe zwierzęta, o których do tej pory czytałam. Z pewnością nie przypominam
sobie o ludziach zmieniających się w węże. Ponad to ta ich umiejętność została
świetnie przedstawiona i jest bardzo ciekawie wytłumaczona. W sumie mając swoje
początki po części w mitologii.
Suma summarum sama nie wiem, co myśleć o
tej książce. Z jednej strony bardzo mnie wciągnęła podczas czytania, a z
drugiej zaraz po skończeniu uświadomiłam sobie, że jednak były rzeczy, które
mnie irytowały i chociaż początkowo trochę je ignorowałam to gdzieś tam
podświadomie je wynotowałam. Po następne części raczej sięgnę, bo coś mam
przeczucie, iż może fabuła może się jeszcze rozkręcić.