Tytuł: Czas żniw
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 505
Data wydania: listopad 2013
Ocena: 10/10
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 505
Data wydania: listopad 2013
Ocena: 10/10
Ta książka "chodziła za mną" od momentu publikacji,
natomiast z powodu bardzo dużej popularności i z tego względu recenzji na co
drugim blogu, nie koniecznie miałam chęć czytać ją od razu. Plus jeszcze
czytałam inne bardzo wciągające lektury i jakoś tak nie było czasu. Muszę też
przyznać, że ciut przerażała mnie jej grubość. Mimo wszystko jednak udało mi
się ją przeczytać i podeszłam do niej ze świeżym umysłem, bez wyrobionej opinii
i zbytnich oczekiwań. Uważam, iż dobrze postąpiłam, ponieważ byłam bardzo zaskoczona
tym jak ona na mnie wpłynęła.
Po skończeniu lektury musiałam przez
chwilę ochłonąć, zanim w ogóle mogłam zacząć myśleć o jakichkolwiek notatkach
do recenzji. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i nawet teraz nie jestem
pewna czy będę w stanie je wam porządnie opisać. Jednak postaram się zrobić to
jak najlepiej.
Bardzo przypadło mi do gustu to jak każdy
szczegół jest dopracowany. Widać, że autorka poświęciła swoją uwagę nawet tym
najmniejszym, wydawałoby się mało istotnym, rzeczom. Świat przedstawiony jak i
bohaterowie są świetnie wykreowani i naprawdę przyjemnie się to wszystko
czyta.
Główna bohaterka, Paige, ma interesującą
osobowość. Zacięta, waleczna, nigdy się nie poddaje, chociaż zdarzają jej się
momenty zwątpienia w to co robi, a jednocześnie jest trochę zagubiona,
nadal szuka swojego własnego miejsca na ziemi. Jej niepewność odnośnie tego czy
jest w niej coś jeszcze oprócz jej talentu, co mogliby docenić inni trochę
przypomina mi mnie samą. Z tego powodu zżyłam się z tą bohaterką i przeżywałam
każdą jej przygodę z zapartym tchem. Czując się prawie tak jakbym sama
występowała w lekturze.
Jak już wspomniałam byłam zdziwiona tym,
że ta książka dosłownie wyssała ze mnie wszystkie emocje. Czułam się tak jakbym
chwilę wcześniej skończyła płakać, ponieważ wypłakałam wszystkie emocje i teraz
już wszystko mi jedno. To da się opisać tylko w jeden sposób, wyprana z emocji,
a nawet pusta w środku. Trochę tak jakbym zamiast wszystkich tych emocji, które
normalnie odczuwam miała w środku małą czarną dziurę. Nie zdarza mi się
to często i jest to dla mnie bardzo zaskakujące, bo zazwyczaj otrząśnięcie się
z tego zajmuje ileś czasu. Przy czym nie powiedziałabym, ze jest to złe
uczucie, tylko takie specyficzne.
Co prawda mam jedno małe zastrzeżenie.
Fabuła rozkręca się naprawdę wolno, a ja niekoniecznie za czymś takim
przepadam, ale tutaj nie było tak źle coś poniżej 100 stron i zrobiło się
bardzo ciekawie. Z drugiej strony spodobało mi się, że autorka wyraźnie
zaznaczyła to jak akcja jest zbudowana. Mamy bardzo wyraźny punkt kulminacyjny,
po którym tempo akcji przyśpiesza. Dzięki temu książka zyskuje trochę więcej
dynamizmu.
Muszę powiedzieć, iż najbardziej
wyczerpującą psychicznie częścią książki było zakończenie. Te nerwy, ta
niepewność prawie doprowadziły mnie do szaleństwa. Poza tym podsyciło ono moje
zainteresowanie serią i teraz z wielką niecierpliwością będę wyczekiwać
kolejnych części.
Wracając jeszcze do tego, co mi się
podobało. To jak poznajemy rasę Refaitów jest bardzo sprytnie wykombinowane.
Nie dostajemy od razu na srebrnej tacy wszystkiego, tylko po to, aby
zdecydować, że to są ci źli, ale stopniowo dowiadujemy się o nich czegoś nowego
i podejmujemy decyzję o tym czy są czarnym charakterem tego dzieła czy nie
zupełnie samodzielnie, po przeanalizowaniu wszystkich informacji. Uważam to za
lepszy sposób niż z góry zakładanie to są ci źli i stawianie czytelnika przed
faktem dokonanym.
Podsumowując książka wywarła na mnie
bardzo pozytywne i rzadko u mnie spotykane wrażenie. Zdecydowanie jest
zaskakująca i pełna niespodzianek. Nie doświadczyłam też w niej wyraźnego
podziału na tych dobrych i tych złych, co mnie ogromnie ucieszyło. Wszystko
łączy się w spójną całość zapewniając czytelnikowi miło spędzony czas, a
chociaż lektura należy do tych grubszych czyta się ją bardzo szybko. Z całego
serca polecam ją każdemu, aby sam się przekonał, jakie wywrze na nim wrażenie.
Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Book Lovers, Czytam Fantastykę, Bingo czytelnicze, Serie na starcie 2014, Pod hasłem, Klucznik, Z półki 2014, Dystopia 2014.