Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelly Creagh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelly Creagh. Pokaż wszystkie posty

26.02.2014

Recenzja: "Nevermore. Cienie" - Kelly Creagh

Tytuł: Nevermore. Cienie
Autor: Kelly Creagh
Wydawnictwo:
Jaguar
Liczba stron: 352
Data wydania: październik 2012
Ocena: 5/10


Opis:
Varen zniknął. Schwytany w pułapkę koszmarnej rzeczywistości, gdzie chore sny Edgara Allana Poego stają się jawą, znajduje się poza zasięgiem żywych i umarłych. Ale Isobel nie zgadza się go porzucić. Rusza do Baltimore, by odnaleźć Reynoldsa, tajemniczego mężczyznę, który co roku spełnia toast na grobie pisarza i który w ciągu ostatnich miesięcy oszukiwał ją i zwodził. Tylko on ma klucz do innego świata...  Kiedy Isobel znajduje wreszcie przejście, odkrywa, że miejsce, w którym przebywa Varen zdążyło się zmienić. Pełen bólu i przerażających istot świat zamieszkują teraz również stworzenia, które zrodziły się w pełnym gniewu umyśle chłopaka. Miłość przemienia się w nienawiść, radość w smutek, śmiech w płacz. Stając naprzeciw Varena, Isobel zaczyna rozumieć, że jej ukochany stał się jej największym, śmiertelnym wrogiem.

Pamiętacie jak ostatnio wspominałam o potencjale tej serii? No i niestety moje obawy się sprawdziły. Został on doszczętnie zmarnowany. Naprawdę ta część zapowiadała się świetnie. Wiecie taka bardziej mroczna seria niż zazwyczaj się spotykamy, do tego jeszcze nawiązania do Poego i po pierwszym tomie po prostu nie widziałam niczego innego, jak jeszcze lepszy następny, a co dostałam?  Kompletną masakrę, którą bardzo ciężko było mi przeczytać do końca, w sumie gdyby nie to, że nie chciałam rozciągać w czasie tej męki, to pewnie czytałabym ją partiami przez kilkanaście dni. To dużo znaczy, zwłaszcza w moim przypadku, ja ogólnie rzecz biorąc rzadko natykam się na książki, których nie mogę przeczytać.

Uważam, iż spokojnie można by było tą część skondensować i dołożyć do pierwszej części, jako ciąg dalszy. Jakoś wydaje mi się, że to miałoby w takim wypadku dużo więcej sensu. Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Otóż przez prawie 3/4 książki czytamy o życiu rodzinnym i takich, bądź innych problemach Isobel. Varen występuje tutaj raptem na sam koniec przez dosłownie kilka kartek. Z racji tego wątek, który powinien być tym głównym, wokół którego zbudowana jest fabuła książki, został zepchnięty do zakończenia. Poza tym, jaki jest sens pisania tak bardzo rozwlekłego początku, tylko po to, aby później główne wydarzenie i końcówka zmieściły się na malutkiej ilości stron. Ja sensu nie widzę, gdzie tu jakiekolwiek proporcje. Takim sposobem zanudza się czytelnika na śmierć, zwłaszcza jak dosłownie nic ciekawego się nie dzieje.

Samo zakończenie jest załamujące, biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło w książce. Mam wrażenie, iż jest to próba ratowania fabuły, która też trochę nie wypaliła. Nie potrafię tego tak dokładnie sprecyzować, ale czegoś mi brakuje.

Zapowiadało się ciekawie, potem zaczęło trochę kuleć, tylko po to, aby skończyć jaklo rozczarowanie. W tym momencie poważnie się zastanawiam, czy będę chciała sięgnąć po kolejny tom. Prawdopodobnie najpierw poczytam recenzje innych, a potem sama zdecyduje. Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak bardzo znudziła.



3.01.2014

Recenzja: "Nevermore. Kruk" - Kelly Creagh

Tytuł: Nevermore. Kruk
Autor: Kelly Creagh
Wydawnictwo:
Jaguar
Liczba stron: 520
Data wydania: listopad 2011
Ocena: 8/10


Opis: Niezwykły romans paranormalny z gotyckim twistem. Nie tylko dla nastolatek! Uważaj, czego pragniesz... Możesz to otrzymać! Kapitan szkolnej drużyny cheerleaderek, Isobel Lanley, jest przerażona, gdy nauczyciel każe jej pracować nad projektem z literatury w parze z Varenem Nethersem. Jakby mało było tego, że dzień oddania pracy zbiega się w czasie z najważniejszym meczem szkolnej drużyny, Isobel musi spędzać swój czas w towarzystwie jednego z najbardziej antypatycznych i nielubianych facetów w szkole. Co więcej – sardoniczny, obojętny i zdecydowanie trudny w obsłudze Varen, nie kryje, że nie ma najmniejszej ochoty wziąć na siebie pracy Isobel. Dopiero gdy Isobel, wiedziona niezdrową ciekawością, zagląda do notatnika Varena i odkrywa w nim dziwne zapiski oraz niepokojące szkice, postanawia, że jednak zmusi się do współpracy z dziwacznym gotem. Ciekawość to, jak wiadomo, pierwszy stopień do piekła. Isobel szybko zaczyna szukać wymówek, by tylko spędzać czas z Varenem. Odsuwa się od przyjaciół i zrywa z autorytarnym chłopakiem, narażając się na szkolną ekskomunikę. Dziewczyna, niczym ćma do płomienia, lgnie do dziwnego świata Nethersa – świata, w którym ożywają koszmarne historie Edgara Allana Poego... Zafascynowana Varenem i jego fantasmagoryczną rzeczywistością, Isobel odkrywa, że sny, podobnie jak słowa, mają wielką moc, a największym zagrożeniem dla człowieka, jest on sam. Czy uda się jej ocalić Varena przed cieniami, które on sam powołał do życia?

Tak, tak ja wiem boom na tą książkę był już ileś temu, ale, że ja to ja, to przeczytałam ją dopiero teraz. Jak to mówią: Lepiej późno niż wcale. Natomiast pamiętam jak bardzo chciałam ją przeczytać od razu po premierze, bo ona była bardzo polecana na blogu Jaguar od kuchni, a ostatnio sobie o tym przypomniałam i udało mi się ją znaleźć.

Podchodząc do tej książki miałam kilka obaw, ponieważ przeczytałam opis i byłam przerażona tym, że głównymi bohaterami są czirliderka i got, jakoś tak nijak nie mogłam tego zobaczyć, jako fajny pomysł. I tutaj muszę przyznać, iż byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ jednak wszystko pasowało do siebie. Poza tym spodziewałam się przesłodzonej historii miłosnej z nutką grozy, jakoś tak to się dla mnie zapowiadało, a tu jednak miłość przedstawiona w książce wydaj się prawdziwa i ma głębszy sens.

Na początku miałam trochę trudności z czytaniem, była trochę toporna, ale jak już się wciągnęłam to wszystko poszło gładko i nie mogłam się od niej oderwać. Ogromnie wciągająca historia. Dzięki niej zainteresowałam się twórczością Edgara Allana Poe'a, a to u mnie na prawdę duży sukces, ja po prostu nie przepadam za poezją. W najbliższym czasie na pewno sobie przybliżę jego twórczość, a później może wezmę się za oryginały.

Wszystko pięknie, fajnie, ale było kilka rzeczy, które mnie wkurzały. Po pierwsze, nie wiem, dlaczego, bo zazwyczaj mi to nie przeszkadza, miałam ogromny problem z narracją w trzeciej osobie. Dodatkowo brakowało mi opisów sytuacji z  punktu widzenia Varena, o ile da się to tak nazwać. Było kilka takich wtrąceń, ale dla mnie zdecydowanie za mało.

Bohaterowie, jak już mówiłam, są kompletnymi przeciwieństwami i nie mówię tu tylko o tym, że są tym, kim są, ponieważ to potrafi być zwodnicze. To dwa całkowicie różne charaktery. Isobel, to niby taka typowa czirliderka, ale nie dajcie się zwieść nie wszystko jest tym, na co wygląda, a jak przychodzi, co, do czego to jednak to nie do końca prawda. No i jest Varen, który z racji bycia gotem wydaje się być takim złym chłopcem, których ja uwielbiam w książkach. Niestety, a może stety w pewnym stopniu jest taki, a do tego jeszcze ciut dziwaczny i tajemniczy, a to w tym wypadku wręcz wybuchowa mieszanka. Mimo wszystko bardzo dobrze się uzupełniają.

Czytałam ten utwór z zapartym tchem, co rusz zaskakujące zwroty akcji, a jak dodamy do tego jeszcze świetne budowanie napięcia to już można powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Dla mnie najbardziej zaskakujące było zakończenie, nie czy mi się tylko wydaje czy zazwyczaj to jest moment dla mnie najbardziej zaskakujący, ale widocznie tak to bywa. Z jednej strony cieszę się, ponieważ to w końcu coś dla mnie, z drugiej natomiast zastanawiam się, jakim cudem autorce udało się mnie tak bardzo wywieść w pole. Z tekstu wynikało całkowicie coś innego, co prawda mogłabym to wydedukować, ale jakoś tak nie przyszło mi do głowy.

I tutaj przychodzi refleksja. Mam wielką nadzieję, że następne części będą tak dobre, a nawet dużo lepsze. Potencjał jest, teraz tylko pytanie jak zostanie wykorzystany.

Recenzja bierze udział w Serie na starcie 2014, Czytamy polecane książki, Pod hasłem, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu.

Reklama