Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tahereh Mafi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tahereh Mafi. Pokaż wszystkie posty

9.09.2014

Recenzja: "Dar Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: Dar Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 383
Data wydania: maj 2014
Ocena: 8/10


Muszę powiedzieć, że miałam pewne obawy przed sięgnięciem po tę książkę. W żadnym wypadku nie chciałam się rozstawać z bohaterami, ani też z fabułą, ale z drugiej strony bardzo chciałam dowiedzieć się jak autorka podsumuje tą trylogię. To drugie jednak przeważyło i postanowiłam ją wziąć ze sobą na wyjazd i przeczytać. 

Nie żałuje mojej decyzji, a jednak jestem ciut zawiedziona tą lekturą. Po przeczytaniu książki uderzyła mnie myśl, że nie jestem nią tak zachwycona jak poprzednimi tomami. Z tego powodu jestem zawiedziona, ponieważ biorąc pod uwagę poprzednie części to oczekiwałam czegoś ekstra wystrzałowego, a nie koniecznie to dostałam. 

Zaskoczyć to mnie zaskoczyła i była też ogromnie wciągająca, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, ale brakowało jej tego czynnika wow, który to sprawia, iż książka jest super świetna. 

Na plus z pewnością muszę zaliczyć fakt, że Julia dalej dorasta i rozwija się. Jej osobowość staje się coraz ciekawsza, w końcu, kto lubi czytać o dziewczynach bojących się własnego cienia, ja na pewno nie. Zdecydowanie fajniej czyta się o nieustraszonych, hardkorowych (bądź, jak kto woli badass)  bohaterkach, które mają mocno zarysowane osobowości i nie uciekają na widok nawet najmniejszego niebezpieczeństwa. Nie wiem jak wy, ale takie mdłe bohaterki to zdecydowanie nie dla mnie. Co prawda Julia w głębi duszy nadal pozostała po części dawną sobą i to czasami wypływa na wierzch, przez co momentami robi się jeszcze bardziej interesująco. 

Natomiast Adam ogromnie mnie zgorszył w tym tomie. Nie tego się po nim spodziewałam i jestem zdziwiona, iż autorka jednak uciekła się do chwytów tego typu. Mianowicie Adam zmienił się na dużo gorsze, a do tego ta jego przemiana jest taka trochę mało wiarygodna. Cały czas miałam wrażenie, że pisarka zrobiła to specjalnie tylko po to, aby czytelnik jednak bardziej przekonał się do Warnera. I chociaż cel został osiągnięty, po tym już kompletnie znielubiłam Adama, to nadal można było to uzyskać w inny sposób. 

W takim wypadku został mi jeszcze Warner/Aron. Mimo, że początkowo kibicowałam Adamowi, to od początku bardziej intrygował mnie Aron i w duchu to jemu jednak życzyłam jak najlepiej. Dlatego też jestem bardzo zadowolona z tego jak to się wszystko potoczyło w tym tomie. Mamy okazję w końcu w pełni poznać tą postać i muszę powiedzieć, iż od teraz patrzę na niego zupełnie inaczej. Według mnie jego postać jest bardziej złożona, niż postać Adama, co czyni go tajemniczym i intrygującym, ale nawet jak już część otaczających go sekretów zostanie wyjawiona, to nadal zostaje interesująca rozbudowana osobowość, której nie da się znienawidzić ot tak o. Idąc krok dalej stwierdzam, że ten bohater jest na tyle skomplikowany, aby uniemożliwiało to przedstawienie go w całości w jednym tomie. Po prostu było na to potrzeba aż trzech. A teraz tak serio, dużo lepiej jest krok po kroku rozpalać w czytelniku ciekawość odnośnie bohatera, niż wyłożyć wszystkie karty na stół od razu.

Co do fabuły, to jak już wspominałam nie jestem do końca usatysfakcjonowana. Miałam wielką nadzieję  na coś, co wgniecie mnie w fotel i pozbawi oddechu na krótką chwilę, a nie koniecznie to dostałam. Rzeczywiście momentami wręcz nie mogłam usiedzieć na miejscu z powodu ekscytacji i napięcia, ale z drugiej strony były też chwile, kiedy domyślałam się co będzie dalej i to już nie sprawiało mi takiej frajdy. Zdecydowanie podobały mi się relacje Julia Warner, tam to się dopiero działo. Spodziewałam się, ze autorka ostatnią część wzniesie na wyższy poziom niż dwa poprzednie tomy, ale jakoś nie odebrałam tego w ten sposób. Mogę nawet powiedzieć, iż dwa pierwsze tomy dużo bardziej podbiły moje serce. 

Jeśli chodzi o zakończenie, to aż szkoda słów. Dla mnie jest to zdecydowanie porażka roku, jeśli chodzi o tą książkę. Niby wszystko fajnie, ale jednak nie, i nie wiem czy to ja zrobiłam się bardziej krwiożercza czy co, ale to zakończenie całkowicie mi nie pasowało do książki. Chodzi przede wszystkim o to, że po tym jak autorka pokazała, na co ją stać, to zakończenie jest takie trochę nudne. I chociaż cieszę się, że wszystko skończyło się tak, a nie inaczej to zakończenie bardziej przypominało mi środek książki niż podsumowanie całej trylogii. Dużo bardziej, według mnie, sprawdziłoby się tutaj coś, co wywołałoby u czytelnika wiele sprzecznych emocji, a nawet wprawiło w osłupienie. Mam wrażenie, iż autorka zostawiła sobie otwartą furtkę w razie gdyby jednak chciała kontynuować tą serię. 

Podsumowując, uważam, że ten tom na tle innych wypadł gorzej niż się spodziewałam. Koniec końców nie żałuję przeczytania tej pozycji. W końcu dowiedziałam się co dalej działo się z bohaterami, a także miałam możliwość ponownego zagłębienia się w świat wykreowany przez pisarkę, co zawsze sprawia mi wielką przyjemność. Sądzę, że jeśli przepadacie za literaturą z gatunku dystopia to będzie to dla was świetna seria i może wam akurat spodoba się to jak cała trylogia się zakończyła - kto wie w końcu każdy ma inny gust.


22.06.2014

Recenzja: "Sekret Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: Sekret Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 400
Data wydania: lipiec 2013
Ocena: 9/10


Opis:  „Nareszcie wiem, co muszę zrobić, wreszcie jestem gotowa pomóc, wreszcie mam wrażenie, że może tym razem będę
w stanie utrzymać swoją moc pod kontrolą, i muszę spróbować.
Więc cofam się chwiejnie.
Zamykam oczy.
I daję z siebie wszystko."



Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się powstrzymać przed przeczytaniem tej książki, aż wyjdzie ostatnia część trylogii, a nawet trochę dłużej. Muszę powiedzieć, że cieszę się z tego powodu niezmiernie, bo teraz w krótkim odstępie czasowym będę mogła pochłonąć ostatni tom i zakończyć moją przygodę z serią.

Zanim jeszcze przejdę do meritum recenzji, chciałabym poświęcić chwilę na kontemplowanie piękna okładki. Zdecydowanie wyróżnia się wśród okładek w Polsce, skutecznie przyciąga wzrok czytelnika i wygląda wręcz odjazdowo, chociaż muszę przyznać, iż okładka do pierwszej części bardziej mi się podobała - mówię o tej z tą dziewczyną w sukience. 

Z tego co pamiętam to przez cały pierwszy tom kibicowałam Adamowi, ponieważ bardzo go polubiłam, ale po tym co się działo w tej części jestem zdecydowanie na nie. Po prostu zaczął mnie ogromnie irytować swoim zachowaniem. Zrobił się taką ciepłą kluchą, która nie postawi na swoim, a do tego boi się stawić czoło nadchodzącym kłopotom, a momentami miałam wrażenie, że zachowuje się jak nastolatka z PMS. Poza tym w miarę rozwijania się fabuły on zamiast zmężnieć, to zachowywał się jak pobity szczeniaczek, a to nie przysporzyło mu mojej sympatii, wręcz jeszcze bardziej utwierdziło w przekonaniu, iż jednak wolę Warnera.

Jak już ponarzekałam na  Adama, to teraz czas na słów kilka o jego przeciwniku, czyli Warnerze. Na początku jego wręcz nienawidziłam. Jak dla mnie był mało pociągającą postacią w książce, a było to dość dziwne biorąc pod uwagę, że ja to wręcz szaleje na punkcie złych chłopców. Podczas czytania moje zdanie zaczęło się diametralnie zmieniać. Początkowo łapałam się na tym jak zastanawiałam się, kiedy się pojawi i jakie wrażenie wywrze na głównej bohaterce, a miałam co do tego pewne podejrzenia. Potem doszłam do wniosku, iż coraz bardziej go lubię, a to ponieważ autorka rozwinęła w tej części jego wątek. W końcu mogłam się dowiedzieć, dlaczego jest taki, a nie inny i przyznam się, że jak już się tego dowiedziałam to poziom mojej sympatii względem niego wzrósł. Wiem już ile przeszedł i co nim powoduje. Dodatkowo w tej części powoli zaczyna się przebijać na powierzchnie jego człowieczeństwo, które do tej pory było schowane pod maską opanowania i braku uczuć. Także to już oficjalne - przeszłam na ciemną stronę mocy i jestem team Warner. 

Jeśli chodzi o główna bohaterkę, to zaczynam ją lubić coraz bardziej. Julia zmienia się na lepsze i można powiedzieć, że na swój sposób dorasta. Podejmuje trudne decyzje i godzi się z ich konsekwencjami, staje się bardziej samodzielna, a przede wszystkim uświadamia sobie, ze nie może być ciągle zależna od innych. W końcu to jej życie i nikt go za nią nie przeżyje. I choć rzeczywiście powoli się zmienia, to nadal pozostaje ogromnie uczuciowa i przeżywa wszystko bardzo mocno, ale zdecydowanie lepiej panuje nad swoimi emocjami. Nie jest już tą smutną, przestraszoną dziewczynką, która boi się wszystkiego i wszystkich. Co prawda zdarzyła się sytuacja kiedy zachowywała się jak kompletnie szalona osoba, no może dwie, to jakoś mi to nie przeszkadzało, ponieważ świetnie się to wpasowywało w specyficzny klimat książki. 

Mówiąc o specyficznym klimacie książki ni można zapomnieć o unikalnym stylu autorki, jak i wyjątkowym stylu graficznym samej książki. Tak mam tu na myśli wszechobecne powtórzenia, przekreślone zdania, a także ogrom epitetów i ciekawych porównań. Jestem bardzo ciekawa skąd autorka bierze natchnienie, aby tak pisać. Poza tym podczas naszej podróży przez książkę natkniemy się na wiele zaskakujących wydarzeń i niespodziewanych wątków. W książce dużo się dzieje, ale nie ma się co martwić, częste opisy tego co myśli i czuje Julia ładnie to równoważą.  

W takim wypadku jeszcze słowo o samym zakończeniu, które po prostu mnie tak zaskoczyło, że tego się nie da opisać. Za żadne skarby świata nie powiedziałabym, iż to wszystko właśnie tak się potoczy. Powiem nawet więcej ja to nie za bardzo byłam w stanie wymyślić jak autorka to zakończy, a wyszło jej to świetnie. 

Podsumowując, nie jestem w stanie powiedzieć, czy ta część była lepsza od poprzedniej, ponieważ niewiele z tamtej pamiętam, ale zdecydowanie są na zbliżonym poziomie. Śmiem twierdzić, że ta wydaj mi się ciut ciekawsza i bogatsza w wartką akcję. Jak ktoś jeszcze nie czytał to powinien to rozważyć, a zwłaszcza osoby, które lubią dystopijne historie miłosne oraz bycie zaskakiwanym.


Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Book Lovers, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Bingo czytelnicze, Z półki 2014, Klucznik, Dystopia 2014, Od A do Z, Grunt to okładka.

25.07.2013

Recenzja: "Dotyk Julii" - Tahereh Mafi

Tytuł: Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 336
Data wydania: lipiec 2012
Ocena: 9/10



Opis: „Nie możesz mnie dotknąć – szepczę.
Kłamię – oto, czego mu nie mówię.
Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem.
Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”.
Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija.
Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha.


Książkę przeczytałam z zapartym tchem przez jeden wieczór, nie potrafiłam jej odłożyć dopóki nie przeczytałam ostatniego słowa. Po prostu magiczna lektura. Wciągająca, całkowicie absorbuje twoją uwagę wręcz pochłania. Już nie mogę się doczekać kolejnej części.

Może zacznę od czegoś, co się bardzo rzuca w oczy przy pierwszym zetknięciem z okładką. Pomijając, że jest ona przepiękna i jakimś cudem idealnie wpasowuje się w klimat książki, pojawiają się w opisie jak i z przodu przekreślone zdania. Jest to ciekawy zabieg stylistyczny i wydaje mi się, że firmowy znak autorki. Możecie pomyśleć, przecież takie coś będzie utrudniać czytanie. Nic bardziej mylnego. Te przekreślone zdania pełnią określoną funkcję, dzięki nim możemy jeszcze lepiej poznać bohaterkę, a zwłaszcza to jak myśli.

Do tej pory ileś książek, które miały narrację pierwszoosobową, i które czytałam, nie zrobiły na mnie pozytywnego wrażenia. Po jakimś czasie fabuła robiła się za bardzo przewidywalna, a akcja strasznie nudna. Na szczęście, ta lektura w niczym nie przypomina innych, które czytałam. Akcja była wartka, a ten typ narracji pomógł mi lepiej poznać bohaterkę.

Jeśli chodzi o bohaterów to uważam, że są na prawdę dobrze dopracowani i sprawiają wrażenie prawdziwych. Mają mocne osobowości zwłaszcza ci "źli", a równocześnie zmieniają się wraz z biegiem czasu w książce. Najbardziej polubiłam główną bohaterkę, a dzięki opisom emocji nią targających możemy poznać ją jeszcze lepiej. Dodatkowo te opisy sprawiły, że czułam się jakbym doświadczała wszystkiego, co główna bohaterka.

Lekki i przyjemny styl pisania autorki nie wyróżniłby jej książki z pośród innych, ale biorąc pod uwagę przekreślone zdania i dużo powtórzeń, które nadają lekturze charakter, śmiem twierdzić, iż jest to innowacyjna powieść oparta na ciekawym pomyśle i dobrym wykreowaniu świata przedstawionego jak i bohaterów. Póki, co książka ląduje na liście moich ulubionych i coś czuję, że nieprędko z niej zejdzie. Z całego serca polecam tą książkę!


15.04.2013

HIGH FIVE #1 Książki, które czekają na mojej półce


HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku, z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...

Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami.

Dołączyć możecie tutaj.


 Niby nie chciałam pisać tego typu postów na blogu i skupić się stricte na recenzjach, ale po namyśle doszłam do wniosku, że jest to idealny sposób, aby moi czytelnicy dowiedzieli się o mnie więcej. Z tego powodu od tej pory raz na jakiś czas będę starała się zamieszczać HIGH FIVE ranking :) Mam nadzieję, że takie wpisy przypadną wam do gustu. Z chęcią przeczytam, co o ty sądzicie.

P.S. Kolejność książek w tym rankingu jest przypadkowa, ponieważ to co wam tutaj pokaże to tylko część książek, które czekają na przeczytanie :)





1. "Kobiety Dyktatorów" - Diane Ducret

Tą książkę dostałam w prezencie na urodziny, (co było prawie rok temu) od tamtego czasu chciałam ją przeczytać, ale jakoś nie było ku temu okazji. Nie jest to gatunek, który zazwyczaj czytam, ale uważam, iż trafi on w moje gusta. Niestety póki, co obiecałam sobie, że wyjdę na 0 z moimi książkami wypożyczonymi z biblioteki, a dopiero później zabiorę się za jakiekolwiek pozycje z osobistej kolekcji.















2. "Dotyk Julii" - Tahereh Mafi
Ta pozycja również czeka już prawie rok na to, abym ją przeczytała. Pamiętam jak bardzo w tamte wakacje chciałam ją przeczytać. Tak bardzo, że jak tylko była dostępna w przedsprzedaży w empiku od razu ją zamówiłam, po czym grzecznie odłożyłam na półkę z racji czytania innej lektury. Niby w wakacje miałam czas na wyjazdach, ale nie chciałam jej brać na żadne, bo jeszcze by się coś stało. I takim trafem nadal czeka na swoją kolej. Jest to jedna z pierwszych książek, po które sięgnę jak zacznę czytać moje zbiory. 












3. "Saga Księżycowa. Cinder" - Marissa Meyer
Ta książka trafiła w moje ręce podczas zakupów w empiku. Kupiłam ją w promocji 1+1. Ta lektura intrygowała mnie od jakiegoś czasu, okładką jak również zapowiedziami, gdy tylko nadarzyła się okazja po prostu musiałam ją mieć u siebie na półce. Niemniej jednak książka czeka na swoją kolej i pewnie jeszcze trochę poczeka, co prawda często ręce mnie świerzbią, aby zostawić to, co czytam i po nią sięgnąć no, ale obietnica to obietnica.










4. "Finale" - Becca Fitzpatrick

Tą pozycję zakupiłam w związku z spotkaniem autorskim, na które się wybrałam. Gdyby nie to, że chciałam dostać autograf autorki, to prawdopodobnie poczekałabym aż książka znajdzie się w mojej bibliotece. Taki a ni inny rozwój wypadków spowodował, iż stoi na półce i czeka żeby ją przeczytać.












5. "Każda magia jest dobra" - Kim Harrison

To jest książka, która gości na mojej półce najdłużej, a nadal nie została przeczytana. Niech was to nie dziwi za bardzo jest to 3 część serii, ja nawet 1 części nie ruszyłam jeszcze, więc ten oto egzemplarz jeszcze sobie poczeka trochę na swoją kolej. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to kolejne półtora roku :)









A jak u was z czytaniem własnych książek? Czytacie wszystko na bieżąco czy tak jak ja jesteście do tyłu z czytaniem własnych zbiorów?

Reklama