Autor:Richelle Mead
Wydawnictwo:Nasza Księgarnia
Liczba stron: 416
Data wydania: wrzesień 2013
Ocena: 8/10
Opis: Główna bohaterka Sydney nie potrafi wybrać między naukami alchemików, a tym, co podpowiada jej własna intuicja, doświadczenie i... serce. Zżyta z podopiecznymi z Palm Springs nie potrafi spojrzeć na swoich przyjaciół jak na wynaturzone i złe istoty. Szczególnie, gdy jeden z nich posiadł jej serce, a ona nie potrafi przestać o nim myśleć. Mimo iż wie, że ich związek z Adrianem nie jest możliwy i z góry skazany na porażkę, to nawet sama przed sobą nie może zaprzeczyć, jak się czuje, gdy jest blisko niej. Na domiar złego uczennicom pobliskiego college’u zagraża wyjątkowo potężna czarownica. Jeśli Sydney w porę nie opanuje zaklęć obronnych, sama może paść jej ofiarą. Jakby tego było mało, pojawia się zaginiony i tajemniczy rebeliant Marcus, który opuścił szeregi alchemików. Twierdzi, że zwierzchnicy Sydney mają konszachty z wojownikami światła. Dziewczyna musi rozpocząć śledztwo…
Jak pewnie wszyscy pamiętacie poprzednia część mnie nie zachwyciła, wcale a wcale. Z tego też powodu nie liczyłam na coś świetnego, a raczej przeciętnego i muszę stwierdzić, że jednak byłam w błędzie. Ten tom jest dużo lepszy niż poprzedni i z tego jestem ogromnie zadowolona, ponieważ jeśli był by na poziome poprzedniego to byłoby mniej prawdopodobne, iż sięgnę po następne części.
Działo się dużo więcej i były to interesujące wydarzenia, które nie nudziły czytelnika zbędnymi informacjami. Autorka wprowadziła kilka nowych wątków, których szczerze powiedziawszy to się kompletnie nie spodziewałam. Na pewno występuje tutaj pewien dreszczyk emocji przy czytaniu, bo nie wszystko jest takie pozytywne, jakby się wydawało.
Muszę wam powiedzieć, że doczekałam się tego, co podejrzewałam, jako bardzo możliwe, a i tak było to dla mnie nie małym zaskoczeniem, ponieważ autorka ma tendencję do przeciągania niektórych wydarzeń w czasie, aby doprowadzić czytelnika do tak zwanego szału.
Najbardziej zaskakującym elementem było zakończenie i tutaj bardzo się zdziwiłam, kiedy dowiedziałam się, że będą jeszcze kolejne 3 części w tej serii, bo ten koniec wyglądał mi na ostateczne zakończenie. No przynajmniej do pewnego momentu. Mam wrażenie, że zapowiada się powtórka "Akademii wampirów", zwłaszcza pod kątem tego, przez co bohaterowie będą musieli przebrnąć, aby jednak mieć swój szczęśliwy koniec, no chyba, że i tu autorka nas zaskoczy i nie będzie szczęśliwego zakończenia.
Ogólnie póki, co, chyba jednak bardziej wolałam "Akademię wampirów" tej autorki, ale mam wielką nadzieję, iż jeszcze wszystko się zmieni, a ta seria będzie coraz lepsza, bardziej wciągająca i zaskakująca. Póki, co mam dość mieszane uczucia, co do niej.