27.04.2014

Konkurs Majówkowy

Tak jak już pisałam na facebooku znikam z bloga aż do matury, ponieważ te wszystkie przygotowania zabierają większość mojego czasu i po prostu nie mam kiedy pisać. Natomiast doszłam do wniosku, że nie mogę zostawić was z niczym. Z tego powodu organizuje mały konkurs.



Regulamin konkursu:

  1. Organizatorką konkursu jest Ana właścicielka bloga Head over heels with books.
  2. Konkurs Urodzinowy trwa od 27 kwietnia (dzisiaj) do 16 maja 2014 roku do 12:00. Zgłoszenia, które zostaną nadesłane po wyznaczonym terminie, nie będą brane pod uwagę.
  3. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 7 dni po zakończeniu konkursu.
  4. Nagrodą w konkursie jest książka "Czas żniw" Samanthy Shannon
  5. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu w trakcie trwania konkursu.
  6. Zasady udziału:
  • Aby się wziąć udział w konkursie należy zgłosić się poprzez aplikację konkursową, która znajduje się pod spodem.
  • Po ogłoszeniu wyników, skontaktuję się ze zwycięzcą z prośbą o adres do wysyłki, na który czekam 3 dni od momentu wysłania maila zawiadamiającego o wygranej. Jeśli ktoś będzie nieobecny, a co za tym idzie nie będzie mógł odpowiedzieć na maila, wtedy prosiłabym o informację w komentarzu.Brak e-maila zwrotnego powoduje przejście nagrody na inną wylosowaną osobę.
  • Paczki są wysyłane tylko do osób zamieszkujących teren Polski, nie wysyłam paczek za granicę!
  • W konkursie mogą brać udział osoby, które posiadają bloga oraz osoby, które bloga nie posiadają.
  • W aplikacji konkursowej jest kilka czynności, które można wykonać, aby otrzymać więcej losów. Natomiast chciałam tutaj zaznaczyć, że nie są to czynności obowiązkowe - nie musicie ich wykonywać. Obowiązkowe jest tylko udzielenie odpowiedzi na pytanie. Komentując podajcie adres e-mail jakim zalogowaliście się w aplikacji.
  •  W razie jakichkolwiek pytań, bądź wątpliwości piszcie w komentarzach bądź na adres e-mail. Postaram się rozwiać wszystkie wasze wątpliwości. 
  • Zwycięzca zostanie wybrany w sposób losowy.
Aby zalogować się w aplikacji konkursowej należy kliknąć na przycisk Log in. Następnie w pierwszej rubryce podać swoje imię bądź nick, a w drugiej adres e-mali. Na koniec należy kliknąć na ten zielony przycisk Log in. Takim sposobem zakończyło się logowanie do aplikacji konkursowej. W tym momencie pokażą wam się czynności do wykonania w większości są one opisane po polsku, więc chyba nie będzie z tym większego problemu.

a Rafflecopter giveaway

21.04.2014

Recenzja: Seria "Królowa Betsy" - MaryJanice Davidson

Tytuł: Nieumarła i niezamężna, Nieumarła i bezrobotna, Nieumarła i niedoceniona, Nieumarła nieodwracalnie
Autor: MaryJanice Davidson
Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 304, 256, 240, 240
Data wydania: marzec 2011
Ocena: 8/10 - ogólna całej serii


Opis: Seks w wielkim mieście w wampirycznym wydaniu. Po śmierci najgorsza jest świadomość, że spędzisz wieczność w tandetnych pantoflach. A twoje Blahniki i Jimmy Choo zagarnie wredna jędza…  Dzień, w którym umarłam, zaczął się kiepsko i z każdą chwilą stawał się coraz gorszy… Jednego dnia wylecieć z pracy i wpaść pod samochód to doprawdy frustrujące. Ale nie to najbardziej przybija Betsy Taylor – byłą sekretarkę… i świeżo upieczoną wampirzycę. Jej największym problemem nie jest nowy stan ciała i ducha, ale fakt, że ma na nogach tanie, paskudne buty… To jednak dopiero początek kłopotów. Wśród wampirów krążą plotki, że właśnie ona ma zostać nową królową. A Betsy odkrywa, że w nowym życiu (po życiu) ma do wypełnienia niebezpieczną misję. A do pomocy – zabójczo przystojnego i irytująco staroświeckiego nieumarłego…

Serię, już jakiś czas temu poleciła mi koleżanka, niestety jakoś nie było okazji, żeby ją przeczytać, aż do teraz. Nadrobiłam zaległości i muszę powiedzieć, że seria zapowiada się fajnie, szkoda tylko, że u nas są wydane tylko 4 tomy, i nie zapowiada się, aby było więcej, a w USA jest ich już aż 12. W tym wypadku pewnie skończy się tak, że przeczytam resztę po angielsku.

Jak pewnie już zauważyliście jest to recenzja wszystkich części, które zostały wydane w Polsce. Zdecydowałam się na coś takiego, ponieważ książki są na tyle krótkie, że pisząc pojedyncze recenzje byłyby one za mało rozbudowane, a poza tym przeczytałam je po kolei bez żadnych przerywników w postaci innych książek, także to wydaje się być bardziej odpowiednią formą recenzji w tym  wypadku.

Myślałby kto, że książki o wampirach już mi się przejadły i teraz tylko będą mnie nudzić. Nic bardziej mylnego, zwłaszcza, jeśli te wampiry są w jakiś sposób wyjątkowe. Zapewniam was, iż te są i to bardzo, a zwłaszcza główna bohaterka Betsy. Sądzę, że największym plusem w wypadku tej lektury jest jej długość, a raczej "krótkość". Czyta się ją ekspresem, więc to idealna książka, do przeczytania wieczorem przed snem. Nie będziemy przez następne dni i godziny roztrzepywać co się wydarzyło, a co nie. Jedyne, na co jesteśmy narażeni, to nieodparta ochota sięgnięcia po następną część.

Idąc o krok dalej muszę stwierdzić, że lektura jest wyjątkowo przezabawna, momentami nie mogłam przestać się śmiać, a wręcz chichotać. Nawet nie ma mowy, o tym, aby się przy niej nudzić. Nieprzewidywalność to jej drugie imię, - książki oczywiście - co rusz mnie czymś zaskakiwała, najczęściej w momentach, kiedy już byłam pewna, co wydarzy się dalej.
 

Jeśli chodzi o Bohaterów, to mamy Betsy, która uwielbia otaczać się luksusem, a jej miłością są buty znanych projektantów. Jest to bardzo uparta osóbka, która nie boi się postawić na swoim. Zdecydowanie ciesz mnie, że mimo zwrotu o 180 stopni, jaki zaliczyło jej życie nadal pozostaje sobą i za nic w świecie nie wpada w panikę. Poza tym świetnie, że autorka poświęciła też czas bohaterom drugoplanowym, ponieważ dzięki temu są oni na tyle wyraziści, że nie są przytłoczeni osobowością Betsy. No i mamy jeszcze Erika, który mimo bycia postacią drugoplanową, w sumie we wszystkich 4 książkach, to ma największy wkład w fabułę. Wiecie to taki pewny siebie macho, który bierze, co chce nie pytając się o pozwolenie. Lubi ustawiać ludzi i jest wkurzony, gdy ktoś się nie podporządkuje. Był wnerwiający, ale jego obecność była zdecydowanie zauważalna.

Ogólnie w serii zostało wykorzystane od groma stereotypów o wampirach, natomiast niektóre zostały zmodyfikowane w bardzo interesujący sposób i dobrze, ponieważ inaczej powiewałoby trochę nudą. Co więcej kolejne tomy są w miarę spójne, jeśli chodzi o poziom, jaki przedstawiają. Są wzloty i upadki, niektóre tomy lubię bardziej inne mniej, ale to chyba normalne. Poza tym troszkę mnie wkurza, że w kolejnych częściach bohaterka mięknie i nie jest już taka nieustępliwa, momentami natomiast robi się z niej taka trochę nastolatka z szalejącą burzą hormonów.



Szkoda, że wątek miłosny jest tak słabo rozwinięty, naprawdę mi tego brakuje. Dobrze, iż w pewien sposób rekompensuje to cała ta akcja, która jest w książce. Jeśli chodzi o wątki, to plus za sprawne rozwijanie ich i zakańczanie, aby na ich miejsce pojawiły się nowe. Co prawda mam wrażenie, że jak na tak krótką książkę tego wszystkiego jest za dużo. Na szczęście nie jest to długotrwałe odczucie.

Podsumowując muszę powiedzieć, że jest to taka lekka lektura, idealna do czytania do poduszki. Z pewnością, nie trzeba będzie jej analizować po przeczytaniu. Ponad to śmieszna i wartka akcja nie pozwoli się wam z nią nudzić. Z drugiej strony, jeśli ktoś nie przepada za nie dokańczaniem serii, to lepiej się za nią nie brać, no chyba, że nie macie problemu z doczytaniem reszty tomów w oryginale.






Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Klucznik, Serie na starcie 2014, Czytaj - to się opłaca, Czytamy polecane książki, Grunt to okładka.

16.04.2014

HIGH FIVE #10 Czekam na polskie wydanie

HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku, z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...
Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami.

Dołączyć możecie tutaj.






Na początku chciałam wam jeszcze powiedzieć, że nie jest dla mnie problemem przeczytać daną książkę w oryginale. To nie w tym problem. Chodzi tu o tendencje polskich wydawnictw do zaprzestawania publikacji serii po jednym bądź kilku tomach. Nie sądzicie, że jest to irytujące? 


Lover Reborn - J.R. Ward

Jest to dziesiąty tom Bractwa Czarnego Sztyletu, na który z niecierpliwością czekam już od jakiegoś czasu, niestety wydawnictwo wydało pierwszych 9 tomów i porzuciło serie. Szkoda, ponieważ książki były naprawdę dobre i pomimo grubości czytało się je błyskawicznie. 

 

 

 

Fever - Lauren DeStefano

Jest to druga część trylogii "Chemiczne światy". W Polsce została wydana pierwsza część i to sporo temu, a następnych póki co ani widu ani słychu. W tym wypadku bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę i chciałabym się dowiedzieć, jak potoczą się dalsze losy bohaterów.





Sacrificial Magic- Stacia Kane

Pamiętacie serię o Chess Putnam? To, z tego co się orientuje, jest ostatni tom w tej serii, który za granicą miał premierę jakieś dwa lata temu, ale coś mi się wydaje, że u nas raczej w najbliższym czasie go nie uświadczę. Z chęcią przeczytałabym co dalej stało się z bohaterką, ponieważ ogromnie się z nią zżyłam przez poprzednie 3 książki i jakby na to nie patrzeć nadal pozostaje jedną z moich ulubionych bohaterek.

 


Embraced By Darkness - Keri Arthur

Piąty tom serii o Riley Jenson, którą nota bene też uwielbiam, ale w Polsce doczekałam się tylko 4 pierwszych tomów, a szkoda, ponieważ czytałam już tą jak i zarówno następną część i były naprawdę dobre. Na pewno trzymają poziom poprzednich, a nawet robi się tam jeszcze ciekawiej. Poza tym jakoś te Polskie okładki bardziej przypadły mi do gustu niż oryginalne, z chęcią zobaczyłabym u siebie na półce całą serię po polsku w naszych przepięknych okładkach.

 

 

Strange Fate - L.J. Smith 

To jedyna książka w zestawieniu, na którą czekam w sumie od dawna, a wiem, że została dopiero niedawno opublikowana w USA. Jest to ostatnia część serii "Świat nocy", mojej ulubionej autorki i już nie mogę się doczekać, jak dowiem się jak to wszystko się zakończy. Teraz tylko trzymam kciuki, żeby Amber postanowiło ją wydać w najbliższym czasie.

 

 

A na koniec chciałam wam jeszcze pokazać  książki, które z chęcią bym zobaczyła w Polsce z dokładnie takimi okładkami, jak na zdjęciu.

 

 

A wy macie jakieś książki, na których polskie wydanie czekacie? Czy też możecie czytać w oryginale i jest wam to obojętne?

12.04.2014

Recenzja: "Rozkosz nieujarzmiona" - Larissa Ione

Tytuł: Rozkosz nieujarzmiona
Autor: Larissa Ione
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 408
Data wydania: lipiec 2012
Ocena: 7/10


Opis: Ona jest zabójczynią demonów, która pragnie zmysłowych rozkoszy… Obawia się jednak, że nigdy nie będzie jej dane ich doświadczyć. Aż w końcu Tayla Mancuso ląduje w szpitalu prowadzonym przez demony w przebraniu, a szef oddziału, Eidolon, sprawia, że jej ciało zaczyna płonąć od nie dającego się ugasić pożądania. Jednak żeby dać dowód swojej lojalności wobec towarzyszy, Tayla musi zdradzić chirurga, który uratował jej życie. Eidolon nie jest w stanie oprzeć się tej ognistej, niebezpiecznej kobiecie, która napełnia go zarówno wściekłością jak i pożądaniem. Jest nie tylko jego zaprzysięgłym wrogiem, ale równie dobrze może być łowczynią, która poluje na jego ludzi. Rozdarty między koniecznością poznania prawdy a potrzebą znalezienia idealnej partnerki zanim przerażająca przemiana przejmie nad nim kontrolę, Eidolon odważy się na misję niemożliwą – i pozwoli Tayli posiąść zarówno jego ciało jak i duszę…

Tą książkę zdecydowałam się przeczytać, ponieważ ktoś gdzieś na internecie polecił ją wszystkim fanom "Bractwa Czarnego Sztyletu", a że ja "Bractwo..." wręcz uwielbiam, to stwierdziłam - czemu by nie. Z chęcią przekonam się jak to wyszło. Muszę wam powiedzieć, iż dużo bardziej podobało mi się "Bractwo...".

Lektura jest przesycona erotyzmem, sceny erotyczne są dosłownie na każdym kroku i jak dla mnie to ciut za dużo. Ja rozumiem, że jest to powieść erotyczna, ale wyrażając się tak trochę matematycznie to współczynnik ilości scen erotycznych przez liczbę stron książki jest zdecydowanie za duży. Jakoś w "Bractwie" było to zbalansowane i nie kuło w oczy, tutaj niezbyt. Mam wrażenie, iż książka w zupełności skupia się na seksie.

Owszem występuje tutaj organizacja zabijająca demony, jaki i demony wszelkiej możliwej maści. Jak można się domyśleć z opisu książki przedstawiciele tych dwóch wrogich wobec siebie stron spotykają się, a dalej to chyba możecie wywnioskować co się dzieje. Mimo, że są różne zaskakujące wydarzenia i sama akcja jest dość wartka, to nadal nie mogę się pozbyć wrażenia, że głównym wątkiem jest sex i pożądanie, a cała reszta, to mniej istotne dodatki do fabuły.

Główny bohater to taki "typowy mężczyzna", który zamiast głową myśli dolną męską częścią ciała i mniej więcej na tym skupia się narracja w jego wykonaniu. Niby jest to sensownie wytłumaczone, ale jakoś nie przemawiało to do mnie. Z drugiej strony mamy dziewczynę, która przechodzi ekspresową przemianę z fanatyczki pełną gębą, w już nie tak pewną swoich przekonań osobę. Dla mnie to mało wiarygodne. Poza tym niektóre wydarzenia są tak mało prawdopodobne, że aż głowa mała, zwłaszcza na początku książki.

Książkę czytało się szybko i w miarę przyjemnie, ale chyba jednak zostanę przy "Bractwie Czarnego Sztyletu", jak dla mnie dużo ciekawsza seria. Ta jest za bardzo zdominowana przez erotykę i ciut za mało wiarygodna jak dla mnie. Jeśli ktoś lubi książki wręcz ociekające seksem, to podejrzewam, że ta mu się spodoba.

9.04.2014

Recenzja: "Przez burze ognia" - Veronica Rossi

Tytuł: Przez burze ognia
Autor: Veronica Rossi
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 368
Data wydania: styczeń 2013
Ocena: 7/10


Opis: Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.
Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje. Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…


Wiem, że o tej książce w swoim czasie było głośno, wiem również, iż jest lubiana przez wiele czytelników zarówno u nas jak i za granicą. Do przeczytania zachęciła mnie koleżanka, w sumie to tak przypadkiem, ponieważ porównała ją do jakiejś książki, którą obie czytałyśmy i nam się podobała. Niestety w tym momencie za żadne skarby świata nie jestem sobie w stanie przypomnieć co to było. No, ale mniejsza.

Od razu na początku powiem szczerze - zawiodłam się na tej pozycji. Słyszałam o niej bardzo dużo pozytywnych opinii i podeszłam do niej z oczekiwaniami, w tym wypadku chyba zbyt wygórowanymi, bycia naprawdę zabójczą lekturą, która zdecydowanie wywrze na mnie duże wrażenie. Niestety tak się nie stało. Nie powaliła mnie na kolana, ani też nie pozostawiła po sobie niesmaku. Moje odczucia po lekturze nie są ani zbyt pozytywne, ani zbyt negatywne. Po prostu takie "Whatever, nie robi mi to większej różnicy." Szkoda, bo mimo wszystko miałam nadzieję na coś innego.

Z jednej strony pomysł świata dystopijnego, w którym wszyscy wiodą wirtualne życie pod specjalnymi kopułami, gdzie nie może się im nic stać zdecydowanie mnie zaintrygował. Z drugiej natomiast mniej więcej tyle się dowiadujemy o tym świecie i strasznie mnie to irytuje, ponieważ chciałabym dowiedzieć się więcej na temat tego wszystkiego. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach ten wątek będzie podjęty i ładnie rozwinięty, abym mogła zaspokoić moją chorobliwą ciekawość.

Poza tym, bohaterowie, którzy występują w książce są bardzo ciekawi. Zwłaszcza ci żyjący poza kopułami. Mają oni wrodzone zdolności, o ile można to tak nazwać, które zbliżają ich do natury. Chodzi mi tutaj, że żyją w zgodzie z naturą, co wydaje się być dobrym przeciwieństwem dla reszty postaci i jeszcze bardziej podkreśla przepaść między nimi.

Jeśli chodzi o bohaterów pierwszoplanowych, to Aria zaimponowała mi swoją siłą woli, chęcią do życia i zadziwiającą umiejętnością przezwyciężania bólu. Dodatkowo była dociekliwa, dumna i trudno było ją złamać fizycznie jak i psychicznie. Natomiast Perry ciut mnie irytował swoim zachowaniem, zwłaszcza na początku, późnej było już tylko lepiej. Szczerze współczułam mu posiadanych zdolności, z którymi musiał sobie radzić, a także podziwiałam jak bardzo dużo potrafił poświęcić dla rodziny i bliskich.

Powiedziawszy to wszystko muszę stwierdzić, że bohaterowie dobrali się jak w korcu maku. Wydawałoby się, że to podobne charaktery, ale nic bardzo mylnego. Dobre wrażenie zrobił na mnie wątek miłosny, który rozwijał się swoim tempem, nie za szybkim nie za wolnym, przynajmniej do pewnego momentu. Po przełomie w historii miłosnej sprawy, przynajmniej dla mnie, nabrały zbyt dużego tempa, a było tak dobrze.

Sama akcja nie jest jakaś zbyt rozwlekła i dobrze, przynajmniej nie zanudziłam się na śmierć, ale brakuje mi tutaj trochę zwrotów akcji. Muszę też przyznać, że momentami nie była w ogóle zaskakująca. Nie wiem, jakim cudem, ale gdzieś tam w podświadomości wiedziałam, co wydarzy się dalej.

Pomówmy o zakończeniu. Spodziewałam się czegoś bardziej wystrzałowego, mam wrażenie, że gdyby autorka postanowiła zakończyć książkę kilkanaście stron wcześniej, to miałoby ono większy wpływ na czytelnika, trzymałoby go w większym napięciu i nie pozwoliłoby przestać myśleć o książce nawet po jej odłożeniu.

Ogólnie to zachwycona nie jestem, źle też nie jest, zawsze mogłoby być gorzej. Wątpię, abym wyczekiwała z wielkim utęsknieniem chwili, w której przeczytam kolejny tom, ale zdecydowanie po niego sięgnę, aby zobaczyć, co się stanie dalej. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Widzę potencjał, ale brakuje mi tego CZEGOŚ, co sprawia, że książka jest wyjątkowa i nie sposób się od niej oderwać.


Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Klucznik, Z półki 2014, Serie na starcie 2014, Czytaj - to się opłaca, Od A do Z,
Czytamy polecane książki, Dystopia 2014, Fantastyczna Dwunastka.

5.04.2014

Recenzja: "W pół drogi do grobu" - Jeaniene Frost

Tytuł: W pół drogi do grobu
Autor: Jeaniene Frost
Wydawnictwo: MAG

Liczba stron: 440
Data wydania: wrzesień 2011
Ocena: 10/10


Opis: "Półwampirzyca Catherine Crawfield z zemsty zabija nieumarłych, mając nadzieję, że jeden z nich okaże się jej ojcem, odpowiedzialnym za zniszczenie życia jej matce. Schwytana przez Bonesa, łowcę nagród polującego na wampiry, zostaje zmuszona do współpracy. W zamian za znalezienie ojca Cat zgadza się trenować z seksownym nocnym łowcą, aż dorówna mu umiejętnościami walki. Jest zdziwiona, że nie kończy jako jego przekąska. Czyżby rzeczywiście istniały dobre wampiry? Wkrótce Bones przekona ją, że bycie mieszańcem nie jest wcale takie złe. Ale zanim Cat zdąży się nacieszyć nowo zdobytym statusem pogromczyni demonów, oboje będą ścigani przez grupę zabójców. Cat musi opowiedzieć się po jednej ze stronie… a Bones okaże się dla niej równie kuszący jak żywy mężczyzna."

Jest to kolejna książka, którą czytam po raz drugi i wciąż nie mogę uwierzyć, że miałam wrażenie jakbym czytała ją po raz pierwszy. Właśnie sobie przypomniałam, dlaczego tak bardzo lubiłam tą serię. Ona jest po prostu świetna i nie wiem, nawet jakbym chciała, czy potrafiłabym znaleźć jakieś minusy, które zmieniłyby moje zdanie co do niej. Po mimo powtórnego spotkania z tą lekturą, ona nadal mnie zaskakuje.

Zacznijmy od bohaterów. Ogólnie nie tylko główni, ale reszta postaci jest świetnie wykreowana. Cat, pół wampir pół człowiek, normalna dziewczyna, o ile zabijanie wampirów weźmiemy za normę. Jej charakter to wybuchowa mieszanina odwagi i głupoty i chociaż za nic w świecie się do tego nie przyzna to w głębi duszy jest taką trochę zagubioną dziewczynką. Zranioną przez najbliższych i nadal to przeżywającą. Jak by na to nie patrzeć potrafi przejść nad tym do porządku dziennego, co wskazuje na ogromną siłę woli. Równie brawurowa, co uparta, przy niej nie da się nudzić, zawsze pakowała się w jakieś kłopoty. Za to wszystko bardzo ją polubiłam.

Z drugiej strony mamy Bonesa, który jest bardzo przystojnym zarozumiałym draniem, czyli dokładnie taki, jakich ja lubię. Co prawda im lepiej go poznawałam. Tym bardziej dochodziłam do wniosku, że to zdecydowanie bardziej złożona osobowościowo postać. Zdecydowanie pod tą całą maską maczo faceta kryje się czuły i troskliwy mężczyzna. Z tą jego nadnaturalną siłą i talentami zarówno nadnaturalnymi jak i w innych dziedzinach życia, to ja z chęcią bym go przygarnęła i pewnie nigdy nie wypuściła. Zdecydowanie nie okazał się ciepłą kluchą, jak to czasami bywa z przedstawicielami płci przeciwnej w książkach. Poza tym posiada niezachwiany system wartości i dla bliskich zrobiłby wszystko bez względu na cenę. Ja się pytam, czego można by  chcieć więcej?

To teraz może słów kilka o fabule. Zdecydowanie wielowątkowa, ale na tyle rozplanowana, że nie ma mowy, aby ktoś się pogubił. Na pierwszy plan wysuwa się pościg za złym charakterem i to tak jakby jest filar całej fabuły. Dodajmy do tego wątek miłosno-erotyczny, i co powstaje? Oczywiście mieszanka wybuchowa. Nie da się ukryć, że wątek erotyczny jest w tym wypadku dość rozbudowany. Kompletnie mi to nie przeszkadza, a wręcz ładnie podkręca atmosferę lektury i przez to lubię ją jeszcze bardziej. Póki co fabuła wygląda mniej więcej tak, że na jeden tom przypada jeden ważny wątek plus wątki poboczne, w tym miłosny. Co więcej autorka bardzo się stara, aby nie przesadzić z ilością wątków. Za to ogromniasty plus.

Jeśli chodzi o świat przedstawiony, to pisarka nie zanudza nas przydługimi opisami krajobrazu, ale inteligentnie takowe wplata w fabułę. Nie mogę też zapomnieć o szaleńczym tempie akcji, niespodziewanych wydarzeniach i zdecydowanie wyczuwalnym napięciu między bohaterami. Momentami rzeczywiście niewiele brakuje, aby pomiędzy bohaterami zaczęły przeskakiwać iskierki pożądania. Samo zakończenie to dla mnie wręcz poezja. Kompletnie się tego nie spodziewałam i dosłownie wmurowało mnie w ziemię po przeczytaniu go. Inaczej nie mogę tego opisać.

Dla mnie ta książka jest idealną mieszanką tego, co zazwyczaj poszukuje w lekturze, czyli akcji i romansu. Czytałam ją z zapartym tchem, nie mogąc się oderwać nawet na chwilę. Zdecydowanie polecam, przeczytajcie i przekonajcie się czy wam też się tak spodoba!

Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Klucznik, Z półki 2014, Serie na starcie 2014, Czytaj - to się opłaca.

2.04.2014

Recenzja: "Ogniste skrzydła" - Karolina Wojtaszek

Tytuł: Ogniste skrzydła
Autor: Karolina Wojtaszek
Wydawnictwo: Poligraf

Liczba stron: 183
Data wydania: - 2013
Ocena: 6/10



Opis:  Viktoria to normalna dziewczyna, która nie wie, że żyje w dwóch wymiarach. W każdym z nich ma swojego obrońcę. W codziennym życiu przyjaciel, po drugiej stronie wojownik. Obaj pragną ją chronić ponad wszystko. Jednak świat obu wymiarów stanął na krawędzi zagłady i tylko ona może pomóc. Czy sprosta tak olbrzymiemu zadaniu, a może będzie musiała drogo zapłacić za swoją niewiedzę? Niestety, nikt nie wie, co tak naprawdę ją czeka.
Jak sobie poradzi z nową sytuacją? Czy przeżyje? Czy będzie w stanie tak się poświęcić?


To moja pierwsza książka, którą dostałam do recenzji i cieszę się z tego powodu niezmiernie. Zdecydowanie podziwiam ludzi, którzy podążając za swoją pasją realizują marzenia. Jest to debiut tej autorki i jedyne co mi trochę przeszkadza, to, że jest on pierwszym tomem serii. Na to nic nie poradzimy, a mam nadzieję, że autorka będzie dalej się rozwijać i doczekam się kontynuacji. 

Przechodząc do meritum, sam pomysł ciekawy. W końcu smoki nie są aż tak obleganym tematem, przynajmniej nie wśród polskich autorów. Wydaje mi się też, iż jest tutaj inspiracja chińską kulturą, co akurat mi się podoba, ponieważ smoki zawsze w pewien sposób kojarzą mi się z Chinami. Więc wszystko ładnie się tutaj dopełnia. Nie wiem natomiast na ile pasuje mi tutaj wrzucenie wszystkich możliwych istot nadprzyrodzonych. Jak dla mnie trochę tego za dużo i zrobił się taki miszmasz, który momentami ciężko ogarnąć. Gdyby tak ograniczyć to do kilku wybranych byłoby dużo bardziej przejrzyście. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to plus za zrobienie z nich studentów, a nie uczniów w liceum. To zdecydowanie krok w stronę ciut dojrzalszych postaci. Choć szczerze powiedziawszy Viktoria jakoś bardzo nie powaliła mnie swoją osobowością, to z pewnością polubiłam jej styl ubierania się. Sam styl bycia troszkę mnie irytował, ponieważ miałam wrażenie, iż jest ona zbyt zarozumiała i pewna siebie. Nie przepadam, za takimi osobowościami. Jeśli chodzi o jej wojownika obrońcę, to mimo, że zazwyczaj lubię takich złych chłopców, ten jakoś nie przypadł mi do gustu. Zachowuje się jakby był pępkiem świata. Plus jest ten, że koniec końców dorasta i widzimy jego lepszą stronę, która zdecydowanie bardziej mi się podoba. Pasuje do fabuły książki i kontrastuje z nieustraszonością w walce, którą prezentuje bohater.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to jest w miarę ciekawa. Brakuje mi tylko trochę zaskakujących zwrotów akcji. Chociaż, bywa nieprzewidywalnie i to mi się akurat podoba. Wątek miłosny trochę kuleje i nad tym ubolewam, ponieważ mogło być ciekawie. No i ten "wszechobecny" trójkąt miłosny. Brrr...

Co prawda mam wrażenie, że dużo minusów wynika z tego, jak krótka jest ta książka. Bohaterowie nie mają zbyt dużo czasu na rozwinięcie się, a akcja jest zbyt skondensowana. Wszystko dzieje się tak szybko, że nie sposób tego czasami ogarnąć umysłem. Za dużo wszystkiego na raz. W myśl zasady mniej znaczy lepiej, która się tutaj sprawdza, czasami lepiej się trochę ograniczyć. 

Ogólnie kompletnego dna nie ma :D. W brew pozorom książka nawet mnie zaciekawiła. Chciałabym zobaczyć czy bohaterowie się dalej rozwiną i czy będą mieli większe pole do popisu. Po mimo chaosu panującego momentami, czytało się ją migiem, takie dwie - dwie i pół godziny i po książce. Zdecydowanie jest to lekka lektura idealna dla kogoś, kto poszukuje czegoś mało zajmującego do przeczytania. Sądzę, że książka, jak i autorka mają duży potencjał i z chęcią zobaczę jak się wszystko dalej rozwinie. Mimo wszystko jest to debiut młodej autorki, a od czegoś trzeba zacząć.

Za książkę dziękuję 
autorce Karolinie Wojtaszek.

 Zapraszam na fanpage "Ognistych skrzydeł", gdzie można zakupić książkę.  KLIK


Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Klucznik, Z półki 2014, Serie na starcie 2014.

31.03.2014

Podsumowanie Marzec 2014

Ten miesiąc w sensie książkowym był dla mnie bardzo udany, ale nie tylko pod tym względem ogólnie był to mój taki szczęśliwy miesiąc. Matura już za pasem, a jak sami zaraz zobaczycie, ja coraz więcej czytam i recenzuje. Mimo wszystko staram się to jakoś balansować. Niestety mam złe wiadomości, ponieważ w kwietniu ograniczę czytane książki, bądź w ogóle nie będę nic czytać. Tak będzie mi się prościej skupić na maturze. Nie bójcie się, postaram się, aby na blogu nie było pustek.

Liczba przeczytanych książek: 11
Liczba zrecenzowanych książek: 10
Ilość centymetrów do wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu": 22.4 cm z tego wynika, że zostało 114.3cm
Ilość stron razem: 3498
Ilość stron dziennie: 113

Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna w tym miesiącu. Naprawdę dobrze mi poszło z czytaniem jak i recenzowaniem książek. Niestety było kilka rozczarowań, ale też perełek wśród książek, które przeczytałam, a nie koniecznie jeszcze zrecenzowałam.

Największe rozczarowanie: "Córka łowcy demonów" Jana Oliver
Perełka: "Tancerze burzy" Jay Kristoff

A jak w tym miesiącu wyglądało wasze czytanie? Znaleźliście jakąś perełkę, a może zawiedliście się sromotnie?

29.03.2014

Recenzja: "Anna i pocałunek w Paryżu" - Stephanie Perkins

Tytuł: Anna i pocałunek w Paryżu
Autor: Stephanie Perkins
Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 320
Data wydania: marzec 2013
Ocena: 9/10


Opis:
Ta powieść jest jak spacer ulicami Paryża w przeczuciu, że nagle drogę zastąpi nam miłość...
Każda siedemnastolatka byłaby wniebowzięta, gdyby ojciec postanowił wysłać ją na rok do Paryża.
Ale Anna jest szczęśliwa w Atlancie – ma fajne liceum, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka… no prawie. Więc nie skacze do góry z zachwytu.
Paryż wcale jej się nie podoba – dopóki w nowej szkole nie pozna Eti enne’a. Eti enne jest superparyski, megaprzystojny i ma wszystko – niestety, z dziewczyną włącznie. Ale przecież w Paryżu każde marzenie może się spełnić.
Czy najbardziej romantyczny rok w najbardziej romantycznym mieście świata zakończy się tak wyczekiwanym przez Annę najbardziej romantycznym pocałunkiem.

Jakoś nigdy nie przepadałam zbytnio za takimi książkami. W moim mniemaniu było po prostu nudne i nie widziałam sensu męczyć się z nimi, jeśli mogłam przeczytać coś co sprawiłoby mi więcej przyjemności. Jak widać jednak mój gust się zmienił i teraz dałam szanse również takim książkom. W każdym bądź razie o tej pozycji nasłuchałam się dużo wśród booktuberów i jak tylko znalazłam ją w promocji, to musiałam ją mieć. To była świetna decyzja, od teraz chyba zacznę czytać więcej książek z samym wątkiem miłosnym, ponieważ dowiedziałam się co tracę. Przyznam szczerze, iż wręcz nie mogłam się oderwać od lektury, była taka wciągająca. 

Na pierwszy ogień idą bohaterowie. Anna to zwyczajna nastolatka, która boi się nowych sytuacji. Mimo kilku wad, takich jak bycie nieśmiałą i strachem przed byciem samodzielną, nie da się jej nie polubić. Nie jest to jakaś wyidealizowana dziewczyna, do której ślinią się wszyscy faceci, ani nic w tym guście. Jest to bardzo prawdziwa postać, która podczas pobyty z dala od rodziców dojrzewa, nie tracąc w międzyczasie nic ze swojej realności. Sądzę, że każda dziewczyna czytająca tą książkę będzie w stanie znaleźć u Anny coś z czym można się utożsamić. W moim wypadku zdecydowanie tak było.

Jeśli chodzi o Etiena, to gość mnie po prostu irytował i nic nie wskórał tutaj jego zabójczy brytyjski akcent. Zachowywał się jak taki pierwszorzędny dupek, inaczej się tego nie da nazwać. Wkurzało mnie to, ale niechętnie stwierdzam, iż bez tego książka straciłaby coś ze swojego uroku. Koniec końców nawet go polubiłam. Tak sobie teraz uświadomiłam, że żaden z bohaterów nie był opisany z wyglądu zbyt szczegółowo i nawet mi to nie przeszkadzało podczas czytania.

Jeśli chodzi o samą historię, to jest ona ogromnie podnosząca na duchu, a zarazem tak prawdziwa, że uwierzyłam, iż sama mogłabym coś takiego przeżyć. Były tutaj smutne chwile, kiedy miałam chęć urwać paru bohaterom głowę, jaki i chwile kiedy wręcz nie mogłam się przestać śmiać, ale ludzie dookoła mnie patrzyli jakbym była wariatką. Coś czuję, że książka zadomowi się na liście moich ulubionych na dłuższy czas.

Polecam. Przeczytajcie sami i przekonajcie się co o niej sądzicie.

28.03.2014

Recenzja: "Zwycięzca bierze wszystko" - Aneta Jadowska

Tytuł: Zwycięzca bierze wszystko
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 480
Data wydania: lipiec 2013
Ocena: 9/10


Opis:
Zostało jeszcze kilka spraw do załatwienia, zanim nastąpi Sąd Ostateczny. Boże narodzenie nie wzbudza już takiej radości jak dawniej, kiedy nad głową wisi archanielski miecz, diabeł i zabójczyni. W dodatku nadchodzi rewolucja, której wynik może zmienić wszystko... Nie ma czasu na załamanie. Dora Wilk nie zamierza czekać, aż się wypełnią wyroki boskie. Czas wyciągnąć miecz, rozciągnąć mięśnie i przetrzepać jeden pierzasty tyłek...

To już moje trzecie spotkanie z Dorą Wilk i muszę powiedzieć, że robi się coraz ciekawiej. Póki co jest to mój ulubiony tom w całej serii. Przyznam szczerze, że nawet nie podejrzewałam, co mnie czeka podczas czytania. Jak siadłam i się zatopiłam w lekturze to nawet jakbym chciała, nie mogłam jej odłożyć. Do tej pory to najlepsza książka autorki i chociaż dzieje się w niej mniej niż w poprzednich, to mi to odpowiada. Autorka położyła duży nacisk na zmiany zachodzące w bohaterach jak i zakończyła kilka wątków, które plątały się gdzieś tam w tyle. Świetnie, że tak postąpiła, dzięki tym zabiegom stworzyła sobie ogromne pole do popisu w kolejnych częściach. 

Początkowo para głównych bohaterów wręcz doprowadzała mnie do szału. Dora i Miron zachowywali się na zmianę jak rozchwiane emocjonalnie nastolatki albo kłócili się o byle co i wszczynali bójki bez powodu. Na szczęście to minęło - to chyba był taki specyficzny okres przejściowy, aby ich charaktery mogły dalej ewoluować - i większość wróciła do normy, jeśli da się to tak nazwać w końcu w kontekście Dory nie istnieje słowo "niemożliwe". Bardzo spodobało mi się to, że autorka postanowiła wprowadzić kilku nowych bohaterów, którzy byli jak taki powiew świeżości.

Poza tym świetnie wypadło wplecienie w fabułę ważnych dla książki i świata przedstawionego wydarzeń, w których Dora nie brała udziału. Dzięki temu tempo akcji było bardziej stonowane w tej książce. Nie mniej jednak nie brakowało niespodzianek różnej maści, jak i wesołych lub smutnych momentów.

Jedyne co mi się za bardzo nie podobało to zakończenie, ponieważ miałam wrażenie, iż jest ono skonstruowane typowo pod czytelnika, aby zaostrzyć mu apetyt na kolejne części. Niestety we mnie nie wywołało oczekiwanej reakcji. To wcale nie znaczy, że nie chcę przeczytać kolejnych części, po prostu w moim wypadku to zadanie spełniła cała książka.

Biorąc pod uwagę jak dobrze wypadła ta część, to mam wrażenie, że autorka będzie miała trudny orzech do zgryzienia. Mianowicie, jak utrzymać dobrą passę książek i nie zanudzić czytelnika na śmierć. I jeśli mam być szczera to moje przeczucie mówi mi, że autorka dopiero się rozkręca i zdecydowanie będę jeszcze pozytywnie zaskoczona.

Jeśli przeczytaliście pierwszy tom i nie jesteście w pełni przekonani co do serii, to przebolejcie jeszcze drugi, a podejrzewam, że ta część pozytywnie was zaskoczy albo nawet wbije w fotel, ale z pewnością nie będziecie żałować, iż przeczytaliście.

26.03.2014

Recenzja: "Tancerze burzy" Jay Kristoff

Tytuł: Tancerze burzy
Autor: Jay Kristoff
Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: 448
Data wydania: czerwiec 2013
Ocena: 10/10


Opis: Pierwsza część trylogii Wojna lotosowa wprowadza w świat wysp Shima, które, żądzone przez okrutnego szoguna, są na granicy przetrwania: toksyczny przemysł wyniszcza państwo, a władc dba wyłącznie o własne interesy. Tajemnicza, wszechmocna Gildia surowo każe każdego, kogo podejrzewa o Nieczystość. W tym świecie zaawansowana technologia przeplata się z japońską mitologią. W tych niespokojnych czasach szogun wydaje polecenie wyrok: wysyła Yukiko i jej ojca po gryfa – gatunek istniejący już tylko w legendach – co od początku jawi się jako zadanie niemożliwe do wykonania. Życie ojca i córki wisi na włosku, bo, jak wszyscy doskonale wiedzą, szogunowi się nie odmawia. Jednak misja okazuje się daleko bardziej niebezpieczna, niż niemożliwa. Yukiko postanawia zemścić się za krzywdy, które zły władca wyrządził jej rodzinie i wszystkim mieszkańcom wysp. Nadszedł czas, by rozliczyć szoguna ze zbrodni, jakich się dopuścił. Ale jak młoda dziewczyna poradzi sobie w walce z potężnym imperium, skoro jej jedynym pomocnikiem jest  niepełnosprawny gryf?

Czy mi się wydaje czy ta książka nie jest zbyt popularna w Polsce, bo u naszych zachodnich sąsiadów za oceanem jest wręcz przeciwnie. To właśnie dzięki booktuberce, którą z wielką chęcią oglądam, zdecydowałam się przeczytać tą książkę. Nie powiem brzmi to wszystko dość interesująco, steampunk w połączeniu z japońską kulturą i zabójcami, wydaje się być idealnym połączeniem. Przynajmniej jak dla mnie. Właśnie mam wrażenie, że znalazłam nową ulubioną serię i cieszy mnie to, ponieważ książka jest naprawdę świetna.

Sama nie wiem, od czego by tu zacząć. Może tak ogólnie. Nareszcie nie jest to coś skoncentrowanego na wątku miłosnym, a nawet więcej takiego typowego wątku miłosnego (jaki nam pierwszy przychodzi do głowy) to wcale nie ma. I dobrze, bo ta lektura wcale go nie potrzebuje. Poza tym nie koniecznie jest to "szczęśliwa" fabuła. Tego nie będę tłumaczyć dogłębnie, ponieważ skończyłoby się to spoilerem, a tego nie chcemy.

Muszę przyznać, iż mimo tego jak bardzo polubiłam książkę, to początkowo kompletnie nie byłam przekonana co do fabuły. Przeszkadzały mi te ciągłe japońskie wtrącenia, których nie rozumiałam. Tu z pomącą przyszedł słowniczek zamieszczony na końcu książki. Wyjaśnił on większość kwestii i pomógł zrozumieć fabułę bardziej dogłębnie. Po tym nie potrzebowałam już wiele czasu, aby fabuła mnie wciągnęła. Po prostu nie mogłam odłożyć książki, chcąc natychmiast się dowiedzieć, co będzie dalej i jak to wszystko się skończy.

Ogromnie urzekła mnie, mozolnie rozwijająca się przyjaźń pomiędzy główną bohaterką, a mistycznym gryfem. Jest ona tak pięknie i realistycznie ukazana, że aż sama chciałabym uczestniczyć w takiej więzi. Mam wręcz wrażenie, poprawcie mnie, jeśli się mylę, niestety nie posiadam zwierząt domowych, iż mniej więcej tak wygląda wieź pomiędzy psem, a właścicielem. Oczywiście minus wyjątkowe zdolności bohaterki. Co prawda to one dodają realizmu całej tej przyjaźni i bez nich to nie byłoby już to samo.

Jeśli chodzi o bohaterów, to podoba mi się ich zdefiniowanie oraz pewność siebie. Bez tego byliby takimi ciepłymi kluchami, a to zdecydowanie zaburzałoby odbiór powieści. Brak tutaj również takiej wyraźnej linii dzielącej postacie na te złe i te dobre. Tak jak w prawdziwym świecie nie zawsze to co nam się wydaje musi być prawdą. Ogromnie polubiłam Yukiko, która pomimo młodego wieku zostaje rzucona na głęboką wodę i postawiona sama sobie, a przynajmniej ona ma takie odczucia. Ma w sobie pokłady gniewu i zranienia, ale także słabości i przebaczenia. Przez to wydaje mi się być taka ludzka.

Bardzo podobała mi się również wizja świata przedstawionego. Serio uważam, że nasza planeta mogłaby tak wyglądać za kilkanaście lat. W końcu my też w jakiś sposób zanieczyszczamy ziemię, może nie tak bardzo jak w książce, ale nadal. W powieści jest przedstawiona taka bardzo ekstremalna wersja, ale zadziwiająco pasuje to do klimatu książki, a jak jeszcze dodać do tego elementy steampunkowe to już w ogóle mamy mieszankę wybuchową.

Ogólnie rzecz biorąc takiego rozwoju wypadków, to ja się zdecydowanie nie spodziewałam, ale co jest zaskakujące jestem tym bardzo usatysfakcjonowana. Po prostu książka razem z zakończeniem tak zwanie wbiła mnie w fotel i musiałam dłuższą chwilę spędzić na powracaniu do rzeczywistości. Poza tym akcja jest bardzo płynna i co rusz nas czymś zaskakuje, a sceny walki są opisane tak realistycznie, że aż ciarki przechodzą. To nie zmienia faktu, że bardzo mi się podobały zarówno sceny walki jak i te mniej drastyczne sceny.

Podsumowując, książkę czyta się zadziwiająco lekko i płynnie, ale polecam zapoznać się przed lekturą ze słowniczkiem zamieszczonym na końcu książki. Ułatwi wam to pełne zrozumienie tego co czytacie. Osobiście jestem tą książką wręcz zachwycona i z niecierpliwością czekam na kolejne. Mam nadzieję, że zostaną wydane w miarę szybko.

Recenzja bierze udział w Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Grunt to okładka, Serie na starcie 2014, Czytamy polecane książki, Z półki 2014, Dystopia 2014, Fantastyczna Dwunastka.

24.03.2014

HIGH FIVE #9 Najbardziej wyczekiwane premiery filmów 2014

HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku, z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...
Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami.

Dołączyć możecie tutaj.



Jak ja się cieszę, że akcja jest kontynuowana w tym roku, niestety podsumowania z HIGH FIVE! nie udało mi się zrobić, ale to nie znaczy, że zrezygnowałam. Dzisiaj ranking, który robię z wielką chęcią, tylko 5 to trochę mało w tym wypadku, więc musiałam się ograniczyć. No to zaczynamy. 



Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 1

Po pierwsze, to jest ekranizacja jednej z moich ulubionych serii. Po drugie, zarówno "Igrzyska śmierci jak" i "W pierścieniu ognia" były świetne, więc idąc tym tropem ta część też będzie. Szkoda tylko, że podzielili ostatni tom na pół. Mam nadzieję, iż nie skończy się tak jak w Harrym Potterze w ostatnim filmie, gdzie część pierwsza była masakrycznie nudna, a dopiero druga świetna i pełna akcji. Po trzecie, już nie mogę się doczekać, jak pójdę do kina na tą ekranizacje!

 

 

Niezgodna

Jest ekranizacja, na którą w tym roku czekam najbardziej, ponieważ książka jest świetna i chce zobaczyć jak to wyjdzie w filmie. Mam nadzieję, że będzie tak ja z "Igrzyskami śmierci" - film będzie równie dobry co książka. Poza tym bardzo chcę zobaczyć na ekranie wszystkie te sceny, które do tej pory żyły tylko w mojej wyobraźni.



X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

Lubię filmy o X-Menach z powodu ilości akcji i efektów specjalnych, ale nie tylko. Bohaterowie i fabuła są wręcz wciągający. Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się kiedy do kin wejdzie najnowsza część X-Menów i w końcu się doczekałam. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a w między czasie muszę sobie przypomnieć poprzednie części.

 

 

Transformers: Wiek zagłady

Filmy akcji, to chyba jedne z moich ulubionych filmów, i chociaż akurat w tym nie pokładam zbyt wielkich nadziei to i tak z wielką chęcią go obejrzę. Nie koniecznie w kinie, a w domu na komputerze. Jestem ciekawa jak to wszystko wyjdzie w tej części. Mam nadzieję, iż mimo wszystko film okaże się być ciekawy.

 

 

 Step Up: All In

Drugim gatunkiem filmów, które lubię są filmy o tańcu. Uwielbiam oglądać te wszystkie sekwencje taneczne, a muzyka tylko dopełnia całego obrazu i sprawia, że sama chciałabym tak tańczyć. Jeśli dodać do tego jakąś ciekawą historię i wątek miłosny, to powstaje na prawdę ciekawa produkcja.

 

 

To nie są wszystkie premiery tego roku, na które czekam z niecierpliwością, ale miało być pięć więc jest. A wy na jakie filmy czekacie najbardziej w tym roku? 

Reklama