09.04.2014

Recenzja: "Przez burze ognia" - Veronica Rossi

Tytuł: Przez burze ognia
Autor: Veronica Rossi
Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 368
Data wydania: styczeń 2013
Ocena: 7/10


Opis: Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.
Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje. Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…


Wiem, że o tej książce w swoim czasie było głośno, wiem również, iż jest lubiana przez wiele czytelników zarówno u nas jak i za granicą. Do przeczytania zachęciła mnie koleżanka, w sumie to tak przypadkiem, ponieważ porównała ją do jakiejś książki, którą obie czytałyśmy i nam się podobała. Niestety w tym momencie za żadne skarby świata nie jestem sobie w stanie przypomnieć co to było. No, ale mniejsza.

Od razu na początku powiem szczerze - zawiodłam się na tej pozycji. Słyszałam o niej bardzo dużo pozytywnych opinii i podeszłam do niej z oczekiwaniami, w tym wypadku chyba zbyt wygórowanymi, bycia naprawdę zabójczą lekturą, która zdecydowanie wywrze na mnie duże wrażenie. Niestety tak się nie stało. Nie powaliła mnie na kolana, ani też nie pozostawiła po sobie niesmaku. Moje odczucia po lekturze nie są ani zbyt pozytywne, ani zbyt negatywne. Po prostu takie "Whatever, nie robi mi to większej różnicy." Szkoda, bo mimo wszystko miałam nadzieję na coś innego.

Z jednej strony pomysł świata dystopijnego, w którym wszyscy wiodą wirtualne życie pod specjalnymi kopułami, gdzie nie może się im nic stać zdecydowanie mnie zaintrygował. Z drugiej natomiast mniej więcej tyle się dowiadujemy o tym świecie i strasznie mnie to irytuje, ponieważ chciałabym dowiedzieć się więcej na temat tego wszystkiego. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach ten wątek będzie podjęty i ładnie rozwinięty, abym mogła zaspokoić moją chorobliwą ciekawość.

Poza tym, bohaterowie, którzy występują w książce są bardzo ciekawi. Zwłaszcza ci żyjący poza kopułami. Mają oni wrodzone zdolności, o ile można to tak nazwać, które zbliżają ich do natury. Chodzi mi tutaj, że żyją w zgodzie z naturą, co wydaje się być dobrym przeciwieństwem dla reszty postaci i jeszcze bardziej podkreśla przepaść między nimi.

Jeśli chodzi o bohaterów pierwszoplanowych, to Aria zaimponowała mi swoją siłą woli, chęcią do życia i zadziwiającą umiejętnością przezwyciężania bólu. Dodatkowo była dociekliwa, dumna i trudno było ją złamać fizycznie jak i psychicznie. Natomiast Perry ciut mnie irytował swoim zachowaniem, zwłaszcza na początku, późnej było już tylko lepiej. Szczerze współczułam mu posiadanych zdolności, z którymi musiał sobie radzić, a także podziwiałam jak bardzo dużo potrafił poświęcić dla rodziny i bliskich.

Powiedziawszy to wszystko muszę stwierdzić, że bohaterowie dobrali się jak w korcu maku. Wydawałoby się, że to podobne charaktery, ale nic bardzo mylnego. Dobre wrażenie zrobił na mnie wątek miłosny, który rozwijał się swoim tempem, nie za szybkim nie za wolnym, przynajmniej do pewnego momentu. Po przełomie w historii miłosnej sprawy, przynajmniej dla mnie, nabrały zbyt dużego tempa, a było tak dobrze.

Sama akcja nie jest jakaś zbyt rozwlekła i dobrze, przynajmniej nie zanudziłam się na śmierć, ale brakuje mi tutaj trochę zwrotów akcji. Muszę też przyznać, że momentami nie była w ogóle zaskakująca. Nie wiem, jakim cudem, ale gdzieś tam w podświadomości wiedziałam, co wydarzy się dalej.

Pomówmy o zakończeniu. Spodziewałam się czegoś bardziej wystrzałowego, mam wrażenie, że gdyby autorka postanowiła zakończyć książkę kilkanaście stron wcześniej, to miałoby ono większy wpływ na czytelnika, trzymałoby go w większym napięciu i nie pozwoliłoby przestać myśleć o książce nawet po jej odłożeniu.

Ogólnie to zachwycona nie jestem, źle też nie jest, zawsze mogłoby być gorzej. Wątpię, abym wyczekiwała z wielkim utęsknieniem chwili, w której przeczytam kolejny tom, ale zdecydowanie po niego sięgnę, aby zobaczyć, co się stanie dalej. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Widzę potencjał, ale brakuje mi tego CZEGOŚ, co sprawia, że książka jest wyjątkowa i nie sposób się od niej oderwać.


Recenzja bierze udział w Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Klucznik, Z półki 2014, Serie na starcie 2014, Czytaj - to się opłaca, Od A do Z,
Czytamy polecane książki, Dystopia 2014, Fantastyczna Dwunastka.

20 komentarzy:

  1. Po twojej recenzji nie będę się śpieszyła do tej książki, ale chętnie przeczytam tą książkę , ponieważ bardzo spodobał mi się świat w niej przedstawiony. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ten świat przedstawiony to chyba największy atut :) Jak dla mnie tylko szkoda, że było go trochę za mało.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję przeczytać tę książkę ;) Właśnie tak czułam, że to nie będzie nic specjalnego, więc nie spieszę się z sięgnięciem po powieść.

    Pozdrawiam ^^
    http://swiat-w-dloniach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :D Ja miałam podobne odczucia, dlatego dopiero teraz ją przeczytałam, ale wiem, że bardzo dużo osób ją chwali.

      Usuń
  4. Może kolejny tom będzie lepszy (chociaż szczerze? Nie znam takiego przypadku.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze trzeba mieć nadzieję. Mam nieodparte wrażenie, że czytałam jakąś serię, w której drugi tom był lepszy niż pierwszy, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć jaką :/

      Usuń
  5. Książka leży na półeczce i mam nadzieję, że już nieługo się za nią zabiorę. Nie oczekuję od książek Oscara, bo jak są zbyt ambitne, to trzeba myśleć, a nie zawsze mi sie chce ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pod tym z chęcią podpiszę się wszystkimi kończynami :P Ja też czasami poszukuję książek przy których nie trzeba myśleć.

      Usuń
  6. Czytałam Przez burzę ognia i moje odczucia są podobne. Było dość przyjemnie, ale brakowało tego czegoś. Za to drugi tom w moim odczuciu był lepszy, podobał mi się bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo w takim wypadku z pewnością przeczytam następny tom, skoro był lepszy :)

      Usuń
  7. Mam ją na półce i za niedługo po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie sobie grzecznie stoi na półeczce "Przez burze ognia" i za jakiś czas rozpocznę jej lekturę. :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do LBA :) Więcej informacji znajdziesz na: http://mobscene69.blogspot.com/2014/04/liebster-blog-award-2.html :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O całej serii słyszałam pozytywy, więc niedługo pewnie sięgnę po pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajrzałam u Ciebie w zakładkę "The Book Jar" - świetna sprawa! :)
    Też masz taki kolorowy słoiczek? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie mój kolorowy słoiczek :) Sama robiłam, tutaj piszę więcej p tym co i jak http://head-over-heels-with-books.blogspot.com/2013/07/the-book-jar.html

      Usuń
    2. Genialny pomysł z tym słoiczkiem:). Chyba też taki sobie zrobię.

      Usuń
  12. Ja jestem już po drugiej części i nie mogę doczekać się trzeciej:)
    http://wonderlandof-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, że na początku akcja strasznie się wlokła - według mnie, już później było w miarę okay. Serią jednak jestem zainteresowana, po kolejny tom sięgnę ^^

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz mojego bloga to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi z tego powodu ogromnie miło i postaram się na niego odpowiedzieć.

Reklama