5.03.2014

Recenzja: "Gorączka" - Dee Shulman

Tytuł: Gorączka
Autor: Dee Shulman
Wydawnictwo:
Egmont
Liczba stron: 432
Data wydania: listopad 2012
Ocena: 7/10


Opis:
Eva, ponadprzeciętnie uzdolniona szesnastolatka, i Sethos dziewiętnastoletni gladiator, który został przeniesiony do współczesności, wspólnie pracują nad rozwikłaniem zagadki dotyczącej śmiertelnego wirusa. Do powieści Dee Shulman najlepiej pasuje określenie romans s-f. Intrygująca i świetnie napisana książka jest kierowana do nastoletnich dziewcząt i wywołuje silne skojarzenia ze „Zmierzchem” Stephenie Meyer. O autorce: Dee Shulman ukończyła anglistykę na uniwersytecie w Yorku i rozpoczęła studia na wydziale ilustracji w Akademii Sztuk Pięknych Harrow. Napisała i/lub zilustrowała około pięćdziesięciu książek, ale Gorączka jest jej pierwszą książką dla nastolatków. Jest to dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że mieszka w miasteczku uniwersyteckim w centrum Londynu razem z 760 przedstawicielami tej grupy wiekowej.

Nie wiem za bardzo, co myśleć o tej książce. Koleżanka dosłownie wcisnęła mi ją do ręki ze słowami przeczytaj, bo fajna. Niestety szczerze mówiąc nie przypadła mi zbytnio do gustu, ale też nie była jakimś rozczarowaniem. Po prostu, to raczej jedna z tych książek, które nie zapadają w pamięć, ponieważ są takie przeciętne. I w tym momencie pisząc tą recenzję jakiś czas po przeczytaniu książki muszę przyznać, że niewiele z niej pamiętam, coś tam ogólnie co było i tyle.

To może zacznę od plusów. Sam pomysł wydał mi się ciekawy, a dokładając do tego motyw podróży w czasie mogło z tego wyjść coś świetnego. Ogólnie ja bardzo lubię książki o podróżach w czasie, jak i książki, które zahaczają o tematykę naukową. Pierwszoosobowa narracja, którą ostatnimi czasy bardzo polubiłam robi swoje, a do tego jest prowadzona przez dwóch głównych bohaterów, co dużo bardziej wzbogaca fabułę. Jest jeszcze elitarna szkoła, która w pewnym stopniu też jest bardzo intrygująca i z chęcią zobaczyłabym (i przeczytała) więcej książek, których akcja jest związana z jakąś elitarną szkołą z internatem.

Mniej więcej tutaj kończą się pozytywy, a zaczynają negatywy. Obawiam się, iż ich może być znacznie więcej. Po pierwsze niby na początku każdego rozdziału pojawia się informacja o czasie i miejscu akcji, ale to nie zmienia faktu, że wraz wydarzenia nie są ułożone na tyle chronologicznie na ile mogłyby być, poza tym nie zawsze miejsce akcji pozostaje to samo przez cały rozdział i tutaj pojawia się pytanie, jaki w takim wypadku jest sens umieszczania tej daty i miejsca. Jak dla mnie to tylko rozprasza i trochę wprowadza w błąd.

Poza tym świat przedstawiony jest mało wykreowany, że po prostu aż szkoda. Zastanawiając się nad tym głębiej, niby jakieś tam informacje o świecie przedstawionym są wplecione tu i tam w fabułę, ale to i tak pozostawia wiele do życzenia.  Dodatkowo w późniejszych stadiach książki wprowadzane są nowe elementy do tego świata i pozostawione bez komentarza, wierząc, iż czytelnik przyjmie wszystko jak leci z marszu. Ja rozumiem, że sam bohater nic o tym nie wie, ale można było jakoś to czytelnikowi wytłumaczyć i przybliżyć.

Dziewczyna, o której wiemy mniej więcej tyle, co o świecie przedstawionym, to Eva, główna bohaterka. Jeśli chodzi o Evę to brakuje mi również rozwinięcia wątku, że chłopcy na nią lecą, jak i później innych zawiłości fabuły, które dotyczą tej postaci. Natomiast Seth jest trochę lepiej przedstawiony i na to akurat narzekać nie będę.  Przez te braki wykreowane przez autorkę postacie wydają mi się odrobinę wręcz kartonowe, nie ma się z nimi jak utożsamić czy polubić.

Są książki, które potrafią "zaczarować" czytelnika swoją fabułą, bohaterami bądź światem przedstawionym. Niestety jak dla mnie ta do nich nie należy. Jest po prostu zbyt przeciętna.

1.03.2014

Recenzja: "Bogowie muszą być szaleni" - Aneta Jadowska

Tytuł: Bogowie muszą być szaleni
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Liczba stron: 464
Data wydania: styczeń 2013
Ocena: 8/10


Opis:
Drżyjcie Bogowie. Niech zabrzmi Highway to hell
 Jak wiele może się wydarzyć w ciągu roku?
 Dora Wilk jak magnes przyciąga kłopoty, wariatów i męskie spojrzenia. Łamie regulaminy, szuka przyjaźni w dziwnych miejscach, a od losu dostaje przeciwników wyłącznie potężnego kalibru.  Policjantka to nie zawód, ale stan umysłu... a że po drugiej stronie Bramy rzadko można złoczyńcę zakuć w kajdanki i odprowadzić do aresztu... Dora robi co musi, by Toruń, Thorn czy Trójmiasto i Trójprzymierze pozostały dobrymi miejscami do życia.  Drżyjcie Bogowie, wampiry, wilki, Archaniołowie i pospolici wariaci – Dora Wilk kopie tyłki z wdziękiem baleriny, nie przyjmuje usprawiedliwień o złym dzieciństwie i nie przebiera w środkach by zaprowadzić porządek.

Po tą część sięgnęłam głównie po to, aby dowiedzieć się jak dalej potoczy się wątek miłosny. To mnie najbardziej interesowało. Muszę przyznać, że jestem i nie jestem rozczarowana. Ale więcej o tym później.

Akcja poprzedniego tomu była wręcz szalona, tyle się działo. Tutaj nie jest inaczej, a w gruncie rzeczy, o ile jest to możliwe, dzieje się jeszcze więcej. Co ma swoje plusy i minusy. Zdecydowanie na korzyść przemawia nie możliwość nudzenia się podczas czytania. Za dużo się dzieje, by było to możliwe. Z drugiej strony momentami było za dużo wszystkiego i wyszło tylko takie poplątanie z pomieszaniem, a czemuś takiemu mówię zdecydowane nie.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie postać Dory, która "ewoluowała" i jakimś cudem stała się bardziej wyważoną i stonowaną wersją samej siebie. Niech was to nie zwiedzie, nadal przyciąga kłopoty jak wielki magnes. Poza tym jestem szczęśliwa, ponieważ dowiedziałam się ciut więcej na temat jej pochodzenia i przodków. Teraz powoli zaczynam rozumieć, dlaczego autorka nie podzieliła się z nami tymi informacjami od razu na początku. Mówię wam, wtedy nie było by takiej frajdy. Sam wątek pochodzenia Dory zapowiada się niezmiernie ciekawie i niesie ze sobą duży potencjał, który mam nadzieję zostanie w jakiś sposób wykorzystany.

Muszę przyznać, że autorce należy się ogromny plus za wyobraźnię i kreatywność. Mam wielką nadzieję, że świetne pomysły nie wyczerpią się przed końcem serii, ponieważ jej pomysły są zaskakujące, a jednocześnie oryginalne. No przynajmniej, jeśli chodzi o wydarzenia.

Ponieważ jeśli chodzi o wątek miłosny, to już robi się trochę gorzej. Sami wiecie, iż za trójkątami miłosnym nie przepadam, a żeby być w pełni szczerą to takie, które przypominają mi w jakikolwiek sposób trójkąt ze "Zmierzchu" wręcz mnie odstręczają. Nie chodzi o to, że nie lubię "Zmierzchu", po prostu bohaterka, której zdarza się być niezdecydowaną i latać od jednego do drugiego, nie jest moją ulubioną i po prostu mnie niezmiernie irytuje. No i tutaj pojawia się mój problem. Dora, momentami, ale nadal, jest niezdecydowana i rozważa różne opcje. Ja się pytam po co? Wątek Miron Dora był i jest świetny, ale to co w tej książce się z nim stało to dla mnie masakra.

Jedyne co choć trochę ratuje ten nieszczęsny wątek to zakończenie, które dosłownie wbiło mnie w fotel. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i mam nadzieję, że to co się stało nie doprowadzi do "pogorszenia" sytuacji pod tytułem trójkąt miłosny. Tego raczej bym nie zniosła.


Podsumowanie Luty 2014

Dzisiaj oprócz podsumowania pokaże wam jak w tym momencie wygląda moja biblioteczka. Obiecałam, a dość niedawno udało mi się ją uporządkować. Macie jakiś konkretny sposób ustawiania swoich książek?

W tym miesiącu jest dużo lepiej niż w styczniu, z czego jestem zadowolona. Mimo, że był krótszy :) Jestem też szczęśliwa, ponieważ jestem kilka książek do przodu w wyzwaniu na Goodreads, jak i "Przeczytam tyle ile mam wzrostu". Jest duże prawdopodobieństwo, że uda mi się ukończyć oba do końca roku.

 Liczba przeczytanych książek: 8
Liczba zrecenzowanych książek: 4
Ilość centymetrów do wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu": 17.9 cm z tego wynika, że zostało 136.7 cm

Jeśli chodzi o niepowodzenia to znów nie udało mi się dopasować żadnej okładki to wyzwania "Grunt to okładka", ale mam dobre przeczucie co do marca. Natomiast udało mi się przeczytać kilka pozycji z moich własnych zbiorów, co jest dla mnie ogromnym sukcesem.

Dodatkowo luty był miesiącem, kiedy mój blog skończył roczek, z czego jestem dumna i mam nadzieję, że podoba wam się konkurs.

26.02.2014

Recenzja: "Nevermore. Cienie" - Kelly Creagh

Tytuł: Nevermore. Cienie
Autor: Kelly Creagh
Wydawnictwo:
Jaguar
Liczba stron: 352
Data wydania: październik 2012
Ocena: 5/10


Opis:
Varen zniknął. Schwytany w pułapkę koszmarnej rzeczywistości, gdzie chore sny Edgara Allana Poego stają się jawą, znajduje się poza zasięgiem żywych i umarłych. Ale Isobel nie zgadza się go porzucić. Rusza do Baltimore, by odnaleźć Reynoldsa, tajemniczego mężczyznę, który co roku spełnia toast na grobie pisarza i który w ciągu ostatnich miesięcy oszukiwał ją i zwodził. Tylko on ma klucz do innego świata...  Kiedy Isobel znajduje wreszcie przejście, odkrywa, że miejsce, w którym przebywa Varen zdążyło się zmienić. Pełen bólu i przerażających istot świat zamieszkują teraz również stworzenia, które zrodziły się w pełnym gniewu umyśle chłopaka. Miłość przemienia się w nienawiść, radość w smutek, śmiech w płacz. Stając naprzeciw Varena, Isobel zaczyna rozumieć, że jej ukochany stał się jej największym, śmiertelnym wrogiem.

Pamiętacie jak ostatnio wspominałam o potencjale tej serii? No i niestety moje obawy się sprawdziły. Został on doszczętnie zmarnowany. Naprawdę ta część zapowiadała się świetnie. Wiecie taka bardziej mroczna seria niż zazwyczaj się spotykamy, do tego jeszcze nawiązania do Poego i po pierwszym tomie po prostu nie widziałam niczego innego, jak jeszcze lepszy następny, a co dostałam?  Kompletną masakrę, którą bardzo ciężko było mi przeczytać do końca, w sumie gdyby nie to, że nie chciałam rozciągać w czasie tej męki, to pewnie czytałabym ją partiami przez kilkanaście dni. To dużo znaczy, zwłaszcza w moim przypadku, ja ogólnie rzecz biorąc rzadko natykam się na książki, których nie mogę przeczytać.

Uważam, iż spokojnie można by było tą część skondensować i dołożyć do pierwszej części, jako ciąg dalszy. Jakoś wydaje mi się, że to miałoby w takim wypadku dużo więcej sensu. Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Otóż przez prawie 3/4 książki czytamy o życiu rodzinnym i takich, bądź innych problemach Isobel. Varen występuje tutaj raptem na sam koniec przez dosłownie kilka kartek. Z racji tego wątek, który powinien być tym głównym, wokół którego zbudowana jest fabuła książki, został zepchnięty do zakończenia. Poza tym, jaki jest sens pisania tak bardzo rozwlekłego początku, tylko po to, aby później główne wydarzenie i końcówka zmieściły się na malutkiej ilości stron. Ja sensu nie widzę, gdzie tu jakiekolwiek proporcje. Takim sposobem zanudza się czytelnika na śmierć, zwłaszcza jak dosłownie nic ciekawego się nie dzieje.

Samo zakończenie jest załamujące, biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło w książce. Mam wrażenie, iż jest to próba ratowania fabuły, która też trochę nie wypaliła. Nie potrafię tego tak dokładnie sprecyzować, ale czegoś mi brakuje.

Zapowiadało się ciekawie, potem zaczęło trochę kuleć, tylko po to, aby skończyć jaklo rozczarowanie. W tym momencie poważnie się zastanawiam, czy będę chciała sięgnąć po kolejny tom. Prawdopodobnie najpierw poczytam recenzje innych, a potem sama zdecyduje. Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak bardzo znudziła.



22.02.2014

Recenzja: "Złodziej dusz" - Aneta Jadowska

Tytuł: Złodziej dusz
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Liczba stron: 352
Data wydania: lipiec 2013
Ocena: 8/10


Opis: "Break on through (To the other side)”. Nie ma czasu na pierdoły. Oto Dora Wilk – policjantka i wiedźma w jednym. Do obu stron osobowości podchodzi śmiertelnie poważnie, przez co ma ręce pełne roboty i podwójną porcję kłopotów. W Toruniu w dziwnych okolicznościach ginie staruszka. W alternatywnych miastach giną magiczni i to Dorę wybrano, by rozwikłała zagadkę.Razem z ekipą do zadań specjalnych: aniołem i diabłem wkracza do akcji. Jedno jest pewne – nie będzie grać zgodnie z regułami. Stado nadprzyrodzonych, morderstwa i śledztwo – to zdecydowanie nie jest kolejne love story.


Wiecie jak to jest z opiniami o książkach. Każdy ma swoją i często są to sprzeczne opinie. O tej pozycji czytałam i dobre i złe recenzje, ale koniec końców, po tym jak koleżanka mi ją pożyczyła z rekomendacją doszłam do wniosku, że czemu by nie dać jej szansy. I tym sposobem mozolnie, ale ciągle zaczynam się przekonywać do polskich autorów.

Muszę powiedzieć, iż jestem dość pozytywnie zaskoczona tym jak bardzo spodobała mi się książka. Bardzo przyjemna i w miarę szybka do przeczytania lektura, która mimo wszystko była niezmiernie wciągająca. Jak siadłam, aby ją przeczytać tak już nie mogłam się oderwać od niej. Po prostu musiałam wiedzieć, co będzie dalej.

Jeśli chodzi o bohaterów to dosłownie cud, miód i orzeszki. A tak serio to parą moich ulubionych bohaterów jest Dora i Miron. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest para w sensie romantycznym, przynajmniej póki co. Dora to żadna tam grzeczna dziewczynka, tylko pewna siebie i pyskata kobieta, która z pewnością potrafi o siebie zadbać. Tutaj ubolewam tylko nad jednym, a mianowicie brakiem bardziej szczegółowych opisów bohaterów. Zwłaszcza tego jak wyglądają. Cechy charakteru to jeszcze można wywnioskować z zachowania, ale wyglądu to niezbyt. Tutaj najbardziej "ucierpiała" postać Dory, jakoś tak mężczyźni są lepiej opisani. Standardowo główna bohaterka jest magnesem na kłopoty, no, bo jakby mogło być inaczej. Dzięki temu ta książka jest tak ciekawa.

No to jeszcze został nam Miron. Tak szczerze to jest tak przystojny, że mogłabym go spokojnie schrupać. Pewnie już podejrzewacie, iż to taki typowy niegrzeczny chłopiec, za jakimi ja przepadam. Poza tym uwielbiam jego sarkastyczne komentarze oraz relacje z Dorą. Poza tym sądzę, że dobór bohaterów jest dość ironiczny, ale sprawdza się on świetnie. No, bo kto by wybrał na głównych bohaterów wiedźmę, a do tego wysoko postawionych diabła i anioła?

Dodatkowo, dla mnie dużym plusem jest brak ckliwej historii miłosnej. Natomiast jest tutaj dużo erotyzmu i podtekstów, ale mi to nie przeszkadza. Od czasu do czasu miło przeczytać taką książkę. Co prawda powtarza się tutaj wzór z innych książek, ale nie jest on tak bardzo nachalny, że początkowo nawet go nie zauważyłam. W żadnym wypadku on nie przeszkadza.

Jeśli chodzi o fabułę to jest porządnie zbudowana, napięcie narasta powoli, a akcja jest w miarę wartka. Lektura jest nieprzewidywalna i to bardzo. Nie spodziewałam się tego, co nastąpiło. No i nie mogę zapomnieć o kolejnym minusie, a mianowicie brakuje mi szczegółów na temat świata przedstawionego. Po prostu wydaje się on czasami taki płaski i nierealny. Przydałoby się też trochę więcej wyjaśnień, co z czego się wzięło. Wtedy dużo więcej rzeczy miałoby sens.

Podsumowując, ja wręcz nie mogę się doczekać, co wydarzy się dalej i mimo, iż widzę kilka minusów, to uważam, że książka jest warta uwagi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to jak bardzo nasz rynek książkowy jest "zapchany" książkami zagranicznych autorów i jak trudno jest się polskim autorom wybić, nieważne jak dobrzy są. Także polecam zapoznanie się z tą pozycją.



21.02.2014

Recenzja: "Zdradzieckie serce" - Edgar Allan Poe

Tytuł: Zdradzieckie serce
Autor: Edgar Allan Poe
Wydawnictwo:
44.pl
Liczba stron: 18
Data wydania: wrzesień 2013
Ocena: -/10
 


Już od jakiegoś czasu  ciągnęło mnie, aby zapoznać się z twórczością Poego i jakoś tak się złożyło, że padło na dzisiejszy wieczór. Jak już pewnie zauważyliście nie oceniłam tego opowiadania, ponieważ szczerze nie wiedziałam jak miałabym go ocenić. Nie znam się za bardzo na horrorach i nie przeczytałam ich wcale dużo, więc nie mam za bardzo, do czego porównywać. 




Nie zmienia to faktu, iż bardzo spodobało mi się to opowiadanie. Historia opowiedziana jest naprawdę przerażająca i dosłownie miałam ciarki, jak ją czytałam. Jeszcze bardziej przerażające jest to, że czytając ma się wrażenie jakby to się mogło wydarzyć naprawdę. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć z wrażenia, iż jest to oparte na faktach. 

Po mimo, że opowiadanie należy do tych krótkich, kilkustronowych, to napięcie sięgało zenitu w odpowiednim momencie. Co uważam, za ogromny sukces autora, ponieważ nie każdemu udaj się zbudować takie napięcie, a dodając do tego jeszcze tak krótki czas to wręcz mistrzostwo. 

Po przeczytaniu tego opowiadania z wielką chęcią sięgnę po kolejne Edgara Allana Poego, jak dobrze pójdzie, to może nawet w oryginale. 


17.02.2014

Konkurs Urodzinowy

Dzisiaj mój blog kończy okrąglutki roczek. Z tej okazji postanowiłam zorganizować konkurs, aby jakoś podziękować moim czytelnikom za odwiedzanie bloga. Mam nadzieję, że się wam ten pomysł spodoba i weźmiecie udział w konkursie.

Tak trochę zbaczając z tematu, wiem, że ostatnio słabo było z recenzjami i notkami ogólnie i w sumie pewnie macie już dosyć mojego tłumaczenia, iż lekcje i nie mam jak, ale tydzień temu miałam studniówkę i jeszcze pomagałam w dekorowaniu sali w szkole, co mniej więcej kończyło się powrotem do domu o 22 i pójściem spać. Natomiast przez ostatni tydzień odsypiałam skutki studniówki i zabawy do 6 rano. Natomiast od teraz obiecuję się poprawić i rzeczywiście publikować przynajmniej jeden post w tygodniu. Już bardziej was nie będę zamęczać, przejdźmy do konkretów.



Regulamin konkursu:

  1. Organizatorką konkursu jest Ana właścicielka bloga Head over heels with books.
  2. Konkurs Urodzinowy trwa od 17 lutego (dzisiaj) do 17 marca 2014 roku do 23:59. Zgłoszenia, które zostaną nadesłane po wyznaczonym terminie, nie będą brane pod uwagę.
  3. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 7 dni po zakończeniu konkursu.
  4. Nagrodą w konkursie są książki (tak liczba mnoga) "Kręte ścieżki" Lisy Jackson, "Normalne marzenia" Kiersten White, "Wędrówka przez sen. Tom 2. Spętani przez Bogów" Josephine Angelini, "Wybrałam ciebie" Amanda Hocking oraz "Miłość alchemika"
  5. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu w trakcie trwania konkursu.
  6. Zasady udziału:
  • Aby się wziąć udział w konkursie należy zgłosić się w komentarzu. Przykładowe zgłoszenie podam na końcu posta. W zgłoszeniu należy umieścić nick, pod jakim obserwujecie mojego bloga, adres e-mail odpowiedź na pytanie konkursowe (opcjonalnie) oraz którą książkę chcielibyście wygrać.
  • Jeżeli okaże się, że zwycięzcy obu części wybrali tą samą książkę, wtedy obydwie osoby otrzymają wybraną przez siebie pozycję, pozostała w puli nagroda zostanie przyznana, w jaki sposób to się jeszcze zastanowię.
  • Po ogłoszeniu wyników, skontaktuję się ze zwycięzcami z prośbą o adres do wysyłki, na który czekam 3 dni od momentu wysłania maila zawiadamiającego o wygranej. Jeśli ktoś będzie nieobecny, a co za tym idzie nie będzie mógł odpowiedzieć na maila, wtedy prosiłabym o informację w komentarzu.Brak e-maila zwrotnego powoduje przejście nagrody na inną wylosowaną/wybraną osobę.
  • Paczki są wysyłane tylko do osób zamieszkujących teren Polski, nie wysyłam paczek za granicę!
  • W konkursie mogą brać udział osoby, które posiadają bloga oraz osoby, które bloga nie posiadają, jednak anonimów bardzo proszę o podanie imienia i pierwszej litery nazwiska.
  • Jeden zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania, natomiast dwóch bądź trzech kolejnych wybiorę ja. Jedna osoba może brać udział w losowaniu jak i odpowiedzieć na pytanie. Jednak proszę, jeśli będziecie brali udział w obu konkursach, aby zgłaszać się w dwóch oddzielnych komentarzach lub aby widocznie zaznaczyć, że chce się wziąć udział w obu częściach konkursu. Uprzedzając wasze pytania wszystko będzie zależało od ilości zgłoszeń.
  • To chyba będzie najbardziej kontrowersyjny punkt. Za samo zgłoszenie otrzymujecie jeden los, natomiast, aby podwyższyć swoje szanse na wygraną możecie polubić mój fanpage na facebooku i dodać mojego bloga do obserwowanych. (Każda z tych czynności to dodatkowy los). 
  • Poza tym byłoby mi niezmiernie miło gdybyście zechcieli umieścić baner konkursowy na blogu.
  •  W razie jakichkolwiek pytań, bądź wątpliwości piszcie w komentarzach bądź na adres e-mail. Postaram się rozwiać wszystkie wasze wątpliwości.  
Pytanie konkursowe:
Jaki jest wasz ulubiony cytat, który was rozśmiesza?  (Wystarczy podać tytuł i autora książki + cytat)

PRZYKŁADOWE ZGŁOSZENIE (losowanie):
Zgłaszam się.
Mój adres e-mail: [e-mail]
Chciałabym wygrać: [tu wpisać wybraną książkę]
Lubię fanpage jako: [Nazwa profilu na facebooku]
Obserwuje, jako: [Nick]

PRZYKŁADOWE ZGŁOSZENIE (odpowiedź na pytanie):
Zgłaszam się.
Mój adres e-mail: [e-mail]
Chciałabym wygrać: [tu wpisać wybraną książkę]
Lubię fanpage jako: [Nazwa profilu na facebooku]
Obserwuje jako: [Nick]
Ulubiony cytat: [Tytuł + Autor książki]

Tak jeszcze poza tematem. Dzisiaj ukazał  się wywiad ze mną na blogu Ostatni rozdział. Serdecznie zapraszam do przeczytania, wystarczy kliknąć w nazwę bloga powyżej.


Uwaga! 4.03.2014 


Dzisiaj z ciekawości przejrzałam sobie odpowiedzi na pytanie konkursowe i doszłam do wniosku, że jest kilka osób, które nie przeczytały ze zrozumieniem, na jakie pytanie trzeba odpowiedzieć. Mianowicie pytanie konkursowe brzmi Ulubiony cytat, który was rozśmiesza! A nie ulubiony cytat. Ja rozumiem, że każdego może śmieszyć coś innego, ale są odpowiedzi, które całkowicie nie pasują do pytania. Ponieważ są to bardziej ulubione cytaty, niż te, które miały rozśmieszać. I teraz miałam zagwozdkę, co z tym fantem zrobić. Doszłam do wniosku, że informację o zaistniałym problemie wyślę do wszystkich, którzy się zgłosili i poproszę o przemyślenie odpowiedzi. Jeśli ktoś odpowiedział na dobre pytanie wtedy wszystko jest w porządku. Jeśli jednak nie to prosiłabym mimo wszystko o zmianę odpowiedzi, ponieważ inaczej będę zmuszona do nie wzięcia pod uwagę zgłoszenia z odpowiedzią nie na temat.

15.02.2014

Recenzja: "Magia indygo" - Richelle Mead

Tytuł: Magia indygo
Autor:Richelle Mead
Wydawnictwo:
Nasza Księgarnia
Liczba stron: 416
Data wydania: wrzesień 2013
Ocena: 8/10



Opis:
Główna bohaterka Sydney nie potrafi wybrać między naukami alchemików, a tym, co podpowiada jej własna intuicja, doświadczenie i... serce. Zżyta z podopiecznymi z Palm Springs nie potrafi spojrzeć na swoich przyjaciół jak na wynaturzone i złe istoty. Szczególnie, gdy jeden z nich posiadł jej serce, a ona nie potrafi przestać o nim myśleć. Mimo iż wie, że ich związek z Adrianem nie jest możliwy i z góry skazany na porażkę, to nawet sama przed sobą nie może zaprzeczyć, jak się czuje, gdy jest blisko niej. Na domiar złego uczennicom pobliskiego college’u zagraża wyjątkowo potężna czarownica. Jeśli Sydney w porę nie opanuje zaklęć obronnych, sama może paść jej ofiarą. Jakby tego było mało, pojawia się zaginiony i tajemniczy rebeliant Marcus, który opuścił szeregi alchemików. Twierdzi, że zwierzchnicy Sydney mają konszachty z wojownikami światła. Dziewczyna musi rozpocząć śledztwo…


Jak pewnie wszyscy pamiętacie poprzednia część mnie nie zachwyciła, wcale a wcale. Z tego też powodu nie liczyłam na coś świetnego, a raczej przeciętnego i muszę stwierdzić, że jednak byłam w błędzie. Ten tom jest dużo lepszy niż poprzedni i z tego jestem ogromnie zadowolona, ponieważ jeśli był by na poziome poprzedniego to byłoby mniej prawdopodobne, iż sięgnę po następne części.

Działo się dużo więcej i były to interesujące wydarzenia, które nie nudziły czytelnika zbędnymi informacjami. Autorka wprowadziła kilka nowych wątków, których szczerze powiedziawszy to się kompletnie nie spodziewałam. Na pewno występuje tutaj pewien dreszczyk emocji przy czytaniu, bo nie wszystko jest takie pozytywne, jakby się wydawało.

Muszę wam powiedzieć, że doczekałam się tego, co podejrzewałam, jako bardzo możliwe, a i tak było to dla mnie nie małym zaskoczeniem, ponieważ autorka ma tendencję do przeciągania niektórych wydarzeń w czasie, aby doprowadzić czytelnika do tak zwanego szału.

Najbardziej zaskakującym elementem było zakończenie i tutaj bardzo się zdziwiłam, kiedy dowiedziałam się, że będą jeszcze kolejne 3 części w tej serii, bo ten koniec wyglądał mi na ostateczne zakończenie. No przynajmniej do pewnego momentu. Mam wrażenie, że zapowiada się powtórka "Akademii wampirów", zwłaszcza pod kątem tego, przez co bohaterowie będą musieli przebrnąć, aby jednak mieć swój szczęśliwy koniec, no chyba, że i tu autorka nas zaskoczy i nie będzie szczęśliwego zakończenia.

Ogólnie póki, co, chyba jednak bardziej wolałam "Akademię wampirów" tej autorki, ale mam wielką nadzieję, iż jeszcze wszystko się zmieni, a ta seria będzie coraz lepsza, bardziej wciągająca i zaskakująca. Póki, co mam dość mieszane uczucia, co do niej.

3.02.2014

Podsumowanie styczeń 2014

Pewnie jesteście trochę zdziwieni. W sumie ja też, ale jakoś tak doszłam do wniosku, że tak będzie najlepiej dzielić się z wami moimi postępami w niektórych wyzwaniach. W tym roku zgłosiłam się do dość dużej ilości wyzwań, bo aż 14. Sama nie wiem jak to będzie, ale mam nadzieję, że uda mi się to wszystko ogarnąć.
Chciałam przy okazji powiedzieć, że wiem troszkę opuściłam się w pisaniu postów, ale serio musiałam się w ferie porządnie wziąć do nauki i tak wyszło. Postaram się publikować 1-2 posty tygodniowo, a jak to wyjdzie to zobaczymy w praniu. Także przejdźmy już do meritum.

Liczba przeczytanych książek: 6
Liczba zrecenzowanych książek: 2
Ilość centymetrów do wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu": 17.4 cm

W tym miesiącu nie udało mi się zrecenzować książek pasujących do dwóch wyzwań i jestem trochę zawiedziona, ale po prostu nie mogłam znaleźć na swojej półce niczego z gatunku epic i high fantasy, ani z kwiatami na okładce. Mam nadzieję, że w tym miesiącu będzie lepiej.
A wam jak w tym miesiącu poszło czytanie? Co sądzicie o takich podsumowaniach, chcielibyście, abym dodała coś jeszcze do mojego podsumowania? Np. Najlepsza/najgorsza lektura, bądź coś w tym stylu?

24.01.2014

Stosik #5

Stosik miał być wcześniej, ale czekałam na dwie książki. Jedna przyszła we wtorek, a drugiej jeszcze nie ma. Ja przyjdzie to dorzucę tutaj jej zdjęcie, ponieważ nie chcę się bardziej spóźniać :)

Zacznę od książek po polsku. Od góry:


 


  • "Mechaniczna księżniczka" - Cassandra Clare - Tą książkę chciałam kupić od momentu, kiedy została wydana, ale powstrzymałam się i kupiłam po świętach taniej niż zazwyczaj. Póki, co raczej jej nie przeczytam, ponieważ chce sobie odświeżyć pamięć i przeczytać poprzednie części, które bardzo chciałabym mieć na swojej półce.
  • "Pieśń ziemi" - Elspeth Cooper - Tą lekturę wybrał mój tata i póki, co to on będzie ją czytał, ale jak mu się spodoba, to ja również po nią sięgnę. Kupiona na fabryka.pl za śmieszne pieniądze.
  • "Przysięga" Kimberly Derting - Trochę o taj książce słyszałam i chciałam ją przeczytać, a jak znalazłam ją w promocji  na fabryka.pl, to doszłam do wniosku, że to jest dobry moment na zapoznanie się z nią. 
  • "Anna i pocałunek w Paryżu" - Stephanie Perkins - To też z fabryka.pl. Jakoś tak naszło mnie coś, żeby zacząć czytać coś z poza fantastyki i tego, co czytam zazwyczaj i padło na tą książkę.
  • "Dziewczyna, którą kochały pioruny" - Jennifer Bosworth - Ta książka rzuciła mi się w oczy już jakiś czas temu, a że była w dobrej cenie, to, czemu miałaby nie dołączyć do mojej kolekcji.
  • "Płonący stos" część 1 i 2 - Cate Tiernan - Bardzo lubię tą autorkę, a te książki już czytałam dość dawno temu. Tak mi się podobały, że z chęcią przeczytam je jeszcze raz. O ile czas pozwoli.
  • "Czas żniw" - Samantha Shannon - Wiecie jak to jest jak się przeczyta kilkanaście świetnych opinii na temat książki i po prostu trzeba ją mieć i samemu przeczytać? Tak było u mnie. Jak znalazłam ją pod choinką byłam bardzo szczęśliwa. 
  • "Czy jesteś wystarczający bystry, żeby pracować w Google?" - William Poundstone - To taki prezent po świąteczny od rodziców. Sama sobie wybrałam tą książkę, ponieważ temat jest bardzo aktualny, poza tym ja to lubię różnego typu zagadki, które niekoniecznie są takie proste i tradycyjne :D
To teraz angielskie książki:

  • "Insurgent" - Veronica Roth - Pierwszą część posiadam, tą czytałam, ale nie mam. Bardzo chciałabym mieć tą serię skompletowaną, więc doszłam do wniosku, że równie dobrze mogę sobie sprawić od razu wersje kolekcjonerską po angielsku. Wygląda świetnie i do tego w środku jest plakat, tatuaże frakcji i historia Cztery.
  • "The book of blood & shadow" - Robin Wasserman - Tutaj zaintrygował mnie opis i okładka, która jest bardzo ładna. Cena też była niczego sobie :)

To już wszystkie książki, w sumie jest ich 11 plus ta jedna, która jeszcze do mnie nie dotarła. Co sądzicie o moim stosiku?

Jeszcze ma takie dość ważne pytanie. Chcielibyście może zobaczyć całą moją kolekcję książek? Ponieważ w najbliższym czasie będę robiła porządki na półkach z książkami i jak już je ładnie poukładam to mogę wstawić jakieś zdjęcia. Co wy na to?

20.01.2014

Recenzja: "Wariant" - Robison Wells

Tytuł: Wariant
Autor: Robison Wells
Wydawnictwo:
Amber
Liczba stron: 304
Data wydania: styczeń 2012
Ocena: 6/10

Opis: W Akademii Maxfield musisz wybierać: Porządek albo Spustoszenie albo Wariant. Benson musi przyłączyć się do jednej z tych grup, żeby przetrwać. Ale wie, że powinien uciec. I że ufać może tylko sobie. Siedemnastoletni Benson myślał, że stypendium Akademii Maxfield będzie przepustką do lepszego świata.
Mylił się. Został uwięziony w szkole otoczonej drutem kolczastym. W szkole, w której kamery śledzą każdy ruch. W której nie ma dorosłych. W której uczniowie podzielili się na trzy grupy, po to żeby przeżyć. Jeśli nie jesteś w żadnej z nich, to nie ma ciebie. Jeśli złamiesz regulamin, znikasz... Lecz Benson nie wie jeszcze wszystkiego. A kiedy odkrywa prawdziwą tajemnicę Akademii Maxfield, uświadamia sobie, że posłuszeństwo może przypłacić losem znacznie gorszym niż śmierć. I że ucieczka – jedyna szansa na przetrwanie – może okazać się niemożliwa...

Co się najpierw robi jak ktoś ci w bibliotece mówi, że ta książka jest fajna, przeczytaj? Czyta się opis z tyłu. No i tak zrobiłam, nie byłam nim zachwycona, ale ufam pani w bibliotece, ponieważ zazwyczaj  poleca mi tylko ciekawe książki. Tak, więc, wypożyczyłam i sobie leżała, bo jakoś tak nie mogłam się do nie zabrać. Jak już zaczęłam czytać to też nie podeszłam do niej jakoś entuzjastycznie.

Niby zawiedziona książką nie jestem, ale z drugiej strony szału nie ma. Pomysł rzeczywiście ciekawy, tak bardzo realistyczny, aż za bardzo. Także jest to dość przerażające, jeśli się nad tym dłużej zastanowić. Potencjał jest, ale co z tego, skoro się zmarnował.

Główny bohater strasznie wkurzał mnie swoim zachowaniem, po prostu momentami nie mogłam z nim wytrzymać. Owszem były inne postacie, ale prawie w ogóle nie miały wpływu na to jak toczyła się historia. To było frustrujące. Poza tym bohaterowie wydawali się ciut sztuczni.

Jak dla mnie ta książka by dużo zyskała, gdyby była bardziej tajemnicza. Brakowało mi tutaj takiego przemyślanego budowania napięcia, po prostu jakby ta część została pominięta przy pisaniu książki. Niby wydarzenia były nieprzewidywalne, ale nie odbierałam ich z zaskoczeniem, po prostu przyjmowałam to, co się stało do wiadomości bez żadnego wow. Dodatkowo wszystko się za szybko działo i było zbyt poplątane i nie miało sensu.

Ogólnie, to nie wzbudziła we mnie żadnych uczuć. Ani pozytywnych, ani negatywnych. Była krótka, więc czytało się ją szybko i nie była męcząca. Nie wypowiem się na temat tego czy fanom Gone się będzie podobać, ponieważ jeszcze jestem na etapie czytania Gone.


Recenzja bierze udział w Serie na starcie 2014, Czytamy polecane książki, Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytaj - to się opłaca.

3.01.2014

Recenzja: "Nevermore. Kruk" - Kelly Creagh

Tytuł: Nevermore. Kruk
Autor: Kelly Creagh
Wydawnictwo:
Jaguar
Liczba stron: 520
Data wydania: listopad 2011
Ocena: 8/10


Opis: Niezwykły romans paranormalny z gotyckim twistem. Nie tylko dla nastolatek! Uważaj, czego pragniesz... Możesz to otrzymać! Kapitan szkolnej drużyny cheerleaderek, Isobel Lanley, jest przerażona, gdy nauczyciel każe jej pracować nad projektem z literatury w parze z Varenem Nethersem. Jakby mało było tego, że dzień oddania pracy zbiega się w czasie z najważniejszym meczem szkolnej drużyny, Isobel musi spędzać swój czas w towarzystwie jednego z najbardziej antypatycznych i nielubianych facetów w szkole. Co więcej – sardoniczny, obojętny i zdecydowanie trudny w obsłudze Varen, nie kryje, że nie ma najmniejszej ochoty wziąć na siebie pracy Isobel. Dopiero gdy Isobel, wiedziona niezdrową ciekawością, zagląda do notatnika Varena i odkrywa w nim dziwne zapiski oraz niepokojące szkice, postanawia, że jednak zmusi się do współpracy z dziwacznym gotem. Ciekawość to, jak wiadomo, pierwszy stopień do piekła. Isobel szybko zaczyna szukać wymówek, by tylko spędzać czas z Varenem. Odsuwa się od przyjaciół i zrywa z autorytarnym chłopakiem, narażając się na szkolną ekskomunikę. Dziewczyna, niczym ćma do płomienia, lgnie do dziwnego świata Nethersa – świata, w którym ożywają koszmarne historie Edgara Allana Poego... Zafascynowana Varenem i jego fantasmagoryczną rzeczywistością, Isobel odkrywa, że sny, podobnie jak słowa, mają wielką moc, a największym zagrożeniem dla człowieka, jest on sam. Czy uda się jej ocalić Varena przed cieniami, które on sam powołał do życia?

Tak, tak ja wiem boom na tą książkę był już ileś temu, ale, że ja to ja, to przeczytałam ją dopiero teraz. Jak to mówią: Lepiej późno niż wcale. Natomiast pamiętam jak bardzo chciałam ją przeczytać od razu po premierze, bo ona była bardzo polecana na blogu Jaguar od kuchni, a ostatnio sobie o tym przypomniałam i udało mi się ją znaleźć.

Podchodząc do tej książki miałam kilka obaw, ponieważ przeczytałam opis i byłam przerażona tym, że głównymi bohaterami są czirliderka i got, jakoś tak nijak nie mogłam tego zobaczyć, jako fajny pomysł. I tutaj muszę przyznać, iż byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ jednak wszystko pasowało do siebie. Poza tym spodziewałam się przesłodzonej historii miłosnej z nutką grozy, jakoś tak to się dla mnie zapowiadało, a tu jednak miłość przedstawiona w książce wydaj się prawdziwa i ma głębszy sens.

Na początku miałam trochę trudności z czytaniem, była trochę toporna, ale jak już się wciągnęłam to wszystko poszło gładko i nie mogłam się od niej oderwać. Ogromnie wciągająca historia. Dzięki niej zainteresowałam się twórczością Edgara Allana Poe'a, a to u mnie na prawdę duży sukces, ja po prostu nie przepadam za poezją. W najbliższym czasie na pewno sobie przybliżę jego twórczość, a później może wezmę się za oryginały.

Wszystko pięknie, fajnie, ale było kilka rzeczy, które mnie wkurzały. Po pierwsze, nie wiem, dlaczego, bo zazwyczaj mi to nie przeszkadza, miałam ogromny problem z narracją w trzeciej osobie. Dodatkowo brakowało mi opisów sytuacji z  punktu widzenia Varena, o ile da się to tak nazwać. Było kilka takich wtrąceń, ale dla mnie zdecydowanie za mało.

Bohaterowie, jak już mówiłam, są kompletnymi przeciwieństwami i nie mówię tu tylko o tym, że są tym, kim są, ponieważ to potrafi być zwodnicze. To dwa całkowicie różne charaktery. Isobel, to niby taka typowa czirliderka, ale nie dajcie się zwieść nie wszystko jest tym, na co wygląda, a jak przychodzi, co, do czego to jednak to nie do końca prawda. No i jest Varen, który z racji bycia gotem wydaje się być takim złym chłopcem, których ja uwielbiam w książkach. Niestety, a może stety w pewnym stopniu jest taki, a do tego jeszcze ciut dziwaczny i tajemniczy, a to w tym wypadku wręcz wybuchowa mieszanka. Mimo wszystko bardzo dobrze się uzupełniają.

Czytałam ten utwór z zapartym tchem, co rusz zaskakujące zwroty akcji, a jak dodamy do tego jeszcze świetne budowanie napięcia to już można powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Dla mnie najbardziej zaskakujące było zakończenie, nie czy mi się tylko wydaje czy zazwyczaj to jest moment dla mnie najbardziej zaskakujący, ale widocznie tak to bywa. Z jednej strony cieszę się, ponieważ to w końcu coś dla mnie, z drugiej natomiast zastanawiam się, jakim cudem autorce udało się mnie tak bardzo wywieść w pole. Z tekstu wynikało całkowicie coś innego, co prawda mogłabym to wydedukować, ale jakoś tak nie przyszło mi do głowy.

I tutaj przychodzi refleksja. Mam wielką nadzieję, że następne części będą tak dobre, a nawet dużo lepsze. Potencjał jest, teraz tylko pytanie jak zostanie wykorzystany.

Recenzja bierze udział w Serie na starcie 2014, Czytamy polecane książki, Pod hasłem, Czytam Fantastykę, Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu.

Reklama