31.03.2014

Podsumowanie Marzec 2014

Ten miesiąc w sensie książkowym był dla mnie bardzo udany, ale nie tylko pod tym względem ogólnie był to mój taki szczęśliwy miesiąc. Matura już za pasem, a jak sami zaraz zobaczycie, ja coraz więcej czytam i recenzuje. Mimo wszystko staram się to jakoś balansować. Niestety mam złe wiadomości, ponieważ w kwietniu ograniczę czytane książki, bądź w ogóle nie będę nic czytać. Tak będzie mi się prościej skupić na maturze. Nie bójcie się, postaram się, aby na blogu nie było pustek.

Liczba przeczytanych książek: 11
Liczba zrecenzowanych książek: 10
Ilość centymetrów do wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu": 22.4 cm z tego wynika, że zostało 114.3cm
Ilość stron razem: 3498
Ilość stron dziennie: 113

Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna w tym miesiącu. Naprawdę dobrze mi poszło z czytaniem jak i recenzowaniem książek. Niestety było kilka rozczarowań, ale też perełek wśród książek, które przeczytałam, a nie koniecznie jeszcze zrecenzowałam.

Największe rozczarowanie: "Córka łowcy demonów" Jana Oliver
Perełka: "Tancerze burzy" Jay Kristoff

A jak w tym miesiącu wyglądało wasze czytanie? Znaleźliście jakąś perełkę, a może zawiedliście się sromotnie?

29.03.2014

Recenzja: "Anna i pocałunek w Paryżu" - Stephanie Perkins

Tytuł: Anna i pocałunek w Paryżu
Autor: Stephanie Perkins
Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 320
Data wydania: marzec 2013
Ocena: 9/10


Opis:
Ta powieść jest jak spacer ulicami Paryża w przeczuciu, że nagle drogę zastąpi nam miłość...
Każda siedemnastolatka byłaby wniebowzięta, gdyby ojciec postanowił wysłać ją na rok do Paryża.
Ale Anna jest szczęśliwa w Atlancie – ma fajne liceum, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka… no prawie. Więc nie skacze do góry z zachwytu.
Paryż wcale jej się nie podoba – dopóki w nowej szkole nie pozna Eti enne’a. Eti enne jest superparyski, megaprzystojny i ma wszystko – niestety, z dziewczyną włącznie. Ale przecież w Paryżu każde marzenie może się spełnić.
Czy najbardziej romantyczny rok w najbardziej romantycznym mieście świata zakończy się tak wyczekiwanym przez Annę najbardziej romantycznym pocałunkiem.

Jakoś nigdy nie przepadałam zbytnio za takimi książkami. W moim mniemaniu było po prostu nudne i nie widziałam sensu męczyć się z nimi, jeśli mogłam przeczytać coś co sprawiłoby mi więcej przyjemności. Jak widać jednak mój gust się zmienił i teraz dałam szanse również takim książkom. W każdym bądź razie o tej pozycji nasłuchałam się dużo wśród booktuberów i jak tylko znalazłam ją w promocji, to musiałam ją mieć. To była świetna decyzja, od teraz chyba zacznę czytać więcej książek z samym wątkiem miłosnym, ponieważ dowiedziałam się co tracę. Przyznam szczerze, iż wręcz nie mogłam się oderwać od lektury, była taka wciągająca. 

Na pierwszy ogień idą bohaterowie. Anna to zwyczajna nastolatka, która boi się nowych sytuacji. Mimo kilku wad, takich jak bycie nieśmiałą i strachem przed byciem samodzielną, nie da się jej nie polubić. Nie jest to jakaś wyidealizowana dziewczyna, do której ślinią się wszyscy faceci, ani nic w tym guście. Jest to bardzo prawdziwa postać, która podczas pobyty z dala od rodziców dojrzewa, nie tracąc w międzyczasie nic ze swojej realności. Sądzę, że każda dziewczyna czytająca tą książkę będzie w stanie znaleźć u Anny coś z czym można się utożsamić. W moim wypadku zdecydowanie tak było.

Jeśli chodzi o Etiena, to gość mnie po prostu irytował i nic nie wskórał tutaj jego zabójczy brytyjski akcent. Zachowywał się jak taki pierwszorzędny dupek, inaczej się tego nie da nazwać. Wkurzało mnie to, ale niechętnie stwierdzam, iż bez tego książka straciłaby coś ze swojego uroku. Koniec końców nawet go polubiłam. Tak sobie teraz uświadomiłam, że żaden z bohaterów nie był opisany z wyglądu zbyt szczegółowo i nawet mi to nie przeszkadzało podczas czytania.

Jeśli chodzi o samą historię, to jest ona ogromnie podnosząca na duchu, a zarazem tak prawdziwa, że uwierzyłam, iż sama mogłabym coś takiego przeżyć. Były tutaj smutne chwile, kiedy miałam chęć urwać paru bohaterom głowę, jaki i chwile kiedy wręcz nie mogłam się przestać śmiać, ale ludzie dookoła mnie patrzyli jakbym była wariatką. Coś czuję, że książka zadomowi się na liście moich ulubionych na dłuższy czas.

Polecam. Przeczytajcie sami i przekonajcie się co o niej sądzicie.

28.03.2014

Recenzja: "Zwycięzca bierze wszystko" - Aneta Jadowska

Tytuł: Zwycięzca bierze wszystko
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 480
Data wydania: lipiec 2013
Ocena: 9/10


Opis:
Zostało jeszcze kilka spraw do załatwienia, zanim nastąpi Sąd Ostateczny. Boże narodzenie nie wzbudza już takiej radości jak dawniej, kiedy nad głową wisi archanielski miecz, diabeł i zabójczyni. W dodatku nadchodzi rewolucja, której wynik może zmienić wszystko... Nie ma czasu na załamanie. Dora Wilk nie zamierza czekać, aż się wypełnią wyroki boskie. Czas wyciągnąć miecz, rozciągnąć mięśnie i przetrzepać jeden pierzasty tyłek...

To już moje trzecie spotkanie z Dorą Wilk i muszę powiedzieć, że robi się coraz ciekawiej. Póki co jest to mój ulubiony tom w całej serii. Przyznam szczerze, że nawet nie podejrzewałam, co mnie czeka podczas czytania. Jak siadłam i się zatopiłam w lekturze to nawet jakbym chciała, nie mogłam jej odłożyć. Do tej pory to najlepsza książka autorki i chociaż dzieje się w niej mniej niż w poprzednich, to mi to odpowiada. Autorka położyła duży nacisk na zmiany zachodzące w bohaterach jak i zakończyła kilka wątków, które plątały się gdzieś tam w tyle. Świetnie, że tak postąpiła, dzięki tym zabiegom stworzyła sobie ogromne pole do popisu w kolejnych częściach. 

Początkowo para głównych bohaterów wręcz doprowadzała mnie do szału. Dora i Miron zachowywali się na zmianę jak rozchwiane emocjonalnie nastolatki albo kłócili się o byle co i wszczynali bójki bez powodu. Na szczęście to minęło - to chyba był taki specyficzny okres przejściowy, aby ich charaktery mogły dalej ewoluować - i większość wróciła do normy, jeśli da się to tak nazwać w końcu w kontekście Dory nie istnieje słowo "niemożliwe". Bardzo spodobało mi się to, że autorka postanowiła wprowadzić kilku nowych bohaterów, którzy byli jak taki powiew świeżości.

Poza tym świetnie wypadło wplecienie w fabułę ważnych dla książki i świata przedstawionego wydarzeń, w których Dora nie brała udziału. Dzięki temu tempo akcji było bardziej stonowane w tej książce. Nie mniej jednak nie brakowało niespodzianek różnej maści, jak i wesołych lub smutnych momentów.

Jedyne co mi się za bardzo nie podobało to zakończenie, ponieważ miałam wrażenie, iż jest ono skonstruowane typowo pod czytelnika, aby zaostrzyć mu apetyt na kolejne części. Niestety we mnie nie wywołało oczekiwanej reakcji. To wcale nie znaczy, że nie chcę przeczytać kolejnych części, po prostu w moim wypadku to zadanie spełniła cała książka.

Biorąc pod uwagę jak dobrze wypadła ta część, to mam wrażenie, że autorka będzie miała trudny orzech do zgryzienia. Mianowicie, jak utrzymać dobrą passę książek i nie zanudzić czytelnika na śmierć. I jeśli mam być szczera to moje przeczucie mówi mi, że autorka dopiero się rozkręca i zdecydowanie będę jeszcze pozytywnie zaskoczona.

Jeśli przeczytaliście pierwszy tom i nie jesteście w pełni przekonani co do serii, to przebolejcie jeszcze drugi, a podejrzewam, że ta część pozytywnie was zaskoczy albo nawet wbije w fotel, ale z pewnością nie będziecie żałować, iż przeczytaliście.

26.03.2014

Recenzja: "Tancerze burzy" Jay Kristoff

Tytuł: Tancerze burzy
Autor: Jay Kristoff
Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: 448
Data wydania: czerwiec 2013
Ocena: 10/10


Opis: Pierwsza część trylogii Wojna lotosowa wprowadza w świat wysp Shima, które, żądzone przez okrutnego szoguna, są na granicy przetrwania: toksyczny przemysł wyniszcza państwo, a władc dba wyłącznie o własne interesy. Tajemnicza, wszechmocna Gildia surowo każe każdego, kogo podejrzewa o Nieczystość. W tym świecie zaawansowana technologia przeplata się z japońską mitologią. W tych niespokojnych czasach szogun wydaje polecenie wyrok: wysyła Yukiko i jej ojca po gryfa – gatunek istniejący już tylko w legendach – co od początku jawi się jako zadanie niemożliwe do wykonania. Życie ojca i córki wisi na włosku, bo, jak wszyscy doskonale wiedzą, szogunowi się nie odmawia. Jednak misja okazuje się daleko bardziej niebezpieczna, niż niemożliwa. Yukiko postanawia zemścić się za krzywdy, które zły władca wyrządził jej rodzinie i wszystkim mieszkańcom wysp. Nadszedł czas, by rozliczyć szoguna ze zbrodni, jakich się dopuścił. Ale jak młoda dziewczyna poradzi sobie w walce z potężnym imperium, skoro jej jedynym pomocnikiem jest  niepełnosprawny gryf?

Czy mi się wydaje czy ta książka nie jest zbyt popularna w Polsce, bo u naszych zachodnich sąsiadów za oceanem jest wręcz przeciwnie. To właśnie dzięki booktuberce, którą z wielką chęcią oglądam, zdecydowałam się przeczytać tą książkę. Nie powiem brzmi to wszystko dość interesująco, steampunk w połączeniu z japońską kulturą i zabójcami, wydaje się być idealnym połączeniem. Przynajmniej jak dla mnie. Właśnie mam wrażenie, że znalazłam nową ulubioną serię i cieszy mnie to, ponieważ książka jest naprawdę świetna.

Sama nie wiem, od czego by tu zacząć. Może tak ogólnie. Nareszcie nie jest to coś skoncentrowanego na wątku miłosnym, a nawet więcej takiego typowego wątku miłosnego (jaki nam pierwszy przychodzi do głowy) to wcale nie ma. I dobrze, bo ta lektura wcale go nie potrzebuje. Poza tym nie koniecznie jest to "szczęśliwa" fabuła. Tego nie będę tłumaczyć dogłębnie, ponieważ skończyłoby się to spoilerem, a tego nie chcemy.

Muszę przyznać, iż mimo tego jak bardzo polubiłam książkę, to początkowo kompletnie nie byłam przekonana co do fabuły. Przeszkadzały mi te ciągłe japońskie wtrącenia, których nie rozumiałam. Tu z pomącą przyszedł słowniczek zamieszczony na końcu książki. Wyjaśnił on większość kwestii i pomógł zrozumieć fabułę bardziej dogłębnie. Po tym nie potrzebowałam już wiele czasu, aby fabuła mnie wciągnęła. Po prostu nie mogłam odłożyć książki, chcąc natychmiast się dowiedzieć, co będzie dalej i jak to wszystko się skończy.

Ogromnie urzekła mnie, mozolnie rozwijająca się przyjaźń pomiędzy główną bohaterką, a mistycznym gryfem. Jest ona tak pięknie i realistycznie ukazana, że aż sama chciałabym uczestniczyć w takiej więzi. Mam wręcz wrażenie, poprawcie mnie, jeśli się mylę, niestety nie posiadam zwierząt domowych, iż mniej więcej tak wygląda wieź pomiędzy psem, a właścicielem. Oczywiście minus wyjątkowe zdolności bohaterki. Co prawda to one dodają realizmu całej tej przyjaźni i bez nich to nie byłoby już to samo.

Jeśli chodzi o bohaterów, to podoba mi się ich zdefiniowanie oraz pewność siebie. Bez tego byliby takimi ciepłymi kluchami, a to zdecydowanie zaburzałoby odbiór powieści. Brak tutaj również takiej wyraźnej linii dzielącej postacie na te złe i te dobre. Tak jak w prawdziwym świecie nie zawsze to co nam się wydaje musi być prawdą. Ogromnie polubiłam Yukiko, która pomimo młodego wieku zostaje rzucona na głęboką wodę i postawiona sama sobie, a przynajmniej ona ma takie odczucia. Ma w sobie pokłady gniewu i zranienia, ale także słabości i przebaczenia. Przez to wydaje mi się być taka ludzka.

Bardzo podobała mi się również wizja świata przedstawionego. Serio uważam, że nasza planeta mogłaby tak wyglądać za kilkanaście lat. W końcu my też w jakiś sposób zanieczyszczamy ziemię, może nie tak bardzo jak w książce, ale nadal. W powieści jest przedstawiona taka bardzo ekstremalna wersja, ale zadziwiająco pasuje to do klimatu książki, a jak jeszcze dodać do tego elementy steampunkowe to już w ogóle mamy mieszankę wybuchową.

Ogólnie rzecz biorąc takiego rozwoju wypadków, to ja się zdecydowanie nie spodziewałam, ale co jest zaskakujące jestem tym bardzo usatysfakcjonowana. Po prostu książka razem z zakończeniem tak zwanie wbiła mnie w fotel i musiałam dłuższą chwilę spędzić na powracaniu do rzeczywistości. Poza tym akcja jest bardzo płynna i co rusz nas czymś zaskakuje, a sceny walki są opisane tak realistycznie, że aż ciarki przechodzą. To nie zmienia faktu, że bardzo mi się podobały zarówno sceny walki jak i te mniej drastyczne sceny.

Podsumowując, książkę czyta się zadziwiająco lekko i płynnie, ale polecam zapoznać się przed lekturą ze słowniczkiem zamieszczonym na końcu książki. Ułatwi wam to pełne zrozumienie tego co czytacie. Osobiście jestem tą książką wręcz zachwycona i z niecierpliwością czekam na kolejne. Mam nadzieję, że zostaną wydane w miarę szybko.

Recenzja bierze udział w Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Grunt to okładka, Serie na starcie 2014, Czytamy polecane książki, Z półki 2014, Dystopia 2014, Fantastyczna Dwunastka.

24.03.2014

HIGH FIVE #9 Najbardziej wyczekiwane premiery filmów 2014

HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku, z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...
Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami.

Dołączyć możecie tutaj.



Jak ja się cieszę, że akcja jest kontynuowana w tym roku, niestety podsumowania z HIGH FIVE! nie udało mi się zrobić, ale to nie znaczy, że zrezygnowałam. Dzisiaj ranking, który robię z wielką chęcią, tylko 5 to trochę mało w tym wypadku, więc musiałam się ograniczyć. No to zaczynamy. 



Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 1

Po pierwsze, to jest ekranizacja jednej z moich ulubionych serii. Po drugie, zarówno "Igrzyska śmierci jak" i "W pierścieniu ognia" były świetne, więc idąc tym tropem ta część też będzie. Szkoda tylko, że podzielili ostatni tom na pół. Mam nadzieję, iż nie skończy się tak jak w Harrym Potterze w ostatnim filmie, gdzie część pierwsza była masakrycznie nudna, a dopiero druga świetna i pełna akcji. Po trzecie, już nie mogę się doczekać, jak pójdę do kina na tą ekranizacje!

 

 

Niezgodna

Jest ekranizacja, na którą w tym roku czekam najbardziej, ponieważ książka jest świetna i chce zobaczyć jak to wyjdzie w filmie. Mam nadzieję, że będzie tak ja z "Igrzyskami śmierci" - film będzie równie dobry co książka. Poza tym bardzo chcę zobaczyć na ekranie wszystkie te sceny, które do tej pory żyły tylko w mojej wyobraźni.



X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

Lubię filmy o X-Menach z powodu ilości akcji i efektów specjalnych, ale nie tylko. Bohaterowie i fabuła są wręcz wciągający. Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się kiedy do kin wejdzie najnowsza część X-Menów i w końcu się doczekałam. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a w między czasie muszę sobie przypomnieć poprzednie części.

 

 

Transformers: Wiek zagłady

Filmy akcji, to chyba jedne z moich ulubionych filmów, i chociaż akurat w tym nie pokładam zbyt wielkich nadziei to i tak z wielką chęcią go obejrzę. Nie koniecznie w kinie, a w domu na komputerze. Jestem ciekawa jak to wszystko wyjdzie w tej części. Mam nadzieję, iż mimo wszystko film okaże się być ciekawy.

 

 

 Step Up: All In

Drugim gatunkiem filmów, które lubię są filmy o tańcu. Uwielbiam oglądać te wszystkie sekwencje taneczne, a muzyka tylko dopełnia całego obrazu i sprawia, że sama chciałabym tak tańczyć. Jeśli dodać do tego jakąś ciekawą historię i wątek miłosny, to powstaje na prawdę ciekawa produkcja.

 

 

To nie są wszystkie premiery tego roku, na które czekam z niecierpliwością, ale miało być pięć więc jest. A wy na jakie filmy czekacie najbardziej w tym roku? 

23.03.2014

Konkurs Urodzinowy - Wyniki

Muszę wam powiedzieć, że ilość zgłoszeń do konkursu przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Po prostu nie mogłam uwierzyć własnym oczom, jak już się konkurs zakończył i zaczęłam czytać te wszystkie komentarze. Z tego powodu miałam jeszcze trudniejszy orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o wyłonienie zwycięzców. Wiadomo losowanie to pół biedy, ale dużo było śmiesznych cytatów i miałam wielki problem z wyborem 4 najlepszych. Jakoś mi się udało. A teraz werble proszę. Oto zwycięzcy:








Losowanie:


Odpowiedź na pytanie:

Straw Cherry
tuSiaczek
Ema Pisula
Ayumi O

Serdecznie gratuluje wszystkim zwycięzcom. E-maile z informacją o wygranej już do was poszły. Pamiętajcie czekam na adres do wysyłki - koniecznie w Polsce - 3 dni.


Podobał wam się taki konkurs? Chcielibyście więcej takich konkursów gdzie trzeba odpowiedzieć na jakieś pytanie, ewentualnie wykonać jakieś zadanie?

Recenzja: "Pocałunek kier" - Lynn Raven

Tytuł: Pocałunek kier
Autor: Lynn Raven
Wydawnictwo: Foka

Liczba stron: 504
Data wydania: - 2012
Ocena: 8/10


Opis:
Przy pomocy podstępu, Mordan, pierwszy dowódca armii wojowniczych Kierów, dostaje w swe ręce młodą Lijanas z ludu Nivadów. Na rozkaz swojego władcy Haffrena ma dostarczyć uzdrowicielkę na dwór królewski.
Lijanas myśli jednak tylko o jednym – o ucieczce. Lecz gdy poznaje bliżej Mordana – słynnego „Krwawego Wilka” – ten zaczyna ją coraz bardziej pociągać. A on odczuwa to samo w stosunku do niej. Obydwoje czeka jednak śmiertelna niespodzianka…

Miałam już przyjemność zapoznać się z twórczością autorki. Pamiętacie może "Pocałunek demona", tak właśnie to przeczytałam dawno temu i chociaż nawet mi się podobała, to nie mogłam kontynuować mojej przygody z serią i autorką, ponieważ kolejne części nie zostały wydane. Na szczęście w 2012 roku została wydana inna książka autorki i to do tego pojedyncza. Od momentu, gdy przeczytałam zapowiedź i fragment, wiedziałam, że będzie to coś dla mnie. Niestety jakoś nie mogłam na nią trafić, aż do niedawna. Niezmiernie się z tego powodu cieszę, ponieważ lektura była równie ciekawa jak i zaskakująca.

Początkowo spodziewałam się takiego typowego romansidła z wątkiem paranormalnym w tle, a dostałam lekturę pełną przygód, niespodzianek i nagłych zwrotów akcji. Przy niej nie można było się nudzić, a oderwać się od niej było jeszcze trudniej. Momentami zaśmiewałam się do rozpuku, a chwilę później zalewałam się łzami nad losem bohaterów.

Autorka potrafi bardzo zręcznie trzymać czytelnika w napięciu, tak, że ten nawet nie jest tego w pełni świadomy. Natomiast wykreowani przez nią bohaterowie jak i świat przedstawiony są bardzo szczegółowo dopracowani, co pomaga w pełni zanurzyć się w lekturze.

Jeśli chodzi o bohaterów to w końcu znalazła się dziewczyna/kobieta, która nie jest ani za bardzo niezależna, wredna i samodzielna, ani też zbyt uległa, przestraszona i bezwolna. Mimo, iż wydaje się to nie możliwe łączy ona w sobie pozornie sprzeczne cechy charakteru, i to czyni ją wyjątkową. Z tego też powodu bardzo polubiłam bohaterkę, a wręcz nawet się z nią zżyłam i ogromnie ciężko było mi się z nią rozstać. Rozwodząc się dalej na temat bohaterów, to początkowo mamy przedstawiony wyraźny podział na tych złych i dobrych gości. Jednak im głębiej w fabułę tym bardziej okazuje się, że bohaterowie nie są tak czarno-biali, za jakich brałam ich na początku.

W tym miejscu chciałam wam podsumować o czym mniej więcej jest ta książka, ale po głębszym przemyśleniu doszłam do wniosku, iż to może być zbyt duży spoiler, więc sobie daruję. W zamian poględzę trochę na temat tego jak podobała mi się narracja z dwóch różnych punktów widzenia. Szkoda tylko, że nie była to narracja trzecioosobowa, ale jakoś do tej historii narracja pierwszoosobowa pasuje w sam raz. Plusem są też sporadyczne wtrącenia bardziej pobocznych postaci, które mimo wszystko w pewien sposób przyczyniły się do końcowego wyglądu fabuły.

To teraz jeszcze na temat tego, czemu ostatnimi czasy coraz bardziej kibicuję, no chyba, że najdzie mnie ochota na coś wręcz przeciwnego. A mianowicie jest to brak tkliwej historii miłosnej. Po prostu te poetyckie miłości pod tytułem, tak bardzo cię kocham, że jak cię stracę to umrę, już do mnie nie przemawiają w takim stopniu, co kiedyś i dobrze. Kiedyś trzeba zacząć żyć w prawdziwym świecie i porzucić marzenia o sztampowej "książkowej" miłości. Wracając do wątku miłosnego w lekturze, broń boże nie jest on na pierwszym planie, tylko przeplata się z wątkiem akcji i przygód bohaterów. Nie jest też kompletnie wyssany z palca, a wydaje się wręcz być taki realny. I dobrze, ponieważ tego mi ostatnio brakowało.

Tutaj chciałabym jeszcze zaznaczyć, że jeśli ktoś ma słabe nerwy lub nie przepada za trupem ścielącym się w książce, w tym wypadku nie koniecznie gęsto, ale zawsze, to jest duże prawdopodobieństwo, iż lektura kompletnie nie przypadnie mu do gustu. Może nie jest to wszystko opisane w jakiś bardzo krwawy sposób, ale takie sceny są i muszę powiedzieć, że bez nich to już nie byłoby to samo.

Bardzo polecam tą książkę, niezmiernie przyjemnie się ją czytało i zapewniła mi świetną rozrywkę na nudny wieczór.

19.03.2014

Recenzja: "Przysięga" - Kimberly Derting

Tytuł: Przysięga
Autor: Kimberly Derting
Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 272
Data wydania: luty 2013
Ocena: 7/10


Opis:
Słowa są najniebezpieczniejszą bronią..
Ludania, brutalny kraj z surowymi prawami i społeczeństwem podzielonym na klasy mówiące różnymi językami. Najmniejsze naruszenie zasad, nawet spojrzenie w oczy przedstawicielowi wyższej klasy, karane jest śmiercią – tak jak najmniejsza próba sprzeciwu wobec rządów bezwzględnej królowej.
Siedemnastoletnia Charlaina rozumie wszystkie języki. Przez całe życie z powodzeniem ukrywała ten śmiertelnie niebezpieczny dar – aż do dnia gdy spotyka Maxa. Przystojny, zagadkowy chłopak mówi językiem, jakiego wcześniej nie słyszała. I zna jej tajemnicę...

O tej książce słyszałam wiele dobrego od booktuberów i to właśnie wszystkie te pozytywne opinie skłoniły mnie do zakupu i przeczytania książki. Zawiedziona nie jestem, ale byłam pewna, że to nie będzie kolejna seria. A co się okazało, owszem to jest kolejna seria. Domyśliłam się tego po skończeniu lektury i trochę mnie to zasmuciło.

Po pierwsze książka jest krótka i czyta się ją błyskawicznie, jak ja to mówię "jednowieczorowa książka". Ostatnio coraz bardziej doceniam takie lektury, ponieważ nie zabierają ci nie wiadomo ile czasu, więc jak się wciągniesz to nie ryzykujesz niewyspaniem następnego dnia, bądź zaniedbaniem ważnych obowiązków.

Jeśli chodzi o sam pomysł na fabułę, to od początku wydawał mi się on ciekawy i tak się też okazał. Idealnie wpasowywał się w wizję dystopijnego świata. Muszę wam też powiedzieć, że nie dało się nudzić przy tej książce, tyle się działo i tak wartka była akcja. Niestety jak dla mnie działo się wręcz za dużo, jak na tak krótką książkę. Nie pozwolił mi to na bliższe zapoznanie się z bohaterami, a szkoda, bo mam wrażenie, iż niektórych bardzo bym polubiła.

Jeśli chodzi natomiast o główną bohaterkę, to jej zachowanie mnie irytowało. Zachowywała się jak taka mała zagubiona dziewczynka, chociaż muszę jej przyznać, że w stresujących sytuacjach wręcz rozkwitała i od razu czytało się o jej przygodach przyjemniej.

Ogólnie była bardzo zaskoczona rozwojem wypadków, na pewno nie byłaby to moja pierwsza myśl przy rozważaniu, co będzie dalej. Są pewne niedociągnięcia i wszystko dzieje się za szybko, co nadaję książce pewnego surrealizmu i do tego irytuje mnie niezmiernie, ale źle nie jest. Powiedziałabym wręcz, iż jest dobrze, ale trochę za przeciętnie.

Recenzja bierze udział w Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Grunt to okładka, Klucznik, Serie na starcie 2014, Czytamy polecane książki, Pod hasłem, Z półki 2014, Dystopia 2014.

17.03.2014

Liebster Blog Award

Pod koniec lutego zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Natalie Rosa z bloga Ostatni rozdział. Mimo szczerych chęci, aby się zabrać za odpowiadanie na pytania od razu, nie było na to czasu. Dopiero dzisiaj znalazłam dłuższą chwilkę i przysiadłam nad pytaniami. Za nominację bardzo serdecznie dziękuję. Tak szczerze to ja byłam pewna, że ta nagroda zginęła śmiercią naturalną, ponieważ ostatnio w ogóle jej nie widziałam na blogach. 

Krótkie zasady
Wyróżnienie dostaje się od innego bloga, należy odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez autora tego bloga, na koniec wyróżnia się 11 blogów (innych od wyróżniającego) i zadaje się im 11 pytań. 

Pytania:

    1. Jaki jest Twój ulubiony strój na leniwe dni spędzane w domu?
Najczęściej jest to zwykły T-shirt i jeansy, ponieważ w tym mi najwygodniej się chodzi oraz czyta książki :D


2.      Gdybyś wygrała na loterii, o czym byś pomyślała w pierwszej chwili?


Ponieważ po części jestem realistką, to najprawdopodobniej: to nie możliwe, prawdopodobieństwo mojej wygranej na loterii było dużo mniejsze od prawdopodobieństwa, że zginę w katastrofie lotniczej. Chyba powinnam zacząć się bać :P A teraz tak na serio, podejrzewam, iż właśnie coś takiego by mi do głowy przyszło, a zaraz po tym: Wygrałam? Serio. Huraaaaaaaaa.


3.      Co możesz uznać za najbardziej szaloną rzecz w Twoim życiu?


Hmmm... Ciężko powiedzieć, zależy jakby zdefiniować tą szaloną rzecz. W tym wypadku chyba muszę powiedzieć, że będzie to skakanie z 7 metrowej wieży do skoków do wody, do basenu o głębokości 5 metrów. To było bardzo szalone z mojej strony.


4.      Co jest twoim absolutnym MUST HAVE na tę chwilę?


Mój iPod z całą moją muzyką oraz mój Kindle z książkami, oba przenośne, zajmujące niewiele miejsca i lekkie. Idealne do szkoły bądź podczas podróży. 


5.      Jak wyobrażasz sobie przyszłość swojego bloga?


Chciałabym, aby dalej się rozwijał, ale też chciałbym próbować nowych rzeczy. Może jakieś vlogi o książkach lub wideo recenzje. Tylko nie wiem jak to wyjdzie, ponieważ w przyszłości czeka mnie politechnika, a tam to już w ogóle może być krucho z czasem wolnym.


6.      Co Cię motywuje do działania?


Zazwyczaj presja, brak czasu, ale często też mój własny upór. To zależy od tego co mam zrobić. 


7.      Z czego składałby się Twój wymarzony deser?


Mój wymarzony deser to biała czekolada w wersji mrożonej, czyli biała czekolada, lody waniliowe, kostki lodu i śmietanka. To wszystko razem zmiksowane, a do tego dodane borówki amerykańskie. Tak aby pływały w szklance. Deser palce lizać!


8.      Który ze sportów, które uprawiasz, możesz uznać za najbardziej aktywny?


Jazda na rowerze i rolkach latem i snowboard zimą. 


9.      Co czujesz, kiedy wydaje Ci się, że wszyscy dookoła się na Ciebie patrzą?


Początkowo czuję się skrępowana, po czym zastanawiam się czy może mam coś na twarzy, albo bluzkę tył na przód czy coś w tym guście, ale to nie trwa długo. Przyzwyczajam się i nawet tak bardzo tego nie zauważam. 


10.  Z kim współpracuje Ci się najlepiej? (może być firma, wydawnictwo, portal, osoba... cokolwiek)


Póki co jeszcze z nikim nie współpracuje, z powodu mojego braku czasu, ale może wkrótce się to zmieni.


11.  Wyobraź sobie, że umiesz latać. Gdzie poleciałabyś najpierw?


Na Dominikanę, na 3 tygodniowe wakacje, a tak serio to pewnie do jakiegoś kraju gdzie jeszcze nie byłam, a bardzo chciałam go zobaczyć. 



Nominuję te oto blogi ( jeśli ktoś nie chce publikować postu z odpowiedziami na pytania, to może to zrobić w komentarzu)
  1.  http://alezaczytana.blogspot.com/
  2. http://beauty-little-moment.blogspot.com/
  3. http://bucherwelt.blogspot.com/
  4. http://mojeksiazkoweniebo.blogspot.com/
  5. http://heaven-for-readers.blogspot.com/
  6. http://recenzjeami.blogspot.com/
  7. http://ksiazkiiherbata.blogspot.com/
  8. http://kto-czyta-ksiazki.blogspot.com/
  9. http://sol-shadowhunter.blogspot.com/
  10. http://mkczytuje.blogspot.com/
  11. http://nieczytam.blogspot.com/

Takie pytania udało mi się wymyślić:

  1. Ulubiona rymowanka/wierszyk z dziecięcych lat?
  2. Gdybyś mogła/mógł wziąć ze sobą na bezludną wyspę tylko 3 rzeczy, co to by było?
  3. Ciekawe, pełne przygód życie i śmierć w młodym wieku czy spokojne, nudne życie i śmierć na stare lata?
  4. Racuchy czy naleśniki?
  5. Pod presją twoje umiejętności rozkwitają czy raczej chowają się jeszcze głębiej?
  6. Masz jakiś ulubiony cytat dotyczący książek? Jeśli tak, to jaki?
  7. Jak ustosunkowała/ustosunkował byś  się do tego: "- Czy ty nie za dużo wydajesz na książki? - Nie rozumiem pytania..."
  8. Aktywnie spędzone wakacje np. wycieczki rowerowe, odpoczynek na plaży czy zwiedzanie nowych miejsc?
  9. Wolisz pójść do kina czy do teatru ( zamiast teatru może być opera albo balet albo wszystko razem wzięte)?
  10. Lubisz chodzić na koncerty? Jeśli tak to są to tylko koncerty ulubionych wykonawców czy jesteś otwarty/otwarta na nowe propozycje? Dlaczego lubisz chodzić na koncerty?
  11. Jak wyglądałby twój wymarzony dzień wolny?

15.03.2014

Recenzja: "Nie chcesz wiedzieć" - Lisa Jackson

Tytuł: Nie chcesz wiedzieć
Autor: Lisa Jackson
Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 416
Data wydania: luty 2013
Ocena: 8/10


Opis:
Przed dwoma laty wysepka u wybrzeży Oregonu była świadkiem dramatycznych wydarzeń, kiedy seryjny morderca kobiet uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Wkrótce potem szpital zamknięto. Przestępcy nigdy nie schwytano.
W życiu Avy rozegrał się wtedy jednak inny dramat…
W snach Avy jej synek wygląda tak samo jak wtedy, gdy widziała go po raz ostatni. Ale na jawie za każdym razem na nowo boleśnie przeżywa swoją tragedię: Noah zniknął bez śladu dwa lata temu. Więc jak to możliwe, że nocą słyszy jego płacz, a w sennych koszmarach widzi, jak Noah biegnie po pomoście, jak jest coraz bliżej krawędzi
To skutek traumy, przekonują psychiatrzy. Ale Ava nie może się oprzeć wrażeniu, że mąż, rodzina i terapeuta nie mówią jej wszystkiego.
Nagle znów ktoś zaczyna mordować kobiety – które Ava dobrze znała. A na wyspie pojawia się tajemniczy mężczyzna.

Nie wiem jak wy, ale ja czasami wręcz muszę sięgnąć po jakiś kryminał. Za dużo romansów grozi zlasowaniem mózgu, a tego bym nie chciała. Trochę temu przyszedł taki właśnie czas i zaczęłam się zastanawiać, co by tu przeczytać. Z opresji wybawiła mnie koleżanka, która właśnie skończyła czytać tą książkę i zaproponowała, że mi pożyczy, bo świetnie się czyta. Ponieważ jest to dzieło autorki, którą bardzo lubię i cenię miałam nadzieję, że m się spodoba.

Co się okazało, czytało się ją super i była naprawdę zajmująca, a na to miałam nadzieję. Dosłownie kilka razy odłożyłam lekturę na bok, po to, aby poukładać sobie w głowie wszystko czego się dowiedziałam i wyciągnąć jakieś sensowne wnioski. Lubię robić takie przerywniki podczas czytania kryminałów, ponieważ pozwalają one na nie zgubienie się w fabule jak i oferują możliwość odgadnięcia co będzie dalej. Nie żeby mi się często zdarzało wydedukować, kto zabił albo co się tak naprawdę stało, ale to właśnie dobrze. Dzięki temu wiem, że autor się postarał i dalej będzie równie ciekawie. W tym wypadku niestety nie udało mi się niczego dobrze zgadnąć, ale śledziłam na bieżąco fabułę i miałam swoje typy.

Z tego, co pamiętam, a nie jest to moja pierwsza przeczytana książka tej autorki, to jej prace posiadają jedną wspólną cechę, a mianowicie wątek miłosny. Tak wiem, chwile temu pisałam, że sięgnęłam po tą książkę, aby od miłości odpocząć, i mimo, iż może wam się to wydawać dziwne, to właśnie tak jest. Dzieje się tak, ponieważ wątek miłosny jest wątkiem bardzo pobocznym i takim dodatkiem do reszty fabuły. W tym wypadku podgrzewa atmosferę niektórych wydarzeń, a poza tym miłość i morderstwo są często ze sobą ściśle związane. Także nie obawiajcie się, fabuła skupia się bardziej na morderstwie niż czymkolwiek innym.

Poza tym, jak dla mnie, autorka jest świetna w przetykaniu fabuły najróżniejszymi zwrotami akcji, jak i tajemnicami do rozwiązania. Można by rzec, iż dosłownie niemożliwością jest odgadnięcie ich wszystkich. Zawsze zostanie jakaś tajemnica, która tylko czeka by ugryźć nas w tyłek. Dodatkowo, jakie tu było chwilami napięcie, wręcz namacalne. Czasami zbudowane tylko po to, aby zmylić czytelnika. Samo zakończenie jest równie dramatyczne, jak zaskakujące. To tak zwana wisienka na torcie, przepysznym torcie, jeśli mogę dodać.

Jeśli chodzi o bohaterów, to są oni bardzo realni. Ogromnie się zżyłam z główną bohaterką i na każdym kroku jej kibicowałam. Podziwiałam to jak zmieniał się jej charakter, jak również siłę, jaką miała w sobie, a która pozwoliła jej nie tylko przetrwać wszystkie okropieństwa, ale też nigdy się nie poddać.

To wszystko razem wzięte, ani na moment nie pozwoliło mi się znudzić książką. Jak dla mnie to idealna lektura, aby zająć czymś swoje myśli, a przy okazji odprężyć się i nie narażać na złamane serce z powodu perypetii bohaterów. Nie mówię, że zawsze było różowo, - owszem były smutne momenty - ale zaczynając czytać tego typu książkę jestem mentalnie przygotowana na dobre i złe chwile.

12.03.2014

Recenzja: "Gorączka 2" - Dee Shulman

Tytuł: Gorączka 2
Autor: Dee Shulman
Wydawnictwo: Egmont

Liczba stron: 472
Data wydania: listopad 2013
Ocena: 4/10


Opis:
Seth i Eva przetrwali atak wirusa. Niestety z niewiadomych przyczyn stan Evy się pogarsza. W dodatku ofiarami zabójczej gorączki padają kolejni ludzie. Seth musi wyruszyć w niebezpieczną podróż w czasie, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Ale nawet nie wie, jak katastrofalne skutki będą miały wydarzenia, które wywołał…


Jak poprzednia część była przeciętna, tak to, to po prostu masakra. Wręcz zanudziła mnie na śmierć i aby przeczytać ją do końca to, co rusz musiałam ją odkładać, za jednym zamachem nie dało rady przez nią przebrnąć. W sumie to nie nastawiałam się na nic świetnego po lekturze pierwszej części, ale z pewnością jestem zaskoczona jak bardzo mnie ten tom zawiódł.

Jedynym ciekawym elementem, który znalazłam, to podróże w czasie za pomocą czarnej dziury. Jest to bardzo interesujące z naukowego i sama chciałabym wiedzieć czy byłoby to możliwe, no, bo pomyślcie po śmierci moglibyście się przenieść gdziekolwiek dusza zapragnie tylko nie do czasów, kiedy zginęliście. Ja bardzo popieram taką idee i z chęcią bym wypróbowała.

Mniej więcej tutaj kończą się pozytywy w tej książce. Bohaterowie są dosłownie nijacy i coraz bardziej irytujący. Zwłaszcza Ewa, która co rusz lądowała w szpitalu. Tym sposobem fabułę zdominowała jej choroba, co nie jest wcale ciekawym wątkiem. Jeśli chodzi o Setha, to jego wyznania i zapewnienia miłosne były tak bardzo przereklamowane, że aż śmiać mi się chciało. Wicie takie typu: będę cię kochał, aż po śmierć, bez ciebie moje życie nie ma sensu. Serio, ja nie wiem jak wy, ale ja to nie przepadam za, aż takim "dramatyzmem" w miłości.

Tajemniczy wirus, który też był ciekawym wątkiem, całkowicie schodzi na dalszy plan i przez prawie całą książkę nic więcej się o nim nie dowiadujemy. Dopiero pod koniec pojawia się na ten temat kilka informacji, mniej bądź bardziej ważnych. Mam wrażenie, że autorka wprowadziła do fabuły za dużo wątków i sama nie wiedziała co z nimi zrobić, ani jak je zakończyć. Z tego powodu w tej części wszystkie sobie koegzystują, a czytelnik nudzi się niezmiernie.

Kolejną rzeczą, która wręcz doprowadzała mnie do szału była narracja, w tym wypadku, aż z czterech różnych punktów widzenia. Ogólnie nie mam nic przeciwko czemuś takiemu, ale tutaj to tylko spowodowało pomieszanie z poplątaniem, i w końcu sama nie wiedziałam co się gdzie dzieje. Dodatkowo jeszcze te daty i miejsca akcji przed każdym rozdziałem. Za tym też nie przepadam, irytowało mnie to.

Jeśliby chcieć streścić tą książkę, to podejrzewam, że byłoby to kilka zdań maksymalnie. Tu się po prostu nic ważnego nie dzieje. Zakończenie pewnie miało być wielkim zaskoczeniem i punktem kulminacyjnym książki, ale tak nie było. Fabuła przez całą lekturę zmierza w kierunku właśnie takiego zakończenia. Autorka się nie postarała, ponieważ można było napisać o wiele ciekawsze zakończenie i bardziej niespodziewane. Może to podratowałoby trochę tą książkę.

Niestety ta książka okazała się być dla mnie kompletnym nie wypałem. W żaden sposób mnie nie zaciekawiła i raczej nie sięgnę po następną część, a już zwłaszcza nie w ciemno. Najpierw przeczytam kilkanaście recenzji na jej temat, a później zdecyduje czy sama zechcę przeczytać.

Recenzja bierze udział w Book Lovers, Rekord 2014, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Czytaj - to się opłaca, Czytam Fantastykę, Grunt to okładka, Klucznik.

08.03.2014

Recenzja: "Gone. Zniknęli. Faza pierwsza niepokój" - Michael Grant

Tytuł: Gone. Zniknęli. Faza pierwsza niepokój
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo:
Jaguar
Liczba stron: 530
Data wydania: wrzesień 2009
Ocena: 8/10


Opis:
Pierwszy tom znakomitej serii dla młodzieży, inteligentny, trzymający w napięciu thriller rekomendowany przez króla powieści grozy, Stephena Kinga.
W niewielkim amerykańskim miasteczku, Perdido Beach, w jednej chwili znikają wszyscy, którzy ukończyli piętnaście lat – nauczyciele, rodzice, sprzedawcy, kierowcy znajdujących się w ruchu samochodów. Wszyscy. Świat bez dorosłych nie jest tak zabawny, jak mogłoby się wydawać – w rozciągającej się wokół miasta strefie zaczyna rządzić prawo silniejszego. Bez stróżów porządku, opiekunów, lekarzy, ci, którzy niedawno byli jeszcze dziećmi, wprowadzają własne porządki. Jednak władza deprawuje, zwłaszcza gdy sięgają po nią nieodpowiednie osoby, takie jak charyzmatyczny i pozbawiony zahamowań Cain.
Główny bohater, Sam, stara się wyjaśnić zagadkę i nie dopuścić, by w miasteczku szerzyła się przemoc, ma jednak niewiele czasu na znalezienie odpowiedzi na dręczące wszystkich pytania. Niedługo skończy piętnaście lat. A wtedy zniknie.

Jest to moje drugie podejście do tej serii, za pierwszym razem po przeczytaniu kilkunastu stron stwierdziłam, że to nie dla mnie i odłożyłam. Jakoś tak niedawno przeglądałam sobie blogi i naczytałam się, jaka ta seria jest świetna i ciekawa, i wciągająca, a jak już się o tym naczytałam to w te pędy poszłam do biblioteki ją wypożyczyć i tam też usłyszałam, jaka to super książka. Takim sposobem przeczytałam ją do końca i jest zadziwiona tym jak bardzo przypadła mi do gustu. Po poprzednich przejściach z nią nie pomyślałabym, iż mi się spodoba. 

Nie ma tutaj żadnej poplątanej historii miłosnej, ani nastoletniego buntu. Mimo to w książce naprawdę dużo się dzieje. Dodatkowo nie zawsze wydarzenia są szczęśliwe i miłe i w ogóle. Jest dużo takich psychologicznych zdarzeń, które bardzo głęboko wpływają na bohaterów. I to mi się podoba, bo nie zawsze książka to tylko akcja i wielkie miłości. Aspekt psychologiczny, o ile umiejętnie rozwinięty też może być ogromnie ciekawy.

Sam pomysł, jak dla mnie, jest świetny. No, bo kto, w którymś momencie życia nie zastanawiał się nad tym jakby wyglądał świat bez dorosłych. Mi to kilka razy przeszło przez myśl i ani razu nie pomyślałam jak katastrofalne mogłoby to być w skutkach. Jeśli to miałoby wyglądać jak w utworze, to ja spasuję. Dorośli się przydają. Co prawda autor posunął się o krok dalej i znikają wszyscy, którzy ukończyli 15 lat. To nadaje książce dramatyzmu, przecież kto w wieku 14 lat chciałby mieć na swojej głowie taką odpowiedzialność.

Kiedy po raz pierwszy czytałam tą książkę, to uważałam, iż jest nudna jak flaki z olejem, ale teraz naprawdę mnie zaciekawiła. Sądzę, że musiałam dorosnąć, aby w pełni docenić tę lekturę, łącznie z aspektami psychologicznymi, które grają tutaj dużą rolę.

Ogólnie rzecz biorąc bohaterowie są w porządku, a przynajmniej większość. Nie irytowali mnie, nie zachowywali się zbyt irracjonalnie, ani nie byli "tekturowi". Za to plus, zwłaszcza, że tych ważniejszych bohaterów było kilku, a autor mimo wszystko poświęcił im czas. Jedynym bohaterem, którego nie polubiłam jest Sam. Człowiek typu mówi jedno, robi drugie przy czym jedno z drugim się wyklucza kompletnie. W tym wypadku jestem bardzo na nie i zdecydowanie chciałabym, aby się zmienił.

Książka, jest bardzo nieprzewidywalna, nigdy nie wiadomo jak się coś skończy. Z pewnością samo zakończenie było dla mnie niespodzianką. Niby spodziewać się by tego można, ale przy tej nieprzewidywalności autora, to nigdy nic nie wiadomo.

Podsumowując, bardzo przyjemna lektura i z pewnością sięgnę po kolejne części. Już nie mogę się doczekać, jakie kolejne niespodzianki na mnie czekają.

05.03.2014

Recenzja: "Gorączka" - Dee Shulman

Tytuł: Gorączka
Autor: Dee Shulman
Wydawnictwo:
Egmont
Liczba stron: 432
Data wydania: listopad 2012
Ocena: 7/10


Opis:
Eva, ponadprzeciętnie uzdolniona szesnastolatka, i Sethos dziewiętnastoletni gladiator, który został przeniesiony do współczesności, wspólnie pracują nad rozwikłaniem zagadki dotyczącej śmiertelnego wirusa. Do powieści Dee Shulman najlepiej pasuje określenie romans s-f. Intrygująca i świetnie napisana książka jest kierowana do nastoletnich dziewcząt i wywołuje silne skojarzenia ze „Zmierzchem” Stephenie Meyer. O autorce: Dee Shulman ukończyła anglistykę na uniwersytecie w Yorku i rozpoczęła studia na wydziale ilustracji w Akademii Sztuk Pięknych Harrow. Napisała i/lub zilustrowała około pięćdziesięciu książek, ale Gorączka jest jej pierwszą książką dla nastolatków. Jest to dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że mieszka w miasteczku uniwersyteckim w centrum Londynu razem z 760 przedstawicielami tej grupy wiekowej.

Nie wiem za bardzo, co myśleć o tej książce. Koleżanka dosłownie wcisnęła mi ją do ręki ze słowami przeczytaj, bo fajna. Niestety szczerze mówiąc nie przypadła mi zbytnio do gustu, ale też nie była jakimś rozczarowaniem. Po prostu, to raczej jedna z tych książek, które nie zapadają w pamięć, ponieważ są takie przeciętne. I w tym momencie pisząc tą recenzję jakiś czas po przeczytaniu książki muszę przyznać, że niewiele z niej pamiętam, coś tam ogólnie co było i tyle.

To może zacznę od plusów. Sam pomysł wydał mi się ciekawy, a dokładając do tego motyw podróży w czasie mogło z tego wyjść coś świetnego. Ogólnie ja bardzo lubię książki o podróżach w czasie, jak i książki, które zahaczają o tematykę naukową. Pierwszoosobowa narracja, którą ostatnimi czasy bardzo polubiłam robi swoje, a do tego jest prowadzona przez dwóch głównych bohaterów, co dużo bardziej wzbogaca fabułę. Jest jeszcze elitarna szkoła, która w pewnym stopniu też jest bardzo intrygująca i z chęcią zobaczyłabym (i przeczytała) więcej książek, których akcja jest związana z jakąś elitarną szkołą z internatem.

Mniej więcej tutaj kończą się pozytywy, a zaczynają negatywy. Obawiam się, iż ich może być znacznie więcej. Po pierwsze niby na początku każdego rozdziału pojawia się informacja o czasie i miejscu akcji, ale to nie zmienia faktu, że wraz wydarzenia nie są ułożone na tyle chronologicznie na ile mogłyby być, poza tym nie zawsze miejsce akcji pozostaje to samo przez cały rozdział i tutaj pojawia się pytanie, jaki w takim wypadku jest sens umieszczania tej daty i miejsca. Jak dla mnie to tylko rozprasza i trochę wprowadza w błąd.

Poza tym świat przedstawiony jest mało wykreowany, że po prostu aż szkoda. Zastanawiając się nad tym głębiej, niby jakieś tam informacje o świecie przedstawionym są wplecione tu i tam w fabułę, ale to i tak pozostawia wiele do życzenia.  Dodatkowo w późniejszych stadiach książki wprowadzane są nowe elementy do tego świata i pozostawione bez komentarza, wierząc, iż czytelnik przyjmie wszystko jak leci z marszu. Ja rozumiem, że sam bohater nic o tym nie wie, ale można było jakoś to czytelnikowi wytłumaczyć i przybliżyć.

Dziewczyna, o której wiemy mniej więcej tyle, co o świecie przedstawionym, to Eva, główna bohaterka. Jeśli chodzi o Evę to brakuje mi również rozwinięcia wątku, że chłopcy na nią lecą, jak i później innych zawiłości fabuły, które dotyczą tej postaci. Natomiast Seth jest trochę lepiej przedstawiony i na to akurat narzekać nie będę.  Przez te braki wykreowane przez autorkę postacie wydają mi się odrobinę wręcz kartonowe, nie ma się z nimi jak utożsamić czy polubić.

Są książki, które potrafią "zaczarować" czytelnika swoją fabułą, bohaterami bądź światem przedstawionym. Niestety jak dla mnie ta do nich nie należy. Jest po prostu zbyt przeciętna.

01.03.2014

Recenzja: "Bogowie muszą być szaleni" - Aneta Jadowska

Tytuł: Bogowie muszą być szaleni
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Liczba stron: 464
Data wydania: styczeń 2013
Ocena: 8/10


Opis:
Drżyjcie Bogowie. Niech zabrzmi Highway to hell
 Jak wiele może się wydarzyć w ciągu roku?
 Dora Wilk jak magnes przyciąga kłopoty, wariatów i męskie spojrzenia. Łamie regulaminy, szuka przyjaźni w dziwnych miejscach, a od losu dostaje przeciwników wyłącznie potężnego kalibru.  Policjantka to nie zawód, ale stan umysłu... a że po drugiej stronie Bramy rzadko można złoczyńcę zakuć w kajdanki i odprowadzić do aresztu... Dora robi co musi, by Toruń, Thorn czy Trójmiasto i Trójprzymierze pozostały dobrymi miejscami do życia.  Drżyjcie Bogowie, wampiry, wilki, Archaniołowie i pospolici wariaci – Dora Wilk kopie tyłki z wdziękiem baleriny, nie przyjmuje usprawiedliwień o złym dzieciństwie i nie przebiera w środkach by zaprowadzić porządek.

Po tą część sięgnęłam głównie po to, aby dowiedzieć się jak dalej potoczy się wątek miłosny. To mnie najbardziej interesowało. Muszę przyznać, że jestem i nie jestem rozczarowana. Ale więcej o tym później.

Akcja poprzedniego tomu była wręcz szalona, tyle się działo. Tutaj nie jest inaczej, a w gruncie rzeczy, o ile jest to możliwe, dzieje się jeszcze więcej. Co ma swoje plusy i minusy. Zdecydowanie na korzyść przemawia nie możliwość nudzenia się podczas czytania. Za dużo się dzieje, by było to możliwe. Z drugiej strony momentami było za dużo wszystkiego i wyszło tylko takie poplątanie z pomieszaniem, a czemuś takiemu mówię zdecydowane nie.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie postać Dory, która "ewoluowała" i jakimś cudem stała się bardziej wyważoną i stonowaną wersją samej siebie. Niech was to nie zwiedzie, nadal przyciąga kłopoty jak wielki magnes. Poza tym jestem szczęśliwa, ponieważ dowiedziałam się ciut więcej na temat jej pochodzenia i przodków. Teraz powoli zaczynam rozumieć, dlaczego autorka nie podzieliła się z nami tymi informacjami od razu na początku. Mówię wam, wtedy nie było by takiej frajdy. Sam wątek pochodzenia Dory zapowiada się niezmiernie ciekawie i niesie ze sobą duży potencjał, który mam nadzieję zostanie w jakiś sposób wykorzystany.

Muszę przyznać, że autorce należy się ogromny plus za wyobraźnię i kreatywność. Mam wielką nadzieję, że świetne pomysły nie wyczerpią się przed końcem serii, ponieważ jej pomysły są zaskakujące, a jednocześnie oryginalne. No przynajmniej, jeśli chodzi o wydarzenia.

Ponieważ jeśli chodzi o wątek miłosny, to już robi się trochę gorzej. Sami wiecie, iż za trójkątami miłosnym nie przepadam, a żeby być w pełni szczerą to takie, które przypominają mi w jakikolwiek sposób trójkąt ze "Zmierzchu" wręcz mnie odstręczają. Nie chodzi o to, że nie lubię "Zmierzchu", po prostu bohaterka, której zdarza się być niezdecydowaną i latać od jednego do drugiego, nie jest moją ulubioną i po prostu mnie niezmiernie irytuje. No i tutaj pojawia się mój problem. Dora, momentami, ale nadal, jest niezdecydowana i rozważa różne opcje. Ja się pytam po co? Wątek Miron Dora był i jest świetny, ale to co w tej książce się z nim stało to dla mnie masakra.

Jedyne co choć trochę ratuje ten nieszczęsny wątek to zakończenie, które dosłownie wbiło mnie w fotel. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i mam nadzieję, że to co się stało nie doprowadzi do "pogorszenia" sytuacji pod tytułem trójkąt miłosny. Tego raczej bym nie zniosła.


Podsumowanie Luty 2014

Dzisiaj oprócz podsumowania pokaże wam jak w tym momencie wygląda moja biblioteczka. Obiecałam, a dość niedawno udało mi się ją uporządkować. Macie jakiś konkretny sposób ustawiania swoich książek?

W tym miesiącu jest dużo lepiej niż w styczniu, z czego jestem zadowolona. Mimo, że był krótszy :) Jestem też szczęśliwa, ponieważ jestem kilka książek do przodu w wyzwaniu na Goodreads, jak i "Przeczytam tyle ile mam wzrostu". Jest duże prawdopodobieństwo, że uda mi się ukończyć oba do końca roku.

 Liczba przeczytanych książek: 8
Liczba zrecenzowanych książek: 4
Ilość centymetrów do wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu": 17.9 cm z tego wynika, że zostało 136.7 cm

Jeśli chodzi o niepowodzenia to znów nie udało mi się dopasować żadnej okładki to wyzwania "Grunt to okładka", ale mam dobre przeczucie co do marca. Natomiast udało mi się przeczytać kilka pozycji z moich własnych zbiorów, co jest dla mnie ogromnym sukcesem.

Dodatkowo luty był miesiącem, kiedy mój blog skończył roczek, z czego jestem dumna i mam nadzieję, że podoba wam się konkurs.

Reklama